8 maja, krótko po godzinie 14:00. W Niewolnie – niewielkiej miejscowości w gminie Trzemeszno – pozornie zwykły piątkowy dzień. I nagle: ogień. Z samochodu dostawczego zaczął wydobywać się dym, a potem płomienie. Sytuacja była poważna, bo auto stało w bezpośrednim sąsiedztwie budynku mieszkalnego. Ogień zaczął przechodzić na elewację. Gdyby nie szybka reakcja, dom mógł stanąć w płomieniach razem z pojazdem. Służby ratunkowe zostały zadysponowane natychmiast.
Cztery jednostki w akcji. Jedna zawrócona w drodze
Na miejsce pożaru skierowano strażaków z Trzemeszna, Gniezna, Kruchowa oraz Strzyżewa Smykowego. Ta ostatnia jednostka – jadąca już z pełnym alarmem – została zawrócona podczas dojazdu. Ogień udało się opanować, zanim wszystkie siły musiały interweniować.
Nie zmienia to faktu, iż w akcji brało udział kilkunastu strażaków z trzech jednostek. Pożar został gwałtownie opanowany. Straty materialne: samochód dostawczy uległ znacznemu spaleniu. Elewacja budynku – nadpalona, ale nie zniszczona całkowicie. Żadna z osób nie ucierpiała.
Mieszkańcy z gaśnicami. „Ruszyli od razu, bez czekania”
Strażacy przyjechali szybko, ale zanim dotarli na miejsce, ogień próbowali gasić już mieszkańcy i świadkowie. I to nie byle jak.Jak wynika z nieoficjalnych ustaleń oraz z komunikatów służb, sąsiedzi i przypadkowe osoby, które akurat przejeżdżały przez Niewolno, nie czekały z założonymi rękami. Odsunęli pojazd – by nie dopuścić do przeniesienia ognia na budynek. Wykorzystali wiele gaśnic samochodowych. Każda sekunda na wagę złota. Dzięki ich działaniom ogień nie zdążył się rozprzestrzenić na tyle, by objąć cały dom.
To zachowanie warte odnotowania. W dobie, gdy często słyszy się o bierności przypadkowych świadków, Niewolno pokazało, iż są miejsca, gdzie ludzie wciąż reagują, pomagają i ryzykują własnym bezpieczeństwem dla innych.
Nadpalona elewacja i doszczętnie spalone auto. Straty są, ale bez ofiar
Samochód dostawczy został znacząco spalony. Z informacji służb wynika, iż ogień zniszczył go w dużym stopniu. Elewacja budynku mieszkalnego została nadpalona. Na pewno będzie wymagała naprawy. Brak ofiar – to najważniejsze. Żadna osoba nie ucierpiała w wyniku pożaru. Ani kierowca (którego nie było w pojeździe w momencie wybuchu ognia), ani mieszkańcy, ani przechodnie, ani strażacy.
Przyczyna? Na razie nieznana
Policja i straż pożarna prowadzą czynności wyjaśniające. Przyczyna pożaru nie jest na razie znana. Czy to zwarcie instalacji elektrycznej? Wada techniczna? A może podpalenie? Na odpowiedź trzeba poczekać do zakończenia oględzin. Jedno jest pewne: bez szybkiej interwencji świadków i sprawnego działania strażaków, piątkowe popołudnie w Niewolnie mogło zakończyć się prawdziwą tragedią. Skończyło się na spalonym aucie i nadpalonej elewacji.














