Jeszcze niedawno mieszkańcy regionu trzymali kciuki za jego powrót do zdrowia. Dziś ta historia ma najgorsze możliwe zakończenie. Igor, 18-letni mieszkaniec gminy Gizałki w powiecie pleszewskim, zmarł w kaliskim szpitalu po dramatycznej, kilkutygodniowej walce o życie.
W połowie stycznia pisano o nim jako o pełnym energii, rezolutnym chłopaku, który dopiero co wszedł w dorosłość. Był otwarty, towarzyski, miał wielu przyjaciół i całe życie przed sobą. Mieszkał tylko z mamą – jego tata zginął w wypadku jeszcze przed narodzinami Igora. Los od samego początku nie był dla niego łaskawy.
Radość z osiemnastych urodzin trwała jednak zaledwie chwilę. 5 grudnia 2025 roku doszło do tragicznego wypadku. Podczas jazdy motocyklem Igor stracił panowanie nad pojazdem i upadł. Obrażenia, których doznał, były potworne.
W ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie lekarze wprowadzili go w śpiączkę farmakologiczną. Diagnoza brzmiała jak wyrok: bardzo rozległe obrażenia głowy, wieloodłamowe złamania twarzoczaszki i podstawy czaszki, uszkodzenia oczodołów, kości nosowej, kości klinowej. Większość złamań była z przemieszczeniem. Dodatkowo doszło do masywnego obrzęku mózgu, który przez długi czas nie ustępował.
Aby ratować życie młodego pacjenta, lekarze zdecydowali się na obustronną kraniektomię odbarczającą – niezwykle poważny zabieg neurochirurgiczny polegający na usunięciu fragmentów kości czaszki w celu zmniejszenia ciśnienia wewnątrzczaszkowego.
Igor przebywał na Oddziale Intensywnej Terapii w szpitalu w Kaliszu. Jego stan określano jako ciężki. Stwierdzono rozległe stłuczenia obu płatów czołowych oraz prawego płata skroniowego mózgu, krwawienie podpajęczynówkowe i pourazowy obrzęk mózgu. Oddychał przy pomocy respiratora, miał wykonaną tracheotomię. Reagował na głos, potrafił ścisnąć dłoń. Nie widział – i nie było wiadomo, czy kiedykolwiek odzyska wzrok.
Lekarze mówili o konieczności wielomiesięcznej, intensywnej rehabilitacji neurologicznej i ruchowej w specjalistycznym ośrodku. Koszt leczenia sięgał około 30 tysięcy złotych miesięcznie, a minimalny czas rehabilitacji oceniano na co najmniej pół roku. Rodzina rozpoczęła zbiórkę, prosząc o pomoc ludzi o dobrych sercach. Wszyscy wierzyli, iż młody wiek i ogromna wola walki dadzą Igorowi szansę.
Niestety, mimo wysiłków lekarzy i ogromnego wsparcia, tej walki nie udało się wygrać. Igor zmarł w kaliskim szpitalu, pozostawiając rodzinę, przyjaciół i wszystkich, którzy śledzili jego historię, w głębokim bólu i niedowierzaniu.
To kolejna dramatyczna opowieść, która pokazuje, jak kruche potrafi być życie – zwłaszcza to, które dopiero się zaczyna. Igor miał marzenia, plany i przyszłość, której nie zdążył przeżyć. Dla bliskich pozostanie na zawsze osiemnastoletnim chłopakiem z ogromnym sercem i uśmiechem, który zgasł zdecydowanie za wcześnie.









