Prasówka letnia - mus, choć newsy średnio gorące, za to większość głupich, co cud

tabazella.blogspot.com 12 godzin temu
Teraz napiszę o tym jak polityka przekłada się na to co nam najbardziej niezbędne, przynajmniej ludziom w moim wieku - na opiekę medyczną. Wiedziałam iż srandemia długo nam się będzie odbijać i właśnie po raz kolejny zabrzmiało potężne odbeknięcie z głębi trzewi - kominy płacowe dla medyków z roku 2021. Jejku, jejku, nagle wszyscy zaskoczeni tym ile zarabiają medycy i w ilu miejscach pracują! No a przedtem to nie byli tego świadomi? Nie widzieli cudownej zdolności bilokacji niektórych przedstawicieli zawodów medycznych, bo sprawa dotyczy nie tylko lekarzy? Noż qurczę, mła pamięta niejakiego marszałka Karczewskiego, jak najbardziej prawomyślnie PiSdniętego, sprawa tej podzielności uwagi medyków nie jest zatem sprawą najświeższą. W systemie różne zdziwności narastały a w czasach srandemii jak ten granat wybuchły nam w rękach. w tej chwili z powodu lenistwa obecnej władzy walą rykoszetem, w tę władzę też. Co wcale nie znaczy iż stara władza na tym bardzo skorzysta, nie tak dawno się działo i naród jeszcze nie zapomniał iż mąż marszałek Sejmu po znajomości dwa lata zajmował specjalistyczne łóżko na oddziale ratunkowym, gdy w tym czasie dziesiątkom zwykłych obywateli szpital odmówił pomocy i saloniku dla VIP ów na Szaserów, który teraz ma ponoć odpowiednik w Szpitalu Południowym, też znajomi królika zasiadali.
No i jeszcze ten sygnalista, któren obecną aferkę nagłośnił, to sam ubabrany w dojenie NFZ. W społeczeństwie raczej utrwali się przekonanie iż "PiS PO jedno zło" ( trzeba przyznać iż politycy obu partii czują się być na tyle godnymi, iż czekanie na swoją kolejkę wydaje się im wręcz uwłaczać ) a to nie jest do końca tak. Rząd koalicyjny PO i przystawek oddał rządowi Zjednoczonej Prawicy służbę zdrowia w stanie nie najlepszym, oględnie pisząc, ale to rząd Zjednoczonej Prawicy twórczo rozwinął pojęcie takiego zarządzania służbą zdrowia, by ta generując coraz większe koszty, stawała się coraz mniej efektywna. Rząd Morawieckiego posunął się do tego iż zamiast efektywna służba zdrowia miała być efektowna - te samoloty z maseczkami oczekiwane na lotnisku, wielkie załatwianie zepsutych urządzeń, robienie szpitali na stadionie, do których raz na ruski rok zawitał pacjent. No wiecie, wszystkie te cudności które przełożyły się na 200 000 nadmiarowych zgonów rodaków podczas czasu zwanego srandemią, z którego jak wiadomo obronną ręką wyszły kraje Globalnego Południa, których społeczeństwa nie były klientelą ani dla ich własnych polityków, ani dla Big Pharmy.
To w czasach srandemii wymyślono te kominy płacowe i łapanie wielu srok za ogon, które teraz objawiły nam się w pełnej krasie. No i co nam biednym żuczkom zostaje? Głosować na Konfederusję, partię, która ma pomysły na zarządzanie jak mały Jasio i nie odróżnia państwa od przedsiębiorstwa, czyli myśli kategoriami sprzed lat niemal pięćdziesięciu? Zupełnie jakby nie rozumieli iż takie myślenie stoi za upadaniem Zachodu, bo pogoń za zyskiem doprowadziła do globalizacji bez zasad, zamiast do globalizacji wartości. Myślicie iż co Konfederusja zrobi ze służbą zdrowia? Sprywatyzuje, coby państwo nie wydawało piniędzy. Prywatne ubezpieczenia to widzimy jak w USA czy Chinach działają, cieszycie się? Reforma systemu ochrony zdrowia jak widać przerasta wszystkie nasze partie, może czas zamiast polityków zatrudnić jakichś fachowców, ludzi od zarządzania z tych państw, w których system ochrony zdrowia działa lepiej? Ech... sama już nie wiem co z tym bajzlem robić. Na razie to sobie myślę ze skoro lekarzom płaci się takie pieniądze jak prezesom banków, to widać w systemie jest za dużo kasy. Dobrze by było przywrócić stary sposób płacenia składek.
