Myślał, iż 162 km/h ujdzie mu płazem. Kierowcy tracą prawka masowo, w grze nowe przepisy

natemat.pl 2 godzin temu
Niby wszyscy wiemy, iż mandaty bolą, a punkty karne zbierają się szybciej niż zniżki w popularnym dyskoncie, ale weekend na podkarpackich drogach pokazał, iż dla niektórych ograniczenia prędkości to jedynie luźne sugestie. Efekt? 41-letni kierowca Porsche pędził w terenie zabudowanym tak, jakby pomylił drogę wojewódzką z niemieckim autobahnem. Cena tej pomyłki? Słona.


Zaczęło się w sobotę (7.03) tuż po godzinie 10 w miejscowości Wylewa. Policjanci z rzeszowskiej drogówki namierzyli auto, które wyróżniało się nie tylko sylwetką, ale przede wszystkim tempem. Kierowca Porsche w miejscu, gdzie licznik powinien pokazywać maksymalnie 50 km/h, gnał aż 136 km/h. To o 86 km/h za dużo.

Mieszkaniec powiatu rzeszowskiego przekonał się, iż ułańska fantazja ma swoją bardzo konkretną wycenę. Mundurowi nie mieli litości: mandat w wysokości 5000 złotych oraz 15 punktów karnych. Do tego, co oczywiste, zatrzymanie prawa jazdy.

Czy było warto? Pytanie oczywiście retoryczne. Przy takiej prędkości w obszarze zabudowanym pieszy czy inny kierowca nie mają żadnych szans na reakcję. To skrajna nieodpowiedzialność.

Nowe przepisy wchodzą do gry


To jednak nie był koniec popisów. Policjanci z Podkarpacia w miniony weekend mieli pełne ręce roboty, a w ruch poszły nowe przepisy dotyczące ograniczeń prędkości. Wcześniej utrata uprawnień kojarzyła się głównie z pięćdziesiątką w mieście.

Teraz funkcjonariusze zatrzymali prawo jazdy aż 7 innym kierowcom, którzy przesadzili z gazem poza obszarem zabudowanym na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych.

W miejscowości Rudka 26-latek w BMW pędził 141 km/h tam, gdzie wolno jechać 90 km/h. Wynik? 1500 zł mandatu, 13 punktów i przymusowy urlop od prowadzenia auta. Ale to wciąż nie był szczyt możliwości niedzielnych kierowców.


Cupra i motocyklista


Niedziela (8.03) wcale nie była spokojniejsza. W miejscowości Zabrnie 36-letni kierowca Cupry najwyraźniej bardzo się spieszył, bo radar pokazał 162 km/h. Przekroczył dozwoloną prędkość o 72 km/h, co kosztowało go 2500 złotych mandatu i 15 punktów karnych.

Kawałek dalej, w Grębowie, 28-letni motocyklista uznał, iż 90 km/h to prędkość dla hulajnogistów. On leciał 155 km/h. Finał? 2000 złotych mandatu i 14 punktów karnych na koncie. Obaj panowie, podobnie jak kierowca Porsche, pożegnali się ze swoimi uprawnieniami.

Służby przypominają, iż nadmierna prędkość nie daje nam szans na prawidłową reakcję. I trudno się z tym kłócić. Możesz mieć najlepsze hamulce świata i systemy wspomagające, ale przy takich wartościach na liczniku, margines błędu wynosi zero.

Bezpieczeństwo na drodze to nie tylko kwestia przepisów, ale zwykłego instynktu przetrwania swojego i innych.

Idź do oryginalnego materiału