Są takie spotkania, które zostają w pamięci na długo. Tak było w przypadku mojej rozmowy z Panią Marią Urbaniec-Downarowicz, łączniczką z Powstania Warszawskiego, która po wojnie związała swoje życie z Wrocławiem. Miała zaledwie 16 lat, kiedy wybuchło Powstanie. Przeżyła wojenną traumę, została ranna, straciła mamę w Oświęcimiu, potem ciężko chorowała, a mimo to zachowała w sobie dużo życzliwości i pogody ducha. W ubiegłym roku, przy okazji 81. rocznicy Powstania, spytałam ją o sekret długiego, szczęśliwego życia. – Kochać i być kochaną – odpowiedziała bez namysłu 98-latka.