26-letni kierowca, który w sobotę wjechał samochodem na chodnik przy ul. Nadwiślańskiej w Krakowie, zaledwie miesiąc wcześniej odebrał z salonu Volkswagena Golfa R o mocy 333 KM. Jak ustalił portal brd24.pl, mężczyzna zawodowo zajmował się tworzeniem materiałów foto i wideo dla branży motoryzacyjnej, a zakup samochodu przedstawiał w mediach społecznościowych jako spełnienie jednego ze swoich marzeń. Dzień po tragedii pojawiają się też pierwsze ustalenia dotyczące możliwej przyczyny wypadku.
Do tragicznego zdarzenia doszło w sobotę, 22 sierpnia, na ul. Nadwiślańskiej w Krakowie. Kierowca niebieskiego Volkswagena Golfa zjechał z jezdni i wjechał na chodnik, gdzie znajdowała się rodzina z małym dzieckiem.
32-letnia kobieta i jej 32-letni partner zginęli. Ich ośmiomiesięczne dziecko trafiło do szpitala w ciężkim stanie.
Miesiąc wcześniej odebrał Golfa R
Jak ustalił portal brd24.pl, 26-letni Hubert B. zaledwie około miesiąca przed tragedią odebrał w salonie w Piasecznie nowego Volkswagena Golfa 8.5 R.
To jeden z najmocniejszych wariantów tego modelu. Samochód dysponuje mocą 333 KM, a jego prędkość maksymalna wynosi 250 km/h. W odpowiedniej konfiguracji może zostać zwiększona do 270 km/h. Auto wyposażone jest także w sportowe tryby jazdy, w tym „Race”, a w określonych wersjach również „Drift”.
Odbiór samochodu 26-latek relacjonował w mediach społecznościowych. Na opublikowanych fotografiach pozował przy aucie w salonie, a zakup przedstawiał jako istotny moment w swoim życiu.
„A dziś mogę powiedzieć, iż jestem z siebie dumny” – pisał.
W swoim wpisie opisywał również drogę, jaką przeszedł w ostatnich latach. Wspominał o wyprowadzce z domu rodzinnego, problemach finansowych i początkach zawodowej kariery. Zakup samochodu przedstawiał jako dowód na to, iż ciężka praca przyniosła efekty.
„Dziś odebrałem swojego VW Golfa 8.5 R, który spełnia wszystkie moje oczekiwania, a do tego będzie idealnym »współpracownikiem« w moich planach” – napisał.
Zawodowo był związany z motoryzacją
26-latek zajmował się zawodowo produkcją zdjęć i materiałów wideo dla branży motoryzacyjnej, przede wszystkim dla segmentu premium. W swoim portfolio miał realizacje wykorzystywane przez marki motoryzacyjne.
Jego droga zawodowa nie od początku była jednak związana z samochodami. Zaczynał od pracy w hotelu, później pracował jako doradca w sklepach z AGD. Z branżą motoryzacyjną związał się kilka lat później – najpierw przy obsłudze sklepów internetowych, następnie przy sprzedaży samochodów. Z czasem zaczął tworzyć materiały multimedialne dotyczące aut.
Na jego zawodowych i prywatnych profilach w mediach społecznościowych nie było – według opublikowanych ustaleń – materiałów pokazujących niebezpieczną jazdę samochodem.
Sam fakt posiadania bardzo mocnego auta oczywiście nie przesądza ani o odpowiedzialności kierowcy, ani o dokładnych przyczynach sobotniej tragedii. Te mają ustalić śledczy i biegli.
Kluczowa będzie prędkość
Jednym z najważniejszych elementów postępowania będzie teraz ustalenie, z jaką prędkością poruszał się Volkswagen przed wypadkiem.
Według pierwszych informacji pochodzących ze śledztwa, kierowca miał jechać zbyt szybko, następnie stracić panowanie nad samochodem i wypaść z jezdni. To jednak na razie wstępne ustalenia, a nie ostateczna rekonstrukcja przebiegu zdarzenia.
26-latek został zatrzymany. Badanie alkomatem wykazało, iż był trzeźwy. Pobrano mu również krew do dalszych badań.
Śledczy przesłuchali także trzy młode osoby, które podróżowały z nim samochodem jako pasażerowie.
Teraz najważniejsze będzie ustalenie dokładnej prędkości auta, toru jego jazdy oraz przyczyn utraty panowania nad pojazdem. Dopiero opinie biegłych i dalsze czynności prokuratury pozwolą odpowiedzieć na pytanie, co dokładnie wydarzyło się na Nadwiślańskiej w ostatnich sekundach przed tragedią.
Źródło: brd24.pl;












