Brawura, śliska nawierzchnia, a może po prostu brak umiejętności? Niezależnie od przyczyny, kierowca białego samochodu osobowego będzie musiał słono zapłacić za swój wieczorny „popis” na olsztyńskich drogach. Dzięki czujności świadków i sprawnemu wykorzystaniu miejskiego monitoringu, sprawca uszkodzenia infrastruktury nie cieszył się wolnością zbyt długo.
Przebieg zdarzenia: Uderzył w barierki i uciekł
Wszystko zaczęło się we wtorek, 12 maja 2026 roku, chwilę po godzinie 19:00. Dyżurny Straży Miejskiej otrzymał telefoniczne zgłoszenie o groźnie wyglądającym zdarzeniu przy Al. Warszawskiej. Z relacji świadka wynikało, iż białe auto wpadło w poślizg, z impetem uderzyło w barierki energochłonne rozdzielające pasy jezdni, a następnie – zamiast się zatrzymać – odjechało w stronę pobliskiej stacji paliw Orlen.
Oko kamery nie śpi
Choć kierowca liczył prawdopodobnie na to, iż uda mu się zniknąć w miejskim gąszczu, przeliczył się. Dyżurny natychmiast przystąpił do analizy nagrań z monitoringu miejskiego. Skrupulatne śledzenie trasy przejazdu uszkodzonego auta pozwoliło ustalić, iż pojazd wjechał na teren miasteczka studenckiego UWM.
Na miejsce niezwłocznie zadysponowano patrol Straży Miejskiej.
„Patrol na miejscu zastał kierowcę wraz z uszkodzonym pojazdem oraz pasażerów. Na szczęście nikt nie potrzebował pomocy lekarskiej” – czytamy w komunikacie Straży Miejskiej.
Finał sprawy w rękach policji
Choć tym razem skończyło się jedynie na strachu i zniszczonym mieniu, sprawa ma swój dalszy ciąg. Strażnicy miejscy zabezpieczyli miejsce zdarzenia i wezwali patrol policji, który przejął dalsze czynności procesowe.
Kierowca musi liczyć się z surowymi konsekwencjami – nie tylko za spowodowanie kolizji, ale również za oddalenie się z miejsca zdarzenia, co zwykle traktowane jest jako okoliczność obciążająca.
źródło: Straż Miejska w Olsztynie














