Nowa S1 – nowe kłopoty. Hałas, ślepa serwisówka i frustracja mieszkańców

beskidzka24.pl 1 godzina temu

Nowa droga S1 miała usprawnić komunikację, a tymczasem dla wielu mieszkańców już stała się zmorą. Chodzi m.in. o „ślepą” drogę serwisową oraz brak ekranów akustycznych. Problem dotyka już nie tylko mniejszych miejscowości, ale także części Bielska-Białej.

Otwarcie budowanej od ponad trzech lat drogi S1 na odcinku z Hałcnowa do Dankowic miało miejsce przed świętami. Co prawda w ograniczonym zakresie, ale kierowcy pojazdów do 3,5 tony mogą swobodnie korzystać z nowej trasy w kierunku Oświęcimia. W przeciwnym kierunku z trasy korzystać może tranzyt. Dla wielu mieszkańców pojawiły się jednak poważne uciążliwości.

Droga donikąd

Do redakcji wpłynął list od mieszkanki Starej Wsi, która zwraca uwagę na drogową pułapkę i nieprzemyślany układ drogi serwisowej prowadzącej… w pole. Jadąc ulicą Społeczną, kierowcy mogą wjechać na asfaltową serwisówkę biegnącą wzdłuż S1. Po pokonaniu około 1200 metrów asfalt jednak się kończy, a dalszy fragment ulicy Granicznej jest nieprzejezdny.

Co ciekawe, odcinek drogi serwisowej „donikąd” jest zimą odśnieżany.

– Komu ma służyć ten układ komunikacyjny? Tereny wzdłuż ślepej drogi mają przeznaczenie rolnicze, nowa zabudowa raczej tam nie powstanie — chyba iż ktoś chciałby zamieszkać tuż przy S1 – pyta mieszkanka. – Droga serwisowa powinna mieć połączenie z ulicą Pisarzowicką w Janowicach, z wylotem przed wiaduktem. Z niezrozumiałych przyczyn jej bieg został przerwany rowem melioracyjnym i zagrodzony płotami. Kierowcy wjeżdżający na tę drogę jeszcze w Starej Wsi liczą na szybki dojazd do Janowic, a tymczasem niepotrzebnie pokonują tam i z powrotem blisko 2,5 kilometra – tłumaczy.

Coraz głośniej przy S1

Problem nie kończy się na błędnym oznakowaniu. Droga S1 została udostępniona jedynie częściowo, a coraz głośniej — dosłownie i w przenośni — robi się wokół kwestii hałasu. Sytuacja osób zamieszkałych w sąsiedztwie nowej trasy stale się pogarsza. Wielu z nich zostało pozostawionych bez jakiejkolwiek ochrony akustycznej, mimo iż ich domy znajdują się zaledwie 150 metrów od jezdni.

Prowizoryczne pomiary wykonywane w ogrodach wskazują około 55 decybeli. Sytuację dodatkowo pogarsza wyniesienie drogi na nasypie oraz wycięcie lasu, który wcześniej stanowił naturalną barierę dźwiękową.

– Stojąc w oknie lub na tarasie, można robić statystykę pojazdów, bo widać je jak na dłoni. Trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie latem przy otwartych oknach – mówi mieszkanka Starej Wsi.

Stanowisko zarządcy drogi

Zarządca drogi S1 tłumaczy, iż droga serwisowa nie kończy się na ostatnich zabudowaniach i jest zimą odśnieżana, ponieważ stanowi dojazd dla służb technicznych do przepustu. Podkreśla również, iż została ona połączona z ulicą Graniczną, która ma status drogi publicznej.

Fakt, iż w praktyce ulica Graniczna jest nieprzejezdna, zdaje się jednak schodzić na dalszy plan — według GDDKiA jest to problem jej zarządcy, czyli gminy Bestwina.

– Ulica Graniczna może zostać w przyszłości przebudowana i zapewni połączenie drogi serwisowej z ulicą Czernichowską – kreśli plany Marcin Twardysko, rzecznik GDDKiA. Dodaje, iż nie ma przeciwwskazań do ustawienia znaku „droga bez przejazdu”, jednak leży to również w gestii zarządcy drogi serwisowej, którym docelowo będzie gmina.

A co z hałasem?

– Realizacja budowy drogi S1 była poprzedzona analizami akustycznymi. Ekrany akustyczne wykonano na wszystkich odcinkach, na których występowały przekroczenia dopuszczalnych norm hałasu przy zabudowaniach – zapewnia rzecznik GDDKiA.

Tymczasem problem narasta. Na uciążliwość nowej trasy skarżą się nie tylko mieszkańcy Starej Wsi, ale także Hałcnowa. W ich imieniu interpelację złożyła bielska radna Anita Szymańska. Za pośrednictwem prezydenta miasta zwróciła się o weryfikację zabezpieczeń akustycznych, podkreślając obawy mieszkańców dotyczące komfortu życia w sąsiedztwie ekspresówki.

Sytuacja jest o tyle niepokojąca, iż obecne natężenie ruchu na oddanym fragmencie S1 stanowi jedynie ułamek tego, co czeka ten rejon w przyszłości. Trasa funkcjonuje w tej chwili w ograniczonym zakresie, ponieważ wciąż trwa budowa odcinka od Bierunia do Mysłowic. Po ukończeniu całego ciągu komunikacyjnego na S1 wjedzie pełny tranzyt oraz znacznie większa liczba pojazdów ciężarowych.

GDDKiA uspokaja, iż po pełnym oddaniu trasy do użytku zostanie przeprowadzona analiza porealizacyjna, która wykaże, czy normy hałasu przy zabudowaniach są przekroczone. jeżeli tak — konieczna będzie dobudowa ekranów akustycznych. Jak jednak pokazuje przykład mieszkańców Mikuszowic, którzy od lat walczą o ekrany wzdłuż S1, może to oznaczać długie lata życia w hałasie w oczekiwaniu na pomiary i ewentualne prace.

Bartłomiej Kawalec

Idź do oryginalnego materiału