Reporterzy programu „Uwaga!” TVN dotarli do 57-letniego kierowcy Mitsubishi, który usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Mężczyzna nie chciał wystąpić przed kamerą. Jak przekazali dziennikarze, był wystraszony i miał powtarzać, iż nie chciał doprowadzić do tragedii.
Głos zabrała również żona podejrzanego. W rozmowie z dziennikarzami stwierdziła, iż jej mąż był przemęczony i nie zrobiłby nikomu krzywdy celowo. Rodzina 57-latka obawia się napiętnowania po dramatycznych wydarzeniach, do których doszło w Dąbrowie Górniczej.
Rozmowa bez kamer. Kierowca miał powtarzać jednoWedług relacji Tomasza Lusawy z „Uwagi!” TVN rozmowa z podejrzanym trwała około dwóch godzin. 57-latek nie zgodził się jednak na pokazanie twarzy ani domu. Dziennikarz przekazał, iż mężczyzna bał się ujawnienia swojej osoby.
Reporter przyznał, iż po spotkaniu z kierowcą odniósł wrażenie, iż nie było to działanie celowe. Jak relacjonował, podejrzany nie chciał opowiadać o szczegółach wypadku, ale miał wielokrotnie powtarzać: „Nie chciałem tego zrobić”.
Żona 57-latka: był przemęczonyNajmocniej wybrzmiały słowa żony kierowcy. Kobieta przekonywała, iż jej mąż nie jest człowiekiem zdolnym do celowego skrzywdzenia kogokolwiek. W rozmowie z reporterami mówiła o przemęczeniu i strachu, który po wypadku towarzyszy całej rodzinie.
To pierwsza tak osobista wypowiedź bliskiej osoby podejrzanego. Nie zmienia ona jednak faktu, iż śledczy przez cały czas badają wszystkie okoliczności tragedii, w tym zachowanie kierowcy przed samym zdarzeniem.
Znajomy kierowcy mówi o niepokojących sygnałachW materiale TVN pojawiła się także wypowiedź znajomego 57-latka. Mężczyzna twierdził, iż już wcześniej miał zwracać uwagę na sposób prowadzenia samochodu przez podejrzanego. Według jego relacji kierowca bywał rozkojarzony, a znajomi mieli obawiać się jazdy z nim.
To jednak relacja jednej osoby, a nie ustalenie śledczych. Prokuratura ma za zadanie sprawdzić, czy wcześniejsze zachowania 57-latka mogą mieć znaczenie dla sprawy i czy wpływały na ryzyko za kierownicą.
Prokuratura odtwarza ostatnie minuty przed tragediąŚledczy analizują nagrania monitoringu, zeznania świadków oraz połączenia telefoniczne. Z ustaleń przekazanych przez PAP wynika, iż moment zderzenia samochodu z rowerem posła określono na godzinę 13:14. Łukasz Litewka miał wcześniej rozmawiać przez telefon, ale według prokuratury korzystał ze słuchawki i nie trzymał telefonu w ręku.
Prokuratura podkreśla, iż na tym etapie nie ma potwierdzenia dla wielu teorii pojawiających się w mediach społecznościowych. Śledczy chcą jak najdokładniej odtworzyć przebieg samego wypadku oraz wcześniejsze zachowanie kierowcy.
Śmierć Łukasza Litewki. Co wiadomo o wypadku?Do tragicznego zdarzenia doszło 23 kwietnia 2026 roku na ulicy Kazimierzowskiej w Dąbrowie Górniczej. Łukasz Litewka, 36-letni poseł Lewicy z Sosnowca, jechał rowerem. Został potrącony przez samochód Mitsubishi Colt prowadzony przez 57-letniego mężczyznę. Polityka nie udało się uratować.
Wstępne ustalenia policji wskazywały, iż kierowca mógł zasnąć, zasłabnąć albo stracić przytomność i zjechać na przeciwległy pas ruchu. Dokładna przyczyna tragedii przez cały czas jest przedmiotem postępowania.
Podejrzany wyszedł z aresztu po wpłaceniu kaucji57-letni kierowca po wpłaceniu 40 tys. zł poręczenia majątkowego opuścił areszt. Prokuratura nie zgodziła się z takim rozstrzygnięciem i złożyła zażalenie, domagając się tymczasowego aresztowania podejrzanego. Mężczyzna został objęty dozorem policji i zakazem opuszczania kraju.
Sprawa wciąż pozostaje otwarta. Ostateczne odpowiedzi mają przynieść opinie biegłych, analiza zabezpieczonych materiałów i dalsze czynności prokuratury.










![Pożar autobusu na DK 16 na wysokości Barczewa [WIDEO]](https://static.olsztyn.com.pl/static/articles_photos/47/47171/771b0a542130b2cf3a84ba1783d7ac88.jpg)