Kluczowy wskaźnik, który zawsze budzi największe emocje, to liczba ofiar śmiertelnych na drogach. I tutaj mamy autentyczny powód do względnego zadowolenia. W 2025 roku życie w wypadkach straciło 1 660 osób.
Brzmi strasznie? Owszem, ale to aż o 236 ofiar mniej niż rok wcześniej. To spadek o ponad 12 proc. i za każdą z tych cyfr kryje się uratowane życie, rodzina, która nie musiała iść na pogrzeb.
Sama liczba wypadków drogowych również spadła. Odnotowano ich 20 925, co oznacza spadek w statystykach o blisko 3 proc. Policja odnotowała za to więcej kolizji. Dokładnie 391 811, czyli o ponad tysiąc więcej niż w 2024 roku. To dowód na to, iż jeździmy w coraz większym tłoku, ale systemy bezpieczeństwa w naszych autach i infrastruktura robią robotę.
Wojna z pijanymi kierowcami trwa w najlepsze
Jeżeli myśleliście, iż plaga "promili" ustępuje, to mam dla was kubeł zimnej wody. W 2025 roku policja zatrzymała aż 92 532 kierujących będących pod wpływem alkoholu. To minimalny wzrost, ale warto spojrzeć na kontekst.
Policjanci przeprowadzili rekordowe 17 913 462 kontrole trzeźwości. To o 1,8 mln więcej niż rok wcześniej! Wniosek? Skala zatrzymań rośnie, bo sito jest gęstsze.
Co najważniejsze, drastycznie spadła liczba wypadków spowodowanych przez pijanych kierowców (1 174 zdarzenia). W efekcie "podwójnego gazu" zginęło 137 osób – to o 39 mniej niż w roku ubiegłym. To wciąż o 137 za dużo, ale kierunek jest słuszny.
"50+" w zabudowanym wciąż kusi piratów
Nie ma litości dla tych, którzy mylą miasto z torrem wyścigowym. Zatrzymane prawa jazdy to w 2025 roku aż 77 875 dokumentów, które trafiły do policyjnego depozytu. Najbardziej niepokojący jest segment "szybkich i wściekłych" w miastach.
Za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym uprawnienia straciło 24 341 kierowców. To wzrost o 3 proc. w porównaniu do 2024 roku. Wygląda na to, iż mimo wysokich mandatów, wciąż mamy w Polsce sporą grupę ludzi, którzy uważają, iż ograniczenia są tylko "sugestią".












