Radny ostrzegał, miasto uspokajało. Po roku doszło do wypadku na Wenecji

moje-gniezno.pl 3 dni temu

W poniedziałek, 15 czerwca, o godzinie 18:00, na promenadzie wokół Jeziora Jelonek doszło do groźnego wypadku. Nastolatek na hulajnodze elektrycznej uderzył w rowerzystę. Siła zderzenia była tak ogromna, iż jednoślad mężczyzny pękł. Złamana ręka rowerzysty, złamany obojczyk 13-latka, 25 minut oczekiwania na karetkę. I pytanie, które powraca: czy można było tego uniknąć? Okazuje się, iż – tak. Co najmniej od 2025 roku.

Interpelacja radnego z października 2025

29 października 2025 roku radny Sebastian Błochowiak złożył interpelację do prezydenta Gniezna. Wnioskował o podjęcie działań mających na celu uniemożliwienie korzystania z hulajnóg wokół Jeziora Jelonek. Cytat z pisma radnego:

W sezonie wiosna – jesień bardzo często zdarza się, iż młodzież korzystając z równej nawierzchni ścieżek rowerowych rozpędza się do poziomu zagrażającego bezpieczeństwu rodzin spacerujących, rowerzystów etc.

Radny przewidział to, co wydarzyło się 8 miesięcy później.

Odpowiedź miasta: „Nie odnotowano zgłoszeń”

12 listopada 2025 roku nadeszła odpowiedź. W imieniu prezydenta poinformowano, iż Straż Miejska nie odnotowała żadnych zgłoszeń o zbyt szybkiej jeździe na hulajnogach.

Nasze patrole, jak również patrole Policji, bardzo często patrolują ten rejon […] Nie odnotowano jednak naocznie przypadków zbyt szybkiej jazdy na hulajnogach elektrycznych.

Wyjaśniono też, iż kamery monitoringu miejskiego nie są wyposażone w mierniki prędkości, więc technicznie nie ma możliwości zmierzenia prędkości hulajnogi. Operatorów zobowiązano do baczniejszej obserwacji Parku Piastowskiego.

15 czerwca 2026 – czyja wina?

15 czerwca 2026 roku na promenadzie przy napisie „Gniezno” 13-latek na hulajnodze elektrycznej – jak relacjonują świadkowie – jeździł od dłuższego czasu z prędkością około 50 km/h. Podnosił przednie koło, jeździł na tylnym, wymijał pieszych i rowerzystów. Kilkukrotnie mijał tych samych spacerowiczów. W końcu uderzył w 31-letniego rowerzystę. Z roweru została sterta złomu. 13-latek złamał natomiast obojczyk.

Czy miasto zareagowało na interpelację?

Formalnie – tak. Poinformowano o patrolach i monitoringu. Merytorycznie – nie. Nie podjęto żadnych działań, które fizycznie uniemożliwiłyby korzystanie z hulajnóg w tym rejonie – ani też nie zaostrzono nadzoru nad ścieżkami wokół Jeziora Jelonek. Nie pojawiły się ograniczenia prędkości ani dodatkowe patrole na rowerach, które mogłyby reagować na takie zachowania.

Dziś wiadomo, iż same apele i zapewnienia o „patrolowaniu” nie wystarczyły. Potrzebne były konkretne środki: ograniczenia, być może spowalniacze ruchu – na wzór np. Trójmiejskich z promenady wzdłuż morza.

Kto zawiódł?

Z jednej strony – 13-latek na hulajnodze mogącej rozwijać prędkość choćby ponad 50 km/h. Z drugiej – miasto, które wiedziało o problemie, bo radny zgłosił go w interpelacji. I zamiast działać, ograniczyło się do zdawkowego zapewnienia, iż „patrole są, zgłoszeń brak”.

A przecież zgłoszeń nie było, bo mieszkańcy często nie wierzą w skuteczność interwencji. Nie zgłaszają, bo uznają, iż i tak nikt nie zareaguje.

Czy miasto zawiodło? Tak – bo mając sygnał od radnego, nie podjęło konkretnych działań. Najbardziej ucierpiał jednak człowiek, który po prostu jechał rowerem po ścieżce.

Interpelacje radnych nie są dokumentami do wrzucenia do szuflady. Są głosem mieszkańców – i ostrzeżeniem przed tym, co może się wydarzyć, jeżeli nikt nie zareaguje.

Idź do oryginalnego materiału