Pokazała taksiarzowi „blachę” i kazała jechać. Skandal w Poznaniu [FILM]

shareinfo.pl 2 tygodni temu
fot. screen X / Poznan_Moment

W mediach społecznościowych krąży nagranie z poznańskiej taksówki na aplikację, na którym uwieczniono skandaliczną sytuację z udziałem – jak się początkowo wydawało – policjantki. Kobieta spieszyła się na pociąg, więc kazała kierowcy przejechać na czerwonym świetle, „zachęcając” go dodatkowo przez pokazaniu mu „blachy”. W domyśle chodzi o policyjną odznakę, bo tak wyglądała owa legitymacja, ale prawda okazała się inna. Jak przekazał serwis tvn24.pl – kobieta nie jest funkcjonariuszką policji! Kim zatem jest i jakiego rodzaju dokumentem się posługiwała?

Do zdarzenia doszło 9 stycznia w Poznaniu. Pasażerka zamówiła przejazd z okolic poznańskiego Starego Zoo na dworzec Poznań Główny przez Rondo Kaponiera. Z powodu – jak tłumaczył się kierowca taksówki na aplikacji – dużych korków przewóz był opóźniony o kilkanaście minut.

Na nagraniu z wnętrza auta widać, iż kobieta jest bardzo zniecierpliwiona sytuacją, bo – jak sama później zaznacza – spieszy się na pociąg. W pewnym momencie kierowca wjeżdża na poznańską Kaponierę i zatrzymuje się na jednym z czerwonych świateł. Pasażerka mówi, aby kontynuował jazdę, bo „tam dalej jest zielone”.

Kierowca odmawia, wyjaśniając kobiecie, iż na rondzie istnieje specjalny system monitoringu, który wykrywa wykroczenia, takie jak m.in. przejazd na czerwonym świetle. Pasażerka stwierdza następnie, iż „jeździ tutaj codziennie”, usiłując przekonać kierowcę do szybszego przejazdu, najprawdopodobniej na ul. Dworcową, prowadzącą na Poznań Główny.

W międzyczasie kobieta wyciąga z torebki przedmiot, który do złudzenia przypomina… policyjną odznakę. Pasażerka najwyraźniej starała się wyperswadować kierowcy zza wschodniej granicy to ona interpretuje tutaj prawo. Na szczęście mężczyzna jest nieugięty i nie poddaje się presji, cierpliwie tłumacząc, iż za przejechanie na czerwonym świetle grozi mu mandat.

„Światło już zmieniało się na czerwone. Wcisnąłem hamulec, a pani zaczęła mi mówić, żebym jechał na czerwonym. Powiedziałem, iż nie pojadę, bo jak. Już mi z prawej strony zaczęli jechać kierowcy. Pani mi pokazała „blachę”, żebym jechał na czerwonym. Jakbym przejechał na czerwonym, to bym dostał mandat i kto by go zapłacił?” – relacjonował potem w rozmowie z reporterem TVN24 kierowca taksówki Serhii Kuraksin.

Zwrot akcji w sprawie „policjantki” z poznańskiej taksówki. To nie funkcjonariuszka ani pracownica cywilna

Nagranie bardzo gwałtownie stało się internetowym viralem, a użytkownicy sieci zaczęli wzywać do dyscyplinarnego zwolnienia zbyt łasej na władzę „policjantki”. Jak się jednak okazało, kobieta nie jest funkcjonariuszką. Potwierdza to wielkopolska policja.

„Policjanci ustalili tożsamość kobiety z taksówki. Nie jest to funkcjonariuszka policji ani też pracownik cywilny. w tej chwili ustalamy, czy przedmiot, który kobieta okazywała taksówkarzowi, jest identyfikatorem policyjnym albo legitymacją policyjną” – poinformował rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak.

Kobieta wymusza blachą policyjną przejazd na czerwonym, bo spieszy się na pociąg. Cyrk. pic.twitter.com/HaIoxqOsoN

— poznan_moment (@poznan_moment) January 21, 2026

Źródło: tvn24.pl

Idź do oryginalnego materiału