Przekroczył prędkość o 30 km/h. Zapłaci więcej niż za luksusowe auto

g.pl 3 miesięcy temu
Fiński model karania kierowców znów wywołał międzynarodową debatę. Multimilioner, który na Wyspach Alandzkich przekroczył prędkość o 30 km/h, zapłacił ponad pół miliona złotych mandatu, ponieważ w Finlandii jego wysokość zależy od dochodów sprawcy. Sprawa stawia pytanie, czy progresywne grzywny są skutecznym i sprawiedliwym sposobem walki z piratami drogowymi
Fiński system kar drogowych znów stał się tematem międzynarodowej dyskusji. Tym razem za sprawą multimilionera, który za przekroczenie prędkości o 30 kilometrów na godzinę na Wyspach Alandzkich zapłacił ponad pół miliona złotych, bowiem w Finlandii wysokość mandatu rośnie razem z dochodami kierowcy.


REKLAMA


Zobacz wideo Policyjny pościg ulicami Krakowa. Zatrzymany otrzymał mandat 14 tys. złotych oraz 222 punkty karne


Finlandia: mandaty za prędkość. Milioner na radarze. Gdy prędkość kosztuje fortunę
76-letni Anders Wiklöf, jeden z najzamożniejszych obywateli Finlandii, został zatrzymany podczas jazdy na Wyspach Alandzkich. W miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 km/h, poruszał się z prędkością 80 km/h. Przekroczenie o 30 km/h uruchomiło w fińskim systemie sankcji mechanizm, który już dla przeciętnego kierowcy oznacza wysoki mandat, natomiast dla multimilionera - takiego jak Wiklöf - astronomiczny.
Sam Wiklöf tłumaczył, iż zaczął zwalniać, ale nie zareagował wystarczająco szybko. Fiński wymiar sprawiedliwości nie był jednak łaskawy. Sąd wymierzył mu karę w wysokości 121 tys. euro, czyli ponad pół miliona złotych. Dodatkowo jego prawo jazdy zostało tymczasowo odebrane. To jednak nie był jego pierwszy kontakt z fińskim wymiarem sprawiedliwości, bowiem w poprzednich latach płacił już dziesiątki tysięcy euro za podobne wykroczenia (w 2018 r. otrzymał mandat w wysokości 63 680 euro, a pięć lat wcześniej był zmuszony zapłacić 95 tys. euro).


Najwyższy mandat w Finlandii. Grzywna dzienna, czyli mandat "skrojony" pod dochody
Sekret "kosmicznych" mandatów w Finlandii tkwi w systemie tzw. grzywny dziennej. Wysokość kary oblicza się na podstawie dochodów sprawcy: jeden "dzień grzywny" odpowiada mniej więcej połowie jego dziennego dochodu netto. Liczba takich dni zależy od skali wykroczenia; im większe przekroczenie prędkości, tym więcej dni kary.


Policja i sądy mają dostęp do danych podatkowych, więc nie ma tu miejsca na deklaracje "na oko". Kara ma być równie dotkliwa dla studenta, jak i dla miliardera. W praktyce oznacza to, iż to samo wykroczenie może kosztować jednego kierowcę kilkadziesiąt euro, a innego - setki tysięcy.
To rozwiązanie nie jest w Finlandii nowością. W przeszłości podobnie wysokie mandaty płacili m.in. menedżerowie dużych koncernów technologicznych i zagraniczni kierowcy sportowych aut. Idea jest prosta: mandat ma boleć każdego w podobnym stopniu, a świadomość wysokiej kary ma działać prewencyjnie.


Taryfikator mandatów 2025. Polska kontra Północ
Dla porównania, w Polsce przekroczenie prędkości o 26-30 km/h oznacza mandat 400 zł i 7 punktów karnych, a o 31-40 km/h - 800 zł i 9 punktów. Dla wielu dobrze zarabiających kierowców taka kara bywa jedynie drobną niedogodnością, a nie realnym straszakiem.


Zwolennicy nordyckiego modelu podkreślają, iż to właśnie dzięki progresywnym karom bogaci kierowcy nie są de facto uprzywilejowani na drodze.Przeciwnicy wskazują jednak na ryzyko nadmiernej ingerencji w prywatność i kontrowersje wokół powiązania wysokości kary z dochodami.
Sprawa Andersa Wiklöfa pokazuje, iż w Finlandii prawo drogowe nie robi wyjątków. Mandat ma nie tylko karać, ale przede wszystkim odstraszać - tak, aby przekraczanie prędkości przestało się w jakikolwiek sposób "opłacać". Sam ukarany przyznał, iż zaakceptował decyzję sądu i wyraził nadzieję, iż pieniądze z grzywny posłużą finansowaniu usług publicznych.


Podobne systemy funkcjonują także w Szwajcarii i Szwecji, gdzie rekordowe mandaty przekraczały milion złotych. Głośna sprawa Wiklöfa rozpaliła debatę o "progresywnych" karach i stawia pytanie, czy podobne rozwiązania mogłyby wpłynąć na zachowania kierowców także w Polsce.
Źródła: theguardian.com, money.pl, motoryzacja.interia.pl


Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.


Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Idź do oryginalnego materiału