Są pierwsze – pozytywne – efekty wprowadzenia nocnej prohibicji w Lublinie. Od ostatniego piątku do poniedziałku Straż Miejska wystawiła mniej mandatów za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, a na SOR-ach jest mniej pijanych pacjentów.
Czy widać już pierwsze efekty wprowadzenia nocnej prohibicji w Lublinie?
– Z relacji lekarzy dyżurnych wynika, iż w ten weekend faktycznie tych pacjentów było trochę mniej – mówi Wiktor Wójtowicz, zastępca lekarza kierującego Klinicznym Oddziałem Ratunkowym USK 4 w Lublinie. – Daleki byłbym na razie od huraoptymizmu, ale może faktycznie, będziemy obserwować.
Na czym polega trudność z pacjentami po alkoholu?
– Doprowadzeni na przykład po urazie głowy bywają agresywni wobec personelu – wskazuje Wiktor Wójtowicz. – Musimy angażować dużo osób, żeby zajmowały się tą jedną osobą pod wpływem alkoholu, agresywną, niewspółpracującą. Przez to nie mamy rąk do pracy.
Panie przewodniczący, jak pan głosował, za czy przeciw nocnej prohibicji?
– Oczywiście głosowałem za tym, żeby w nocy nie sprzedawać alkoholu w tak szerokim dostępie, jaki mieliśmy do tej pory w mieście, czyli byłem za tą prohibicją – mówi dr Robert Derewenda, przewodniczący Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Miasta Lublin. – Wydaje mi się to sprawa naturalna. Oczywiście odpowiadamy nie tylko za samą sprzedaż w mieście, za to, jak się odbywa ta sprzedaż, ale odpowiadamy jako radni za ogólne funkcjonowanie miasta i w tym wypadku również za poczucie bezpieczeństwa mieszkańców, za spokój. To wszystko ze sobą się wzajemnie wiąże.
– Nie nazywajmy tego prohibicją – mówi Jarosław Pakuła, przewodniczący Rady Miasta Lublin. – To jest nocne ograniczenie sprzedaży alkoholu. Wprowadziło tego typu ograniczenia już 180 gmin. To jest dosyć oczywiste, iż o ile ktoś wcześniej planuje spotkanie towarzyskie, to może tego typu zakupy wykonać wcześniej. Mnie się nie zdarza szukanie alkoholu o godzinie drugiej w nocy. Ograniczenie wyłącznie w godzinach nocnych prawdopodobnie nie spowoduje jakichś strasznych turbulencji dla tych mniejszych przedsiębiorców.
Co o nocnej prohibicji uważają napotkani przez reportera Radia Lublin mieszkańcy?
– Bardzo dobrze. Kto chce sobie kupić, to kupi wcześniej – mówią. – A nie po nocy latać. Na plus na pewno to, iż idziemy w takim kierunku, żeby jednak ograniczyć dostęp do tego, bo wszyscy znamy skalę problemu. Kto chce się kulturalnie napić alkoholu, może to zrobić w barze, w restauracji. Ta nocna prohibicja myślę, iż nie będzie aż tak wpływała na możliwości spotkania się towarzyskiego, ale może np. wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa.
– Już po tym pierwszym weekendzie widać takie dobre sygnały, iż ta uchwała zaczęła działać – mówi Jacek Kucharczyk, komendant Straży Miejskiej Miasta Lublin. – Tylko przypomnę, iż w weekend przed wprowadzeniem zanotowaliśmy 20 takich przypadków spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Dotyczyło to Placu Kaczyńskiego, Ogrodu Saskiego, Placu Dominikańskiego, a minął weekend i było tylko 6 takich przypadków. A więc ten spadek jest dosyć duży, ale pracownicy, którzy obserwowali kamerami miasto, w zasadzie stwierdzili, iż jest o wiele spokojniej. Nie ma sytuacji, w których choćby możemy podejrzewać, iż ktoś spożywa alkohol.
Zakaz sprzedaży alkoholu w całym mieście wszedł w życie o północy z piątku na sobotę. Dotyczy on sklepów i stacji benzynowych. Ograniczenia nie obejmują np. restauracji, pubów czy barów. Do końca roku zakaz będzie obowiązywać między godz. 23 a 6. Od przyszłego roku zakaz sprzedaży będzie obowiązywał już od godziny 22.00 do godziny 6.00 rano.
MaTo / opr. WM
Fot. Krzysztof Radzki / archiwum RL














