Zimowa aura często usypia naszą czujność. Zamienione w lodowe tafle jeziora i stawy sprawiają wrażenie solidnych dróg, jednak to złudne przekonanie może doprowadzić do tragedii. Przekonał się o tym 59-letni mieszkaniec gminy Iława, który nocną przejażdżkę po najdłuższym jeziorze w Polsce zakończył w policyjnej celi.
Automatyczny system powiadomił służby
Do zdarzenia doszło we wtorek (3 lutego 2026 r.) tuż po godzinie 23:00. Służby ratunkowe otrzymały nietypowe zgłoszenie od mężczyzny, który twierdził, iż w miejscowości Siemiany uderzył skodą w latarnię.
Prawda okazała się jednak zupełnie inna. Dzięki automatycznemu systemowi powiadomienia o wypadkach, w który wyposażone było auto, oficer dyżurny otrzymał precyzyjne współrzędne GPS. Wskazywały one nie na drogę w Siemianach, a na… iławską ekomarinę.
Rajd po tafli jeziora zakończony na pomoście
Policjanci, którzy natychmiast udali się we wskazany rejon, zastali tam rozbitą skodę oraz jej 59-letniego kierowcę. Jak się okazało, mężczyzna wjechał samochodem na zamarzniętą taflę jeziora Jeziorak na wysokości ul. Kajki. Jego „podróż” nie trwała długo – stracił panowanie nad pojazdem i z impetem uderzył w pomost przeznaczony do cumowania jachtów.
Badanie alkomatem gwałtownie wyjaśniło powody dezorientacji kierowcy. Mieszkaniec gminy Iława miał w organizmie ponad promil alkoholu. 59-latek trafił do aresztu, a jego prawo jazdy zostało zatrzymane.
źródło: KWP Olsztyn