W UK szykuje się zmiana premiera, cóś mła się zdawa ze będzie zamienił stryjek siekierkę na kijek. Brytyjczycy od ponad 5 lat mają prawdziwy brexit i jest on tak prawdziwy iż już nie da się ukryć iż sam pomysł był dość głupi. Nie wiem czy pamiętacie ale to szło tak: Europa ma sklerozę, a świat, który pędzi do przodu to USA, Chiny i Indie i jak tylko UK się wygrzebie z grajdołka UE to Anglosfera wita i UK stanie się nowym Singapurem. Taa... kto miał cztery szare komórki na krzyż ten wiedział iż nie ma prawa żeby wypaliło i to z przyczyn oczywistych, jasnych dla wszystkich który wie iż 2+2=4. Poszło gorzej niż ktokolwiek zakładał , bowiem okazało się iż USA się sypią, Chiny zaraz będą się sypały ( gospodarka stoi na eksporcie, co czyni ją podatną na kryzys ) a Indie są wiecznym pretendentem z powodu problemów strukturalnych. Jakby było mało rozochocony Wujek Wowa po sukcesach brexitowo - pandemicznych postanowił wywołać w Europie całkiem sporą wojnę, która dość ostro zweryfikowała UK w roli mocarstwa. Tak naprawdę brexit nie rozwiązał żadnego z problemów, który miał rozwiązać, raczej zaostrzył niektóre z nich do poziomu wcześniej nieznanego. Chłopiec do bicia, jakim przez lata była UE zniknął, ale brytyjscy politycy nie są z tych, którzy wezmą na siebie odpowiedzialność. W brexicie za mało było brexitu i należy całkowicie się oderwać, najlepiej to od rzeczywistości. Czym kończy się takie oderwanie widać najlepiej po USA, które bez wsparcia, to sobie mogą dyktatora Wenezueli porwać, oczywiście po uprzednim odpaleniu kasy rządowi Wenezueli, który kłopotliwego prezydenta chciał się pozbyć.
Wielka Brytania nie upadła z dnia na dzień, ale to nie znaczy iż się nie stacza. UK okazała się jako samodzielny gracz podatna na kryzysy w znacznie większym stopniu niż UE, co najbardziej zdziwne dla rzundzących społeczeństwo brytyjskie okazało się być przesiąknięte ideami socjal - demokratycznymi tak samo jak społeczeństwa Francji czy Niemiec. UK wcale nie chce być takim państwem jak USA. Prędzej to społeczeństwo zagłosuje na narodowych socjalistów, niż na liberałów od wolnego rynku. Stąd moim zdaniem popularność architekta brexitu, Farage'a, faceta, który może kiedyś zostać premierem. No cóż, każdy kraj ma swoje trumpozawierzenia a Anglosasi widać uwielbiają wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, bo raz im nie wystarczy. Pop - prawica w UK po prostu musi wyrżnąć głową w parapet przy tym wstawaniu z kolan i zniszczyć sama siebie. Świat się zmienił, korpo - państwo za Atlantykiem mierzy się z takimi problemami, iż jego akolici nie powinni sprzedawać recept na american dream, jako panaceum na brytyjskie kłopoty, ale jak widać nie przeszkadza to Brytyjczykom zawierzać w głupie pomysły skompromitowanych brexitem polityków. Na razie jednak to w Partii Pracy wrze i tam toczy się bitwa o to, kto będzie zasiadał na Downing Street 10, najprawdopodobniej będzie to były burmistrz Manchesteru.
Stosunki europejskie i spotkanie G - 7. Zacznijmy od tego iż Tusku przemówił na boczku w imieniu naszym i nie tylko naszym. Tak miło, ale coby przypomnieć, czym skończyły się rozmówki w sprawie Ukrainy w tzw. formacie normandzkim. Otóż skończyły się wojną na Ukrainie. Ostatnimi czasy Zeleński ugrywa co tylko może na świecie, ugrywa na ostro, bo ma problemy doma. Takie śmierdzące korupcją. W domu krzywdy mu pewno nie zrobią, ale jego władzy na pewno nie zakonserwują. Politycy na Zachodzie problemy widzą nie do końca tam, gdzie one naprawdę istnieją, za bardzo im się spieszy do końca wojny. Żadne pożyczki, czy darowizny dla Ukrainy nie zmienią bilansów tak, jak zmieniłoby je odbiurokratyzowanie procedur, powrót do rozsądnej polityki ochrony środowiska, zamiast uprawiania tych pseudoekologicznych, klimatycznych zawierzeń, reindustrializacja oparta o nowe technologie i zdjęcie tej cholernej, ideologicznej czapy, którą z lubością zakładają przywódcy w UE, a także w UK. To jest główna przyczyna kłopotów a nie wojna na peryferiach. Problem z Rosją należy rozwiązać do końca, inaczej powtórzymy tylko cykl, bo to państwo destabilizuje region, jak w XVIII wieku destabilizowała go Polska.
