Nie bądź obojętny – to hasło w przypadku jednego z mieszkańców Gniezna nabrało dosłownego znaczenia. W poniedziałek, 11 maja 2026 roku, wieczorem na ulicy Sosnowej w Gnieźnie doszło do obywatelskiego ujęcia nietrzeźwego kierowcy. 35-letni gnieźnianin zauważył mężczyznę za kierownicą, który znajdował się pod wyraźnym wpływem alkoholu. Nie czekał na patrol – sam uniemożliwił mu dalszą jazdę i wezwał policję. Funkcjonariusze po przybyciu na miejsce zbadali 61-latka – miał 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Usłyszał już zarzut kierowania w stanie nietrzeźwości. Grozi mu kara do 3 lat więzienia, wysoka grzywna, a także – co prawdopodobne – przepadek pojazdu. Policja podkreśla, iż dzięki czujności i odwadze 35-latka kolejny pijany kierowca został wyeliminowany z ruchu.
Do zdarzenia doszło w poniedziałkowy wieczór na ulicy Sosnowej w Gnieźnie. 35-letni mieszkaniec miasta zauważył samochód, którego kierowca – delikatnie mówiąc – nie trzymał się prosto. Mężczyzna nie zastanawiał się długo. Uniemożliwił 61-latkowi dalszą jazdę, po czym wezwał numer alarmowy, informując o całej sytuacji. Na miejsce natychmiast pojechali policjanci. Po przybyciu funkcjonariuszy okazało się, iż przypuszczenia 35-latka były jak najbardziej trafne. Badanie stanu trzeźwości wykazało u 61-letniego kierowcy 2,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Dzięki czujności oraz obywatelskiej postawie 35-letniego mieszkańca Gniezna kolejny nietrzeźwy kierowca został wyeliminowany z ruchu – podkreśla Komenda Powiatowa Policji w Gnieźnie.
2,5 promila – dramatycznie dużo
Dla porównania: dopuszczalna granica w Polsce dla kierowców wynosi 0,2 promila. Powyżej 0,5 promila mamy do czynienia z przestępstwem. 2,5 promila to stan głębokiego upojenia alkoholowego. Osoba z takim stężeniem alkoholu we krwi ma zaburzoną równowagę, widzi podwójnie, ma spowolniony czas reakcji choćby o kilkaset procent, często zasypia za kierownicą.
Według badań, przy 2,5 promila ryzyko spowodowania śmiertelnego wypadku jest kilkadziesiąt razy wyższe niż u trzeźwego kierowcy. Gdyby nie interwencja 35-latka, 61-latek mógłby zabić siebie lub niewinnych ludzi.
Obywatelskie ujęcie – co to oznacza?
Obywatelskie ujęcie (art. 243 kodeksu postępowania karnego) to sytuacja, w której osoba niebędąca funkcjonariuszem publicznym zatrzymuje sprawcę przestępstwa na gorącym uczynku lub w pościgu. W tym przypadku 35-latek uniemożliwił dalszą jazdę pijanemu kierowcy – i miał do tego pełne prawo, a wręcz obowiązek moralny.
Należy jednak pamiętać, iż obywatelskie ujęcie musi być proporcjonalne (nie może być nadmierną siłą) i natychmiast przekazane policji. W tym przypadku – wszystko zostało zrobione prawidłowo.
Gdyby 35-latek tylko wezwał policję, ale nie uniemożliwił jazdy, pijany kierowca mógłby odjechać i spowodować tragedię. On jednak podjął ryzyko – i słusznie.
Konsekwencje dla 61-latka
Mężczyzna usłyszał już zarzut kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości (art. 178a § 1 kodeksu karnego). Grozi mu:
-
kara więzienia do lat 3,
-
wysoka grzywna (obliczana w stawkach dziennych, może sięgać choćby kilkudziesięciu tysięcy złotych),
-
zakaz prowadzenia pojazdów na okres od 3 do 15 lat,
-
świadczenie pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym (minimum 5 tys. zł),
-
przepadek pojazdu – sąd może orzec przepadek samochodu na rzecz Skarbu Państwa (to coraz częstsza praktyka w przypadku wysokiego stężenia alkoholu i braku okoliczności łagodzących).
Do tego dochodzą koszty postępowania, ewentualne roszczenia odszkodowawcze (gdyby doszło do kolizji lub uszkodzenia mienia podczas obywatelskiego ujęcia) – na razie jednak obyło się bez obrażeń i strat materialnych.
Postawa godna naśladowania
Nie każdy odważyłby się zatrzymać pijanego kierowcę samodzielnie. Często ludzie boją się agresji, nie wiedzą, jak zareagować, lub po prostu nie chcą się angażować. 35-latek z Gniezna pokazał, iż warto. Dzięki niemu z dróg zniknął kolejny pijany pirat. Policja nie ma wątpliwości – to wzór do naśladowania.
Oczywiście, zawsze należy pamiętać o bezpieczeństwie własnym. jeżeli sytuacja jest zbyt niebezpieczna, lepiej wezwać policję i nie ryzykować bezpośredniej konfrontacji. Ale w tym przypadku – interwencja była jak najbardziej uzasadniona i przeprowadzona prawidłowo.













