Ogromny pożar lasów na Mazowszu. Ogień objął ponad 100 hektarów, w akcji setki strażaków i wsparcie z całego kraju

remiza.com.pl 10 godzin temu

Od czwartkowego popołudnia strażacy walczą z rozległym pożarem lasów w miejscowości Międzyleś w powiecie wołomińskim. Ogień początkowo pojawił się na terenach prywatnych, a następnie rozprzestrzenił się na lasy państwowe Nadleśnictwa Mińsk oraz Nadleśnictwa Łochów. Sytuacja przez wiele godzin była bardzo dynamiczna, a do działań skierowano znaczne siły i środki z całego kraju.

Zgłoszenie o pożarze wpłynęło w czwartek około godziny 13:37. Początkowo ogień obejmował kilka hektarów lasu, jednak silny wiatr i trudne warunki sprawiły, iż pożar bardzo gwałtownie zaczął się rozprzestrzeniać. Według informacji przekazanych podczas nocnego briefingu obszar objęty ogniem przekroczył już 100 hektarów.

Wczoraj w kulminacyjnym momencie działań na miejscu pracowało około 400 strażaków PSP i OSP oraz 75 pojazdów pożarniczych. W akcję zaangażowano cztery plutony gaśnicze z powiatów mińskiego, węgrowskiego, legionowskiego i wyszkowskiego, a także kompanie gaśnicze NAREW oraz WISŁA. Do działań skierowano również specjalistyczne moduły GFFF z Poznania, Lublina, Łodzi i Olsztyna przeznaczone do zwalczania wielkopowierzchniowych pożarów lasów.

W nocy do działań wyjechała także Kompania Szkolna „Warszawa” Centralnego Odwodu Operacyjnego KSRG, w skład której weszli funkcjonariusze Akademii Pożarniczej oraz podchorążowie.

O godzinie 3:10 do działań przy pożarze lasu w powiecie wołomińskim wyjechała Kompania Szkolna „Warszawa” Centralnego Odwodu Operacyjnego KSRG.

W jej skład wchodzi trzech funkcjonariuszy JRG Akademii Pożarniczej, trzech funkcjonariuszy Poligonu i Bazy Logistyczno-Rozwojowej APoż… pic.twitter.com/DhI45kEsxo

Remiza.pl (@remizacompl) May 29, 2026

Akcję wspierały również siły działające z powietrza. W czwartek wykorzystywano cztery samoloty gaśnicze Dromader Lasów Państwowych oraz policyjny śmigłowiec Black Hawk wyposażony w zbiornik do zrzutów wody. Po zapadnięciu zmroku działania lotnicze zostały wstrzymane, jednak od rana ponownie zaplanowano wykorzystanie statków powietrznych.

Na miejscu działań obecni byli minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, wiceminister Wiesław Leśniakiewicz, komendant główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek oraz zastępca komendanta głównego PSP nadbryg. Sławomir Sierpatowski.

fot. PSP

W związku z zagrożeniem dla mieszkańców rozpoczęto działania ewakuacyjne. Policjanci prowadzili ewakuację osób przebywających na terenach działek letniskowych w miejscowości Ołdakowizna. Informowano również o przygotowaniach do ewakuacji mieszkańców terenów znajdujących się najbliżej frontu pożaru.

Duże zadymienie oraz zagrożenie związane z prowadzonymi działaniami doprowadziły do zamknięcia drogi krajowej nr 50 na odcinku pomiędzy Stanisławowem a Łochowem. W rejonie trasy prowadzono także prewencyjną wycinkę drzew, aby ograniczyć ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się ognia i zapewnić bezpieczeństwo ratownikom.

W nocy działania koncentrowały się przede wszystkim na zatrzymaniu rozwoju pożaru i zabezpieczaniu pogorzeliska. Leśnicy wykonują pasy zaporowe oraz wspierają strażaków w organizowaniu obrony terenów leśnych. Jak przekazywały Lasy Państwowe, po stronie Nadleśnictwa Łochów sytuację udało się ustabilizować.

Do wsparcia działań skierowano również 100 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Według informacji przekazanych przez Ministerstwo Obrony Narodowej mają oni wspierać akcję prowadzoną na terenach powiatów wołomińskiego i mińskiego. Premier Donald Tusk poinformował natomiast, iż pozostaje w stałym kontakcie z kierownictwem MSWiA oraz służbami koordynującymi działania ratownicze.

fot. PSP

Straż pożarna oraz lokalne władze apelowały również do mieszkańców o ograniczenie zużycia wody. Część zaopatrzenia wodnego dla działań gaśniczych pobierana była z lokalnej sieci hydrantowej, co powodowało spadki ciśnienia w instalacji wodociągowej.

Przyczyny pożaru nie są w tej chwili znane. W piątek rano działania gaśnicze przez cały czas były kontynuowane, a służby podkreślały, iż mimo spadku intensywności ognia sytuacja wciąż wymaga zaangażowania znacznych sił ratowniczych.

Idź do oryginalnego materiału