PRZEŁOM W PROCESIE ŁUKASZA ŻAKA. MIAŁ JEJ GROZIĆ NOŻEM! SARA S. ZMIENIA ZEZNANIA
Podczas procesu Łukasza Żaka, oskarżonego m. in. o spowodowanie pod wpływem alkoholu śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej, doszło do przełomu.
Na sali sądowej pojawiła się Sara S., która feralnej nocy podróżowała z Żakiem samochodem. Po wypadku miała nie próbować pomóc ofiarom, a zamiast tego przesiadła się do innego samochodu i odjechała ze znajomymi. Jeszcze niedawno miała odpowiadać za nieudzielenie pomocy, jednak sąd warunkowo umorzył postępowanie wobec niej, uznając stopień społecznej szkodliwości czynu za niewielki.
Teraz Sara S., już jako jeden z kluczowych świadków, zmieniła swoje dotychczasowe zeznania. Zanim to nastąpiło, poprosiła, by mężczyźni związani z tragedią na Trasie Łazienkowskiej opuścili salę rozpraw. Przyznała, iż jej grożono i boi się o swoje bezpieczeństwo.
Jak wyznała potem, we wrześniu 2024 r. Łukasz Żak po wyjściu z lokalu, w którym bawili się ze znajomymi, miał być pobudzony i pod wpływem alkoholu. Wcześniej twierdziła, iż Żak nie spożywał alkoholu. Wtedy mówiła też, iż jechali z prędkością ok. 170 km/h. W tym zakresie również zmieniła wersję – prędkość miała sięgać 190 km/h, a Łukasz Żak miał trzymać kierownicę jedną ręką, zaś w drugiej miał telefon i nagrywał przejazd. Z ujawnionej ostatnio opinii biegłych wynika, iż prędkość volkswagena arteona prowadzonego przez Żaka była jeszcze większa – 227 km/h i była to maksymalna prędkość możliwa do osiągnięcia.
Sara S. wprost wyznała, iż nie wie, dlaczego oddalili się z miejsca wypadku i nie wezwali pomocy. Wspomniała także o tym, iż gdy ona i jej chłopak wrócili do domu, najpierw wyszła z psem, a potem zajęła się partnerem, który miał problemy z lewą nogą. Sama była również poobijana, z jednej z ran na głowie wyciągnęła kawałek szkła.
W pewnym momencie do ich mieszkania dotarł Łukasz Żak, twierdząc, iż przemieszczał się pieszo, choć to około dziewięciu kilometrów od miejsca zdarzenia. Żak miał wtedy zachowywać się agresywnie – grozić, iż ich “zaj***e”, jeżeli nie otworzą drzwi i weźmie nóż, jeżeli Sara S. będzie się odzywać. Później miał jej też grozić za pośrednictwem mediów społecznościowych, kiedy przebywał już w niemieckim areszcie. Pojawiły się też groźby, iż zostaną połamani.
Sara S. podkreśliła, iż wcześniejsze zeznania składała pod wpływem strachu i stresu związanego z obecnością Łukasza Żaka na sali rozpraw. Co więcej, była wtedy w ciąży. Z perspektywy czasu kobieta ma żałować, iż po wypadku i wizycie Żaka w ich mieszkaniu nie zawiadomiła policji.
Źródło: Fakt, RMF24
Foto: Instagram
#łukaszżak #izigumażak #wypadek #trasałazienkowska #tragedia
Źródło: Podejrzani.TV














