
O tym, iż seniorzy powinni przechodzić badania aby zachować prawo jazdy, mówiło się od dawna. W wielu krajach takie przepisy już funkcjonują, natomiast Polska jest pod tym względem niezwykle liberalna. A przecież to kwestia związana bezpośrednio z bezpieczeństwem w ruchu drogowym. Z czymś, o czym rozmawiamy tak często i co jest przecież tak istotne. Dlaczego więc przez cały czas nie mamy konkretnych przepisów?
Spis treści:
- Kolejny podobny przypadek
- Przykłady innych krajów
- Konkretne badania
Badania, albo odebranie prawa jazdy
W ostatnich dniach doszło do kolejnej podobnej sytuacji, która mogła zakończyć się tragedią. 71-letni kierowca wjechał na drogę ekspresową S1. Wówczas najwyraźniej zdał sobie sprawę z tego, iż pomylił drogi i… postanowił zawrócić. Nie – nie na kolejnym zjeździe – od razu, jadąc pod prąd w kierunku zjazdu, którym wyjechał na drogę. W momencie zawracania zrobiło się naprawdę niebezpiecznie. Na lekkim zakręcie samochód osobowy akurat rozpoczął wyprzedzanie tira. Gdyby nie błyskawiczna reakcja kierowców – zarówno tira, jak i osobówki – mogło dojść do tragedii. To nie jest pierwsza, ani ostatnia sytuacja tego typu. Do podobnych scen dochodzi niemal codziennie. I niestety, w późniejszych komunikatach często okazuje się, iż to starsi kierowcy są odpowiedzialni za zamieszanie.
fot. freepik / magnific.comW wielu krajach na całym świecie obowiązują konkretne przepisy dotyczące seniorów. Jeśli kierowca chce zachować prawo jazdy, musi przejść odpowiednie badania. W Europie takie przepisy obowiązują m.in. we Włoszech, Hiszpanii, Holandii, czy Wielkiej Brytanii. Na świecie dochodzą do tego chociażby wybrane stany USA, Kanada, Australia, czy Japonia. W zależności od kraju, różni się wiek, od którego kierowcy są częściej badani. W przypadku tych bardziej rygorystycznych przepisów badania rozpoczynają się już od 65 roku życia. Natomiast w innych krajach taki pułap może być inny – 70, albo 75 lat. Następnie realizowane są np. co 5 lat, później co 2.
O co chodzi w badaniach?
Sam zakres badań też się różni w zależności od kraju. Podstawą jest badanie wzroku – jest to absolutny fundament. Często dochodzą do tego testy poznawcze, badania sprawności ruchowej i koordynacji, badanie słuchu, a także ocena chorób i przyjmowanych leków. Czasami ostateczna decyzja podejmowana jest dopiero na podstawie testu praktycznego. Wszystko to brzmi bardzo logicznie, prawda? Stan zdrowia się zmienia i jest to kwestia oczywista. Zupełnie inaczej człowiek może czuć się w wieku 40 lat, 60 i 80 – to absolutnie normalne. Tymczasem wedle przepisów – aktualnie nie ma tu żadnej różnicy. Bez badań, testów, bez niczego.
fot. freepik / magnific.comTo coś, co powinno być normą i na co nie powinniśmy się obrażać. Wszak tu nie chodzi o to, aby komuś robić na złość, aby kogoś obrazić. Przecież chodzi o podstawowe badania – jeżeli kierowca takowe zaliczy, może przez cały czas jeździć samochodem. Zachowuje prawo jazdy aż do czasu kolejnych badań, na przykład za 5 lat. I nie jest to żadna dyskryminacja. Przecież od 19 stycznia 2013 roku kierowcom w Polsce i tak wydawane są terminowe uprawnienia. Po upływie konkretnego terminu muszą oni m.in. wykonać badania. jeżeli więc ktoś w tej sytuacji jest dyskryminowany, aktualnie są to właśnie ci młodsi kierowcy, którzy muszą odnawiać uprawnienia. Pora to ustandaryzować – badania dla wszystkich, prawo jazdy wydawane na maksymalnie 15 lat – ze skróceniem tego okresu od konkretnego pułapu wiekowego, np. 65, 70 lat. To konieczność, jeżeli myślimy o bezpieczeństwie.
Zdjęcie główne: standret / magnific.com










