Środa, 6 maja 2026 roku. Godzina 20:00. W Trzemesznie przy ulicy Foluskiej zapada powoli zmierzch. Dla większości mieszkańców to czas kolacji, odpoczynku po pracy, wieczornego spaceru. Dla jednego mężczyzny – to ostatnie chwile życia.
Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o potrąceniu osoby przez lokomotywę na torowisku w tej okolicy. Na miejsce natychmiast skierowano strażaków z Trzemeszna i Gniezna, zespół pogotowia ratunkowego, policję. Wystartował choćby śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Poznania. Leciał. Ale chwilę po starcie został zawrócony. Bo było już za późno. Mężczyzna poniósł śmierć na miejscu.
Lokomotywa bez wagonów. Dlaczego mężczyzna znalazł się na torach?
Do zdarzenia doszło na trasie kolejowej pomiędzy stacją Trzemeszno a Wydartowo, tuż na wysokości Bystrzycy koło Trzemeszna. Według ustaleń, była to sama lokomotywa – bez wagonów. Prowadzący maszynista nie miał szans, by zahamować lub ominąć przeszkodę na torach.
Na tę chwilę nie jest znana tożsamość ofiary ani jej wiek. Policja prowadzi czynności zmierzające do ustalenia, kim był mężczyzna i w jakich okolicznościach znalazł się na niestrzeżonym przejściu lub w torowisku. Nie wiadomo, czy był to mieszkaniec Trzemeszna, osoba z okolicznych wiosek, czy przypadkowy przechodzień. Te pytania pozostają bez odpowiedzi. Tożsamość i wiek poszkodowanego są na tę chwilę nieznane.
Ruch kolejowy wstrzymany
Po tragicznym zdarzeniu ruch pociągów na odcinku Trzemeszno – Wydartowo został wstrzymany. Służby techniczne PKP Polskich Linii Kolejowych pracowały na miejscu, by zabezpieczyć teren i umożliwić śledczym wykonanie niezbędnych czynności. Jak poinformował Portal Pasażera, podróżni muszą liczyć się z utrudnieniami.
Śmigłowiec LPR zawrócony. Dlaczego nie zdążył?
Decyzja o wysłaniu śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego z Poznania zapada w sytuacjach, gdy liczy się każda sekunda. Tragiczne zdarzenie na torach – zwłaszcza w miejscu oddalonym od dużych ośrodków medycznych – kwalifikuje się jako potencjalnie wymagające szybkiego transportu lotniczego personelu medycznego na miejsce lub zabrania ciężko rannego do szpitala. Tym razem maszyna wystartowała. Ale chwilę później została zawrócona. Dyspozytor medyczny otrzymał informację, iż obrażenia mężczyzny przyczyniły się do jego śmierci. Działania ratunkowe nie miały sensu. Śmigłowiec wrócił do bazy.
To zawsze trudny moment dla służb. Lecą pomagać. A potem słyszą, iż nie ma już komu pomóc.
Apel o rozsądek. Tory to nie miejsce do spaceru
Co roku na polskich torach giną dziesiątki osób. Część z nich to przypadkowe ofiary – ludzie, którzy z różnych powodów znaleźli się na przejeździe w złym miejscu i złym czasie. Inni to osoby, które same weszły na tory celowo. Statystyki nie rozróżniają intencji. Liczą zmarłych.
Polskie Linie Kolejowe od lat apelują: torowisko to strefa śmiertelnego zagrożenia. Przejście przez nie w miejscu niedozwolonym to wykroczenie, które może kosztować życie. Pociąg nie wyhamuje w momencie, gdy zobaczy człowieka na torach. Droga hamowania składu towarowego przy prędkości 70 km/h to choćby kilkaset metrów.
Nie wiemy, czy ofiara z Trzemeszna weszła na tory przypadkiem, czy świadomie. Nie wiemy, czy był to wypadek, nieszczęśliwy zbieg okoliczności, czy działanie zamierzone. To wyjaśni policyjne śledztwo.











![Zmiany na ulicy Westerplatte. Licznik podłączony, interwencja w sprawie niewidocznego znaku [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/05/Westerplatte-Strzelinska-przejscie-dla-pieszych-2026.05.07-1.jpg)