Zabawy w śniegu i zimowe aktywności to nie tylko szaleństwa na sankach i jazda na łyżwach, ale też kuligi. W ostatnich latach zima w Polsce pozostawiała wiele do życzenia, jeżeli chodzi o śnieg, więc gdy w końcu dopisała, dzieci i młodzież chętnie korzystają z możliwości, jakie daje. - Korzystamy, ile się da, bo nie wiadomo, kiedy znów będzie tyle śniegu. Codziennie chodzimy z dziećmi na górkę, na sanki, chodzimy na spacery, mąż zabiera starszego syna na biegówki - mówi w rozmowie z eDziecko.pl Paulina (nazwisko do wiadomości redakcji), mieszkanka podwarszawskiego Nieporętu.
REKLAMA
Zobacz wideo Po czym poznać, iż dziecko ma skrócone wędzidełko? Logopedka mówi o "domowym teście"
Kulig skończył się tragicznie
Sporo osób decyduje się także na uczestnictwo w kuligach. W minioną sobotę późnym wieczorem grupa młodych mieszkańców z miejscowości Grzebowilk (województwo mazowieckie) zorganizowała taką "zabawę". Do auta przymocowano dwa wypełnione słomą worki, na których siedziało w sumie pięć osób. Gdy samochód wszedł w zakręt, doszło do wypadku. - Jeden z mężczyzn wypadł z worka i uderzył w drzewo. Pomimo reanimacji prowadzonej przez policjantów i służby ratunkowe mężczyzna zmarł - powiedziała w rozmowie z Radiem ZET Paula Antolak z komendy powiatowej policji w Mińsku Mazowieckim.
Chociaż o podobnych wypadkach media donoszą co jakiś czas, nie zniechęca to do organizacji kuligów. - Gdy tylko są odpowiednie warunki, mąż razem z sąsiadami organizuje dzieciom kulig. To taka osiedlowa tradycja. Panowie do sprawy podchodzą bardzo poważnie. Jeden prowadzi, drugi siedzi na otwartej klapie pickupa, który ciągnie sanki, często jeszcze jeden jedzie na końcu takiego kuligu - mówi w rozmowie z eDziecko.pl Ola (nazwisko do wiadomości redakcji). - Kierowca jedzie wolno i ostrożnie po drodze, po której nie jeżdżą inne auta, a gdy zabawa jest organizowana po zmroku, dzieci obowiązkowo mają na głowach latarki czołówki - dodaje nasza rozmówczyni..
Kulig za samochodem. Co na to przepisy?
Organizowanie w Polsce kuligów na drogach publicznych jest nielegalne. Mówią o tym przepisy Prawa o ruchu drogowym, a konkretnie art. 60 ust. 2 pkt 4: "Zabrania się ciągnięcia za pojazdem osób na sankach, nartach, łyżwach lub innym podobnym sprzęcie". Mundurowi z Komendy Powiatowej Policji w Piszu w obszernym poście opublikowanym na Facebooku ostrzegają: "Kulig za samochodem jest niedozwolony, a jego organizacja jest wykroczeniem, za które kierowca może zostać ukarany mandatem (od 20 do 500 złotych) i 5 punktami karnymi. jeżeli sprawa trafi do sądu, jego organizator może otrzymać jeszcze wyższą grzywnę". A jeżeli podczas kuligu dojdzie do wypadku i ktoś dozna ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub zginie, sprawcy grozi kara choćby ośmiu lat więzienia.
Gdzie kulig jest legalny?
Przepisy ruchu drogowego ograniczają się jedynie do dróg publicznych. Warto mieć jednak na uwadze, iż kulig to skrajnie niebezpieczna zabawa, niezależnie od drogi, na której jest organizowana. "Wystarczy chwila nieuwagi, zbyt duża prędkość, gwałtowne hamowanie, niewidoczna nierówność, kamień czy konar drzewa ukryty pod śniegiem, żeby doszło do tragedii, której nie da się już cofnąć" - dodają. Jednocześnie informują, iż dozwoloną i bezpieczniejszą formą kuligu jest ten organizowany w zaprzęgu. W art. 34. Prawa o ruchu drogowym czytamy m.in.:, iż do kuligu może być używane tylko zwierzę niepłochliwe, sprawne i dające sobą kierować, a kierujący musi utrzymywać pojazd i zaprzęg w stanie pozwalającym na panowanie nad nim. "Apelujemy zatem o rozwagę i przypominamy, iż w wielu przypadkach to my sami stanowimy o swoim bezpieczeństwie" - dodają mundurowi.
A ty? Co sądzisz o organizowaniu kuligów za samochodami? Daj znać w komentarzu lub napisz do wiadomości redakcji: [email protected].














