Rescue Brzostek 2026. Wróciłem po kilku latach i zobaczyłem zupełnie inne wydarzenie

remiza.com.pl 1 godzina temu

Na Rescue Brzostek wróciłem po kilku latach przerwy. Nie było mnie na ostatnich edycjach ze względów zdrowotnych, dlatego byłem ciekawy, jak to wydarzenie zmieniło się przez ten czas. Pierwsza różnica była widoczna adekwatnie od razu po przyjeździe. Nowa lokalizacja, Baza Bunkier w Rudnej Małej, okazała się miejscem, które wygląda tak, jakby było stworzone właśnie pod tego typu warsztaty.

Duży plac, zaplecze do prowadzenia części teoretycznej, stanowiska skupione w jednym miejscu i przede wszystkim porządek. Wszystko można było mieć na oku jednocześnie. Przy wydarzeniu tej skali ma to ogromne znaczenie. Nie było biegania pomiędzy oddalonymi punktami czy poczucia organizacyjnego chaosu. Nad całością pracowała ekipa logistyczna i było to zwyczajnie widać. To właśnie organizacja zrobiła na mnie jedno z największych wrażeń. Uczestnicy byli skupieni, instruktorzy zaangażowani, a osoby odpowiedzialne za przebieg wydarzenia pilnowały, żeby kolejne grupy mogły spokojnie wykonywać swoje zadania. Nikt nie przyjechał tam tylko popatrzeć. Od początku było wiadomo, po co wszyscy znaleźli się w tym miejscu.

Ogromne wrażenie robiła również ilość sprzętu przygotowanego do ćwiczeń. Fire-Max przywiózł na miejsce naprawdę duży zestaw narzędzi LUKAS. Nie było sytuacji, w której grupa musiała czekać, aż sprzęt zwolni się na innym stanowisku. Uczestnicy brali dokładnie to, czego w danym scenariuszu potrzebowali, a mimo tego część wyposażenia przez cały czas pozostawała w zapasie.

Przy kilku równolegle pracujących grupach dobrze pokazywało to skalę przygotowania warsztatów. Co ważne, nie był to sprzęt ustawiony przy stanowiskach po to, żeby dobrze wyglądał na zdjęciach. Przez dwa dni normalnie pracował w rękach uczestników. Można było sięgnąć po konkretne narzędzie, sprawdzić je w praktyce i wykorzystać zgodnie z tym, czego w danej chwili wymagał scenariusz. Podobnie wyglądała kwestia sprzętu Paratech dostarczonego przez firmę Kadimex. Tutaj również nie skończyło się na prezentacji producenta. Sprzęt był wykorzystywany przez ćwiczących podczas realizacji zadań i stanowił normalny element prowadzonych działań. adekwatnie cały sprzęt przygotowany na potrzeby warsztatów był po to, żeby na nim pracować.

Jednym z najmocniejszych elementów Rescue Brzostek pozostaje realizm stanowisk. Oczywiście wszystko odbywało się w granicach tego, na co pozwalają ćwiczenia, ale organizatorzy starali się odtworzyć przebieg prawdziwego zdarzenia możliwie szeroko. Byli pozoranci, prowadzono działania z zakresu kwalifikowanej pierwszej pomocy, pojawiały się elementy medyczne, a ratownik medyczny we właściwym momencie wchodził do scenariusza w roli zespołu ratownictwa medycznego.

Dzięki temu ćwiczenie nie kończyło się w chwili wykonania dostępu do poszkodowanego czy usunięcia elementów pojazdu. Trzeba było myśleć o całym przebiegu akcji, współpracy z medykami, stanie osoby poszkodowanej i jej późniejszym przekazaniu. Na tyle, na ile można było to zrobić podczas warsztatów, próbowano zachować logikę prawdziwego zdarzenia.

Sama forma Rescue Brzostek również jest warta podkreślenia. Tutaj nie chodziło o ściganie się ze stoperem. Grupy miały spokojnie przepracować każdy przygotowany scenariusz, zastanowić się nad rozwiązaniem, wykorzystać dostępny sprzęt, a później wyciągnąć z wykonanej pracy wnioski. Drugi dzień wyglądał pod tym względem podobnie. Dalej praktyka, kolejne stanowiska i czas potrzebny na to, żeby z każdego zadania rzeczywiście coś wynieść.

