Wśród osób rannych po sobotnim ataku w Krakowie jest 11 Polaków i pięciu obcokrajowców, jeden z policjantów pozostaje w stanie śpiączki, a stan sprawcy jest krytyczny - przekazał wojewoda małopolski. Potwierdził też, iż wśród sześciu ofiar śmiertelnych jest czworo obywateli Polski, jeden obywatel Wielkiej Brytanii i jedna kobieta niebędąca obywatelką Polski.
Nowe informacje po zamachu w Krakowie. Wojewoda o ofiarach i rannych

Wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar przekazał szczegóły na temat stanu zdrowia rannych w zamachu w Krakowie w "Śniadaniu Rymanowskiego".
- Wszystkie osoby, które do późnych godzin nocnych były operowane w krakowskich szpitalach, żyją - powiedział.
Atak w Krakowie, sześć osób nie żyje. Nowe informacje o ofiarach i rannych
Odniósł się też do stanu zdrowia dwóch policjantów.
- Ich stan wciąż jest ciężki, natomiast mówię to nie jako lekarz, już zdecydowanie z większym spokojem patrzymy na to, co przyniosą najbliższe godziny i wciąż pozostają pod opieką. - zapewnił.
- Jeden z policjantów został już wybudzony, drugi pozostaje w stanie śpiączki, są pod opieką w dwóch krakowskich szpitalach. Mamy w tym momencie łącznie 16 osób poszkodowanych, w przypadku 14 z nich stan jest stabilny, W przypadku jednej z tych osób stan jest ciężki i to właśnie jest policjant, o którym przed momentem mówiłem. Jedna osoba pozostaje w stanie krytycznym i to jest sprawca tego zamachu. Pozostają w sześciu krakowskich szpitalach, jesteśmy w stałym kontakcie ze szpitalami.
ZOBACZ: Zamach w centrum Krakowa. Dorożkarze walczą o życie
Klęczar poinformował, iż w wyniku sobotniej strzelaniny zginęło sześć osób. Wśród nich 61-letnia obywatelka Polski, 47-letnia obywatelka Polski, 53-obywatelka Polski, 32-letni obywatel Wielkiej Brytanii, 51-letnia kobieta niebędąca obywatelką Polski, której narodowości służby na razie nie podają, a także około 50-letni mężczyzna, obywatel Polski.
Wcześniej podczas konferencji wojewoda podkreślił, iż pierwsze zgłoszenie dotyczące strzelaniny wpłynęło 15 sekund po godz. 15 w sobotę oraz, iż wpłynęło 40 zgłoszeń do centrum powiadamiania ratunkowego.
- Po niespełna dwóch minutach na miejscu pojawia się straż miejska. Po niespełna trzech minutach pierwszy patrol Policji, a zostało zadysponowanych 30 jednostek policyjnych. (...) Pierwszy patrol już po trzech minutach podejmuje aktywną interwencję - mówił.
Zamach na Rynku Głównym w Krakowie
Podał, iż po czterech minutach na miejscu pojawiły się pierwsze zespoły ratownictwa medycznego, a po pięciu działania zaczęła straż pożarna.
- Na miejscu także osoby, które tam przebywały włączyły się w udzielanie pierwszej pomocy m.in. dwóch profesorów, dwóch pracowników szpitala uniwersyteckiego - powiedział Klęczar.
ZOBACZ: "Nikt mu nie pasował". Sąsiad o zamachowcu z Krakowa
Poinformował, iż łącznie w całej akcji wzięło udział 1146 policjantów z Małopolski i spoza garnizonu małopolskiego, 24 zastępy Państwowej Straży Pożarnej, a w działaniach brało udział 62 strażaków ratowników.
W sobotę po godz. 15 zamaskowany 24-latek wjechał samochodem na Rynek Główny w Krakowie i otworzył ogień do przechodniów, następnie uciekał przed policją. Na skrzyżowaniu z ul. Dietla zderzył się z innym samochodem, po czym wysiadł z pojazdu i strzelał do funkcjonariuszy. Policjanci odpowiedzieli ogniem, postrzelili napastnika i go obezwładnili.
Według ustaleń policji sprawca jest obywatelem Polski, mieszkańcem Ostrowca Świętokrzyskiego. Miał pozwolenie na broń i nie był wcześniej karany ani notowany. W niedzielę służby potwierdziły informacje, iż w domu w którym mieszkał mężczyzna znaleziono trzy ciała - jego ojca, matki i siostry. "Na ciałach ujawniono obrażenia, które wstępnie oceniono jako rany postrzałowe" - przekazano.















