Od dziś wielkie zmiany dla kierowców. Będzie jak u Niemców, koniec taryfy ulgowej

natemat.pl 1 godzina temu
Od dziś, 29 stycznia, polscy kierowcy budzą się w nowej rzeczywistości. Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadza przepisy, które kończą erę "uprzejmych pouczeń". Nowy kodeks karny, wzorowany na surowym systemie niemieckim, uderza w piratów drogowych z siłą, jakiej dotąd nie znaliśmy.


Służby mają dość "spotkań fanów kopania w oponkę". od dzisiaj każde zorganizowanie nielegalnego zlotu na ulicach czy parkingach pod marketami będzie traktowane jako poważne przestępstwo. Zgodnie z nowym art. 115 § 26 k.k., za wyścig uznaje się nie tylko walkę o metę, ale też palenie gumy czy driftowanie.

Co to oznacza w praktyce? Za udział w nielegalnym zlocie można trafić za kratki choćby na 5 lat. jeżeli policjant przyłapie cię na celowym wprowadzaniu auta w poślizg lub jeździe motocyklem na jednym kole (tzw. stójce), portfel ucierpi natychmiast.

Zapłacisz 1500 zł za sam fakt driftowania i do 5000 zł jeżeli funkcjonariusz uzna, iż stworzyłeś realne zagrożenie.

Więzienie za styl prowadzenia


To prawdziwa rewolucja. Do kodeksu wchodzi art. 178d kk, czyli bat na drogowych szaleńców. Teraz sądy mogą karać za sam styl jazdy, zanim jeszcze dojdzie do tragedii. Aby trafić przed oblicze sędziego za jazdę brawurową, wystarczy spełnienie trzech warunków: rażące przekroczenie prędkości, łamanie zasad (np. wyprzedzanie "na trzeciego") oraz stworzenie sytuacji, w której "o włos" nie doszło do wypadku.

Kara? Od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Do tej pory kończyło się to zwykle mandatem, bo teraz to pełnoprawne przestępstwo.

A jeżeli planujesz spotkanie ze znajomymi, na którym pojawi się więcej niż 10 aut, musisz to zgłosić w urzędzie gminy. Brak zgłoszenia to ryzyko grzywny minimum 2000 zł, a konsekwencje mogą wyciągnąć choćby wobec widzów. Wzrosły też stawki za tamowanie ruchu i mandat na miejscu to teraz 1000 zł, a sąd może dorzucić 1500 zł nawiązki.

Zmieniają się też zasady dotyczące konfiskaty samochodu. Policja zabiera kluczyki już nie tylko pijanym kierowcom (obowiązkowo powyżej 1,5 promila), ale także tym, którzy wsiądą za kółko mimo sądowego zakazu. A co, jeżeli auto nie należało do pijanego sprawcy?

Zamiast równowartości pojazdu, wchodzi potężna kara pieniężna, która może wynieść choćby pół miliona złotych.

40 000 kierowców straci prawo jazdy na zawsze?


System ma wreszcie wyeliminować patologię osób, które kolekcjonują zakazy sądowe. Statystyki są przerażające: ponad 40 000 osób ma więcej niż jeden zakaz, a rekordzista uzbierał ich aż 23. Od 29 stycznia system zostaje uszczelniony. Złamanie czasowego zakazu oznacza automatyczny, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.

Minimalna wpłata za jazdę mimo zakazu rośnie z 5000 zł do 10 000 zł, a sędziowie tracą możliwość zawieszania kar dla recydywistów.

Przypomnijmy, iż od 2 marca wejdą kolejne zmiany w prawie drogowym. Wprowadzają one m.in. zasadę, iż za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h poza obszarem zabudowanym na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych policjant zatrzyma twoje uprawnienia na 3 miesiące. Więcej informacji znajdziecie w tekście poniżej:

Idź do oryginalnego materiału