Mieli rozmawiać przede wszystkim o przyszłości trzyletniego syna, którym zajmowała się po rozstaniu matka. Adam S. pogodził się z tym, iż Nikola N. go zostawiła, ale martwił się o los dziecka, z którym miał ponoć ograniczony kontakt. Gdy doszło na ten temat do sprzeczki, Adam S. wyciągnął z plecaka nóż i wbił go Mariuszowi R. w szyję. Mężczyzna nie przeżył. Zdaniem biegłych jego zgon był „gwałtowny i nagły”. Zginął na progu własnego domu w Kochanowicach pod Częstochową.
Sprawca, uciekając z miejsca zdarzenia, wezwał pogotowie i policję, a po jakimś czasie zgłosił się na komendę w Lublińcu.
Człowiek spokojny i ustabilizowany…
Po zatrzymaniu przyznał się do zabójstwa i oświadczył:
– Nie wiem, dlaczego to zrobiłem temu człowiekowi, ale wiedziałem, iż zdradzała mnie z nim moja narzeczona Nikola. Nie chciałem mu robić krzywdy i bardzo żałuję, iż nie żyje.









