Samochód, rower, hulajnoga czy ciągnik – pojazdy są różne, ale błąd dokładnie ten sam. Polskie Linie Kolejowe pokazują nagrania z monitoringu przejazdów kolejowych, na których kierujący omijają zamknięte rogatki lub wjeżdżają na tory mimo czerwonego światła. Statystyki pokazują, iż takie zachowania kończą się tragicznie znacznie częściej, niż mogłoby się wydawać.
„Pod rogatką. Na czerwonym. Tuż przed pociągiem” – właśnie w taki sposób Polskie Linie Kolejowe opisują nagrania z monitoringu przejazdów kolejowo-drogowych. Widzimy na nich różne pojazdy i różnych uczestników ruchu, ale wspólny mianownik pozostaje ten sam: ktoś uznaje, iż zdąży.
Czasami brakuje kilku sekund. Tyle wystarczy, żeby zwykłe wykroczenie zamieniło się w tragedię. Pociągu nie da się zatrzymać tak jak samochodu. Maszynista, widząc pojazd na torach, może rozpocząć hamowanie, ale przy ogromnej masie składu droga hamowania liczona jest w setkach metrów. Dlatego czerwone światło na przejeździe nie jest sugestią, a opuszczone rogatki nie są przeszkodą, którą należy jakoś ominąć.
Liczby z ubiegłego roku pokazują skalę problemu. W 2025 roku na przejazdach i przejściach kolejowo-drogowych doszło w Polsce do 185 wypadków i kolizji. Zginęło w nich 58 osób, a 18 zostało ciężko rannych. W porównaniu z 2024 rokiem oznaczało to aż o 28 zdarzeń i 15 ofiar śmiertelnych więcej.
Szczególnie tragiczne były wakacje 2025 roku. Tylko w lipcu i sierpniu na skrzyżowaniach dróg z torami wydarzyły się 42 wypadki, w których zginęło 12 osób, a 8 zostało rannych. Według PLK wszystkie te zdarzenia były następstwem błędnych decyzji kierowców – m.in. ignorowania znaku STOP oraz czerwonego światła.
Problem nie dotyczy więc wyłącznie przejazdów bez rogatek. choćby szlabany, sygnalizacja świetlna i dźwiękowa nie pomogą, jeżeli ktoś świadomie postanowi je zignorować.
I właśnie dlatego takie nagrania warto co jakiś czas pokazywać. Nie po to, żeby kogokolwiek straszyć, ale żeby przypomnieć prostą zasadę: jeśli na przejeździe świeci czerwone światło albo rogatki są opuszczone, zatrzymujemy się i czekamy. Kilka minut później pojedziemy dalej. Próba zaoszczędzenia kilkudziesięciu sekund może sprawić, iż nie pojedziemy już nigdzie.













