Paweł Kozanecki poszukiwany. Tak, to osławiony adwokat od "trumny na kółkach"

natemat.pl 1 godzina temu
Policja poszukuje Pawła Kozaneckiego, niegdyś znanego adwokata, a dziś przede wszytkim człowieka skazanego na karę 1,5 roku więzienia za spowodowanie śmiertelnego wypadku drogowego, w którym zginęły dwie kobiety. Łódzki prawnik zyskał ogólnopolską niesławę po tym, jak stwierdził, iż ofiary wypadku poruszały się "trumnami na kółkach".


30 kwietnia Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi opublikowała informacje o wszczętych poszukiwaniach Pawła Kozaneckiego. Działania prowadzone są na podstawie Art. 177 § 2 Kodeksu karnego, który dotyczy nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym poprzez naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym.

Paweł Kozanecki poszukiwany, bo unika kary. A przecież prawomocny wyrok mu złagodzili


Łódzki adwokat w kwietniu ubiegłego roku został nieprawomocnie skazany w I instancji na 2 lata bezwzględnego więzienia oraz 5 lat zakazu prowadzenia pojazdów. Po wniesieniu apelacji Sąd Okręgowy w Olsztynie wydał 5 marca 2026 roku prawomocny wyrok, który okazał się jednak łagodniejszy dla oskarżonego.

Jak podano wówczas w komunikacie: "Sąd złagodził oskarżonemu karę więzienia do 1 roku i 6 miesięcy, a zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych obniżył do 4 lat". W środowisku prawniczym powszechnie podkreślano, iż ten przejaw łagodności składu sedziowskiego z II instancji potencjalnie otwierał Kozaneckiemu możliwość ubiegania się o odbycie kary w systemie dozoru elektronicznego.

Tragedia na drodze i "trumna na kółkach"


Sprawa ma swój początek we wrześniu 2021 roku na trasie Barczewo-Jeziorany. Paweł Kozanecki, kierując Mercedesem, naruszył zasady bezpieczeństwa, przekroczył podwójną linię ciągłą i zjechał na przeciwległy pas, doprowadzając do zderzenia z Audi 80. W wyniku wypadku śmierć poniosły dwie kobiety podróżujące Audi.

Skandal wybuchł dzień później, gdy adwokat opublikował w sieci nagranie, przekonując, iż "to była konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach i między innymi dlatego te kobiety zginęły". Jego słowa zbulwersowały opinię publiczną i doprowadziły do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przez Okręgową Radę Adwokacką w Łodzi, jednak prawnik przez długi czas kontynuował aktywność w mediach społecznościowych bez wyraźnego poczucia winy.

Idź do oryginalnego materiału