To podejście dobrze łączyło się z częścią teoretyczną. Pierwszego dnia o godz. 8.30 st. str. Wiktor Wierzbicki prowadził prezentację „Systemy Stabilizacji Ratowniczej. Świadomość zagrożeń – gotowość do działania”. Następnie mł. bryg. Paweł Ryś mówił o debriefingu podczas prezentacji „Potęgować sukces, uczyć się na błędach – Debriefing”. I właśnie to drugie hasło dobrze oddaje sens całych warsztatów. Nie chodziło o pokazanie, kto zrobi coś najszybciej. Znacznie ważniejsze było wykonanie zadania, późniejsza rozmowa o tym, co zadziałało, co można zrobić inaczej i czego każdy z uczestników może nauczyć się na przyszłość.

Organizatorami Rescue Brzostek 2026 były OSP w Brzostku oraz OSP w Stobiernej. Po stronie druhów z Brzostku w przygotowanie i prowadzenie wydarzenia zaangażowani byli Rafał Godniak, naczelnik jednostki, współautor Rescue Brzostek i jednocześnie instruktor, Adrian Wójcik, Krzysztof Warzecha, Wiktor Kuczwara, Michał Kuczwara, Łukasz Godniak, Piotr Nowiński oraz Dominik Surdel, który podczas wydarzenia pełnił również rolę spikera. W organizację włączyli się także członkowie Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej.

Za stronę szkoleniową odpowiadała liczna grupa instruktorów. Wśród nich znaleźli się mł. bryg. Paweł Ryś, st. kpt. Rafał Borkowski, st. kpt. Mateusz Maleńczuk, st. kpt. Dawid Nowak, kpt. Bartłomiej Kot, mł. kpt. Grzegorz Łojek, asp. Paweł Bieleń, st. str. Wiktor Wierzbicki, Oskar Soczyński, Mikołaj Stosio, Rafał Godniak, Szymon Marszał i Artur Marszał.

Na miejscu pojawili się również przedstawiciele Państwowej Straży Pożarnej i samorządu. Wśród gości byli zastępca podkarpackiego komendanta wojewódzkiego PSP Dariusz Homa, komendant powiatowy PSP w Dębicy st. bryg. Paweł Szkoła oraz burmistrz Brzostku Zbigniew Kowalski. Państwowa Straż Pożarna objęła wydarzenie patronatem honorowym. Za takimi warsztatami stoi też zaplecze partnerów. Obok Fire-Max i Kadimexu w tegoroczną edycję zaangażowani byli Fenix Market oraz Auto Złom Mazur. W przypadku pierwszych dwóch firm wkład było widać adekwatnie przez cały czas trwania części praktycznej, bo dostarczony sprzęt był intensywnie wykorzystywany na stanowiskach.

Podczas Rescue Brzostek znalazło się również miejsce na akcję, która nie była bezpośrednio związana z ratownictwem technicznym. Strażacy podjęli sprawnościowe wyzwanie wspierające budowę Hospicyjnego Domu Aniołków w Skowierzynie. Po wykonaniu zadania do dalszego udziału nominowali Komendę Główną Państwowej Straży Pożarnej oraz Akademię Pożarniczą.

Już teraz można jednak powiedzieć, iż po kilku latach przerwy wróciłem na zupełnie inne Rescue Brzostek. Lepsza lokalizacja, bardzo dobra organizacja, ogromna ilość sprzętu, realistyczne scenariusze i ludzie, którzy dokładnie wiedzieli, po co przyjechali. Baza Bunkier pozwoliła zamknąć całe wydarzenie w jednym, dobrze przygotowanym miejscu, a dzięki temu wszystko było bardziej uporządkowane i zwyczajnie wygodniejsze zarówno dla uczestników, jak i instruktorów.

Najważniejsze pozostaje jednak to, iż te warsztaty nie były robione na pokaz. Sprzęt pracował, grupy pracowały, instruktorzy byli z nimi na stanowiskach, a na wykonanie zadań był czas. Bez niepotrzebnego pośpiechu i bez udowadniania, kto zrobi coś szybciej. I chyba właśnie dlatego z Rescue Brzostek można wyjechać z czymś znacznie cenniejszym niż kilka dobrych zdjęć.

Idź do oryginalnego materiału