Chwila nieuwagi kierowcy mogła doprowadzić do dramatu. Na ul. Płk. Dąbka doszło do potrącenia seniorki, która prawidłowo przechodziła przez jezdnię. Mimo groźnie wyglądającego zdarzenia, finał okazał się wyjątkowo szczęśliwy dla poszkodowanej, choć bardzo kosztowny dla sprawcy.
Do zdarzenia doszło na oznakowanym przejściu dla pieszych na ul. Płk. Dąbka. Jak wynika ze wstępnych ustaleń pracujących na miejscu funkcjonariuszy, 84-letnia kobieta weszła na pasy, mając przed sobą „zielone światło”. Niestety, sygnalizacja nie powstrzymała 54-letniego kierowcy samochodu osobowego przed doprowadzeniem do kolizji.
Na miejscu pojawił się zespół ratownictwa medycznego oraz policjanci z wydziału ruchu drogowego. Przez pewien czas kierowcy musieli liczyć się z utrudnieniami – jeden z pasów ruchu był zablokowany, co w godzinach szczytu spowodowało zatory. Ratownicy medyczni przebadali seniorkę na miejscu. Choć sytuacja wyglądała groźnie, los uśmiechnął się do 84-latki.
Na szczęście starszej kobiecie nic poważnego się nie stało. Skończyło się na strachu i ogólnych potłuczeniach, co przy tego typu zdarzeniach można rozpatrywać w kategoriach cudu.
Kierujący pojazdem 54-latek był trzeźwy, co jednak w żaden sposób nie umniejsza jego winy. Ignorowanie pierwszeństwa pieszego na sygnalizacji świetlnej to jedno z najpoważniejszych wykroczeń drogowych. Policjanci nie mieli taryfy ulgowej.
Mężczyzna został ukarany zgodnie z obowiązującym taryfikatorem: mandat karny – 2500 zł, punkty karne: 15.
To zdarzenie to kolejne przypomnienie dla wszystkich zmotoryzowanych: zielone światło dla pieszych to świętość, a chwila „zamyślenia” za kółkiem może kosztować kogoś życie, a kierowcę – roczny limit punktów karnych i pokaźną sumę z portfela.