Zmiana reżimu niczego nie zmieni, odwlecze w czasie nieuniknione, Rosjanom się od tego nie poprawi na dłużej. Ukraińcom zresztą też nie, czego Europa Zachodnia wydaje się być nieświadoma. Razem z państwami bałtyckimi, całą Skandynawią i Finlandią, należymy do tych, którzy studzą zarówno prorosyjskie, jak i naiwnie proukraińskie porywy na zachodnich salonach. Z całym szacunkiem dla Niemiec, nie powinni ich politycy zajmować się sprawami środkowej Europy, bo źle im to wychodzi. Pokój na Ukrainie nie będzie spuścizną Macrona, ani Starmera, może co najwyżej być funkcją wspólnych interesów całej Europy. Całej, bo zachód kontynentu sam tego nie uciągnie i pora się z tym pogodzić. Coś daje do zrozumienia hiszpański premier czy włoska premierka, każde z innej parafii ale jasno określający skalę wspólnego zaangażowania, natomiast tzw. Koalicja Chętnych to grupka z mocarstwowymi ambicjami, która przegapiła upadek koncepcji rządów mocarstw. Ukraina sobie radzi, trzeba ją wspierać a jeszcze bardziej trzeba wspierać prodemokratyczne zmiany w tym państwie, czyli oddzielić Zeleńskiego od Ukrainy. Jak dla mła to wygląda to tak iż kiedy politycy Koalicji Chętnych mają problemy z polityką wewnętrzną, to nagle chcą być mężami stanu dla całej Europy. Ech...
Oczywiście mamy własne pomysły na to jak oddzielić Zeleńskiego od państwa i tu wchodzi cały na biało nasz prezydent. o ile kogoś nie przekonały dotychczasowe wydarzenia iż osoba sprawująca najwyższy urząd w Polsce, choć nie najbardziej sprawczy, to dureń, to teraz ma już pewność. Polityka to trudna sztuka osiągania celów, grupy którą reprezentujemy lub własnych. Nałrocky'emu ta sztuka się nie udaje, nie zrobił nic by interesy Polaków, interesy prawicy i interesy Nałrocky'ego ugrać. Dał się idiota ośmieszyć i uzyskał skutek odwrotny od zamierzonego. Wzmożenie antyukraińskie w kraju nie przełoży się na nic, skoro udaje się ośmieszyć naszego prezydenta tak łatwo. o ile Nałrocky myślał iż na plecach pomordowanych w rzezi wołyńskiej sobie zapewni więcej władzy, to właśnie się przejechał. Rozbujał w narodzie emocje, rozdął ten cierpiętniczo - mesjanistyczny balon, który właśnie został przekłuty przez prezydenta Ukrainy tak prostą zagrywką i z komicznym odgłosem pękł, pokazując światu nasze pretensje , jak najbardziej słuszne, do sposobu w jaki Ukraina tworzy swoją politykę historyczną, jako pieniactwo, przywiązanie do rytuałów i polityczną niemoc napędzaną głupotą przebraną za narodowy resentyment. Dziękujemy rezydentowi, szczególnie w imieniu tych, których na Wołyniu pomordowano. Teraz, po tym występie Nałrocky'ego stali się memicznym dodatkiem do odesłania orderu kurierem. Tak przy okazji, to mła nie wchodzi na koturny z okazji przyznawania tego odznaczenia, pomijam tu XVIII wieczne historie, mła wystarczy iż kawalerem tego odznaczenia jest Antoni Macierewicz, order od razu jakoś mniej błyszczy. Polityków rozlicza się ze skuteczności, Nałrocky jest kontrskuteczny. Wzmocnił Zeleńskiego na Ukrainie, co wcale nie jest dla interesów Polski dobre. Dla siebie ugrał rolę idioty. Najwyższy czas żeby idiota, zamiast narażać nas na śmieszność, zajął się przecinaniem wstęg i podawaniem łapki, czyli swoimi obowiązkami. Pretensje mam do rzundzących iż nie ogarniają tych rezydenckich występów, choć mają ku temu narzędzia. Chcę skutków a nie teatru politycznego, robionego przez stado histeryków.
