Rutynowa kontrola drogowa na trasie S7 pod Olsztynem zakończyła się fatalnie dla 51-letniego kierowcy Scanii. Choć na pierwszy rzut oka zestaw ciężarowy wyglądał bez zarzutu, funkcjonariusze drogówki gwałtownie odkryli niebezpieczny proceder. Kierowca „oszukał” system, by zamienić wielotonowy pojazd w wyścigówkę.
Do zdarzenia doszło w czwartkowy wieczór (19 lutego). Policjanci z olsztyńskiej komendy miejskiej zatrzymali do kontroli zestaw ciężarowy poruszający się drogą krajową nr 7. Początkowo nic nie zapowiadało kłopotów – dokumenty były w porządku, a stan techniczny pojazdu nie budził zastrzeżeń. Prawda wyszła na jaw dopiero w momencie analizy wydruku z tachografu.
Ciężarówka szybsza niż przepisy pozwalają
Urządzenie rejestrujące parametry jazdy wykazało, iż 51-latek tego samego dnia rozpędził swój zestaw do prędkości ponad 120 km/h. Dla postronnego obserwatora może się to wydawać jedynie „szybką jazdą”, jednak w świecie transportu ciężkiego to rażące i niebezpieczne naruszenie norm.
Zgodnie z polskim prawem, pojazdy o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony mogą poruszać się po drogach dwujezdniowych z maksymalną prędkością 80 km/h. Co więcej, każda ciężarówka musi posiadać fabryczny ogranicznik, który fizycznie uniemożliwia jazdę szybszą niż 90 km/h. Jak więc 51-latek zdołał pędzić aż 120 km/h?
Niebezpieczna ingerencja w elektronikę
Policjanci gwałtownie ustalili przyczynę „nadprzyrodzonych” osiągów Scanii. Funkcjonariusze podejrzewają, iż w pojeździe doszło do celowej manipulacji w układzie elektrycznym odpowiedzialnym za działanie ogranicznika prędkości. Dzięki temu kierowca mógł jechać o ponad połowę szybciej, niż pozwalają na to przepisy dotyczące bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Takie modyfikacje są skrajnie niebezpieczne. Droga hamowania w pełni załadowanego zestawu jadącego 120 km/h jest drastycznie dłuższa, a opony i układ hamulcowy nie są przystosowane do pracy w tak ekstremalnych warunkach przy takim tonażu.
źródło: KMP Olsztyn