G - 7 to też wizyta Ryżego z Ameryki w Europie, dziwnie pokornego po przerżniętej wojnie z Iranem. choćby nie wiem jak o tym pisać, bo to dość żałosne. Nie dość iż podpisał w Wersalu dokument w farsi, to wszystkie punkty w tym memorandum na które się USA zgodziły wprost wrzeszczą - przegraliśmy i płacimy reparacje. Ta umowa Obamy zerwana przez Trumpa, to był przy tym dokument dyktowany z pozycji mocarstwa. Sic transit gloria mundi. Potem pokłócił się z Meloni o to które z nich jest większą gwiazdą. Wygrała Meloni jako bardziej bystra, ładniejsza i młodsza. Na wschodzie, drugi "władca świata" zderzył się z rzeczywistością, Nie iż bezpośrednio, bo był na konferencji w Kazaniu, w czasie kiedy ukraińskie drony szalały 15 km od Kremla i tłukły rafinerię, która produkuje 40% benzyny dla Moskwy i obwodu moskiewskiego i 70% innych paliw. Teraz to były drony, interesujące kiedy zamiast "ptaków Madziara" przylecą Flamingi. Jest zapowiedź iż od dzisiaj bombardowania Kijowa będzie się przekładało na bombardowanie Moskwy. Ani Zachód, ani Chiny, ani Globalne Południe nie zabrały głosu, co Wujkowi Wowie powinno dać do myślenia. Wraz z porozumieniem z Iranem przychodzi obniżenie cen ropy, co jeszcze wzmocni opuszczenie przez ZEA kartelu OPEC. Ropa i gaz będą szły w dół, chyba iż światowa recesja zatrzyma ceny. Dla Rosji to bardzo zła wiadomość, gospodarka kraju przeca oparta na surowcach energetycznych. G - 7, czy też raczej USA przywróciły sankcję na rosyjską ropę i flotę cieni, więc będzie się działo.

Na froncie rosyjsko - ukraińskim dzieją się dziwne rzeczy, rosyjski korytarz do Kremla okazał się zbyt wąski, Ukraińcom udaje się stopniowo odcinać Krym. Z okolic Chersonia, po drugiej stronie wody, Rosjanie wynieśli się sami. Nie było czym się bronić, zabrakło paliwa, logistyka siadła. Za to w ręce Rosjan wpadają ruiny po Konstantiniwce, gdzieś tam w Donbabwe, czy innym Zaporożu. Wszystko to przez zmiany technologiczne na polu walki. Madziar, dowódca ukraińskich wojsk dronowych, zapowiedział iż Krym stanie się wyspą, wydaje się iż Ukraińcom bardziej zależy na południu niż na Donbabwe czy Ługandzie, choć to może tylko być zmyła. Na Krymie w tej chwili jest kiepsko, nie tylko nie ma paliwa, nie ma powolutku wszystkiego innego. Ukraińcy robią wszystko aby na Krymie nie dało się żyć, wojskowo dla rosyjskich władz to w tej chwili rejon drugorzędny, co dotarło do Rosjan zamieszkujących półwysep - ilość nieruchomości wystawionych na sprzedaż na Krymie jest ogromna. Zważywszy na to jak strategicznie istotny jest Krym mła paczy na to wszystko ze zdziwkiem, rosyjskie władze skoncentrowane na zachodnim Zaporożu jakby uznały iż Krym jest bezpieczny, bo te smocze zęby i wogle. Nie wiadomo czym to się skończy, bo duszenie południa może się przełożyć na duszenie zachodniego Donbasu. Na cholerę było Rosjanom tracić tylu ludzi w walkach o te tereny? Dużo pytań do Wujka Wowy będą mieli rodacy. Tak jak Yankees mają dużo pytań do Ryżego. Wojna Ryżego to cóś trzy miechy, wojna Wujka Wowy to pięć lat, pytań jakby więcej. Nie znaczy iż Ukraina pokona Rosję, wystarczy iż na tyle ją użre, by odpuściła. Rosję to załatwią sami Rosjanie.

W Muzyczniku dziś SZA, Sade i Summer Donna. Ilustracje maja podpisy, ale mła cóś dziś na oczy padło od tego czytania i pisania. Następna prasówka dopiero pod koniec lipca, mła się musi po kontakcie z polityką regenerować jak te bieżniki w oponach.


Idź do oryginalnego materiału