Miała 29 lat, gdy zginęła. Jej córka tylko 4. "Pamiętam, jak babcia wyrwała mi z rąk bukiet frezji"

kobieta.gazeta.pl 1 godzina temu
W latach 70. była jedną z największych gwiazd rodzimej estrady i konsekwentnie pięła się po szczeblach kariery. Choć żyła krótko, a tworzyła jeszcze krócej, to zdążyła wypromować wiele ponadczasowych przebojów, które wciąż zachwycają kolejne pokolenia. Dziś mija 46. rocznica tragicznego wypadku, w którym życie straciła 29-letnia Anna Jantar.
Jako dziecko przejawiała umiejętności muzyczne, stwierdzono u niej też słuch absolutny, dlatego, gdy oznajmiła rodzicom, iż ze sceną wiąże swoją przyszłość, nie byli zaskoczeni. Od przedszkola uczyła się gry na fortepianie i wiele wskazywało na to, iż zostanie pianistką. Plany zmieniły się, gdy w 1964 roku wypatrzył ją założyciel bigbitowego zespołu Szafiry, Piotr Kuźniak, i zaprosił do współpracy. Debiutancki występ w ośrodku wczasowym w Strzeszynku dla 14-letniej Anny Szmeterling, bo tak Jantar nazywała się naprawdę, był prawdziwym przełomem i skierował jej życie na zupełnie inne tory. – Z biegiem lat przekonałam się, iż kariera pianistki jest bardzo trudna, jest po prostu fizycznie trudna, trzeba mieć sporo siły, a ja nigdy nie zapowiadałam się na Herkulesa. Mam przy tym małą rękę, dla pianistki jest to utrudnienie – opowiadała w jednym z wywiadów.

REKLAMA





To wtedy postanowiła, iż zostanie piosenkarką. – Śpiewać to zawsze możesz u cioci na imieninach, ale powinnaś mieć jakiś konkretny zawód – miała jej wtedy powiedzieć mama, Halina. Początkowo spełniała się, występując w poznańskich klubach studenckich, potem dołączyła do grupy Polne Kwiaty, by ostatecznie w 1969 roku związać się z kapelą Waganci. To z nią wypromowała wielki przebój "Co ja w tobie widziałam", nagrała długogrającą płytę i wyjechała w pierwszą trasę koncertową. Dzięki niej także znalazła miłość.


Zobacz wideo Halina Frąckowiak wspomina przyjaźń z Anną Jantar i cenzurę w Opolu. "Chciano ją wycofać"



Anna Jantar męża poznała w klubie. Między nimi zaiskrzyło po pierwszej rozmowie
Jarosław Kukulski był jednym z założycieli grupy. Choć podczas castingu przesłuchał wiele młodych, utalentowanych dziewcząt, w tym m.in. Marylę Rodowicz, to żadna nie zrobiła na nim takiego wrażenia jak Anna.
Zaiskrzyło między nami od razu. Miała wszystko, co podoba mi się w kobiecie. Z jednej strony bardzo ciepła, serdeczna, otwarta, a z drugiej bardzo oczytana. Imponowała mi znajomością poezji i literatury
– wspominał, przyznając, iż na decyzję jego kolegów miała z kolei wpływ jej "niebagatelna uroda". Co ciekawe, nie było to wcale ich pierwsze spotkanie. Kompozytor o talencie Anny przekonał się, gdy usłyszał ją w jednym z klubów. Widział w niej "nieoszlifowany diament" i potencjał na gwiazdę, ale gdy wspólny znajomy przedstawił ich sobie, ona nie zwróciła na niego uwagi. Dopiero gdy dołączyła do grupy i zaczęli ze sobą rozmawiać, zmieniła do niego nastawienie i stała się bardziej przyjacielska. – gwałtownie znaleźliśmy wspólny język – opowiadał Kukulski. Pobrali się po roku znajomości, po części pod presją rodziców artystki, którzy dowiedziawszy się, iż podczas tournée mają wspólny pokój, zaczęli nalegać, by "nie żyli na kocią łapę".
Związek Jantar z Kukulskim rozwijał się równolegle z jej karierą. Ich wspólne piosenki podbijały świat
Niedługo po ślubie pary Waganci zakończyli działalność, a Anna, już jako Jantar, zdała egzamin przed Komisją Weryfikacyjną Ministerstwa Kultury i Sztuki, zostając zawodową piosenkarką. Wcześniej swoich sił próbowała w warszawskiej szkole teatralnej, ale indeksu nie zdobyła. – Czasem zastanawiam się, jaką byłabym aktorką – mówiła po latach. Wówczas skupiła się na solowej działalności, w której stale wspierał ją mąż. To on tworzył dla niej zachwycające kompozycje, wśród których znalazły się takie ponadczasowe hity jak "Najtrudniejszy pierwszy krok", "Tyle słońca w całym mieście" oraz "Moje jedyne marzenie". – jeżeli pisze dla mnie, jednocześnie ze mną ćwiczy, próbuje. Uważam, iż podczas komponowania piosenki powinna istnieć kooperacja między kompozytorem i wykonawcą, i tak właśnie jest w naszym przypadku – opowiadała artystka.



Płodność kompozytorska, talent, przebojowość Jarka, duże wyczucie i znajomość rynku piosenkarskiego w połączeniu z osobowością i talentem Ani zadecydowało o zaistnieniu Anny Jantar
– mówił brat artystki Roman Szmeterling na łamach biografii "Tyle słońca" napisanej przez Marcina Wilka. Jej kariera dynamicznie nabrała tempa, popularnością cieszyła się bowiem nie tylko w Polsce, ale także za granicą. Koncertowała w Austrii, Bułgarii, Czechosłowacji, Finlandii, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, a choćby w NRD i RFN. Jednak sława nie była dla niej priorytetem. – U nas nie było rywalizacji. Myśmy się bardzo kochali, dla nas najistotniejszy był dom, rodzina – przekonywał Kukulski w programie "Mój Dekalog" w 2007 roku.


Gdy Anna Jantar zaszła w ciążę, lekarze zasugerowali jej aborcję. Wtedy zdarzył się cud
W połowie lat 70. Jantar zwolniła nieco tempo, by spełnić marzenie o zostaniu mamą. gwałtownie zaszła w ciążę, ale na drodze pojawiły się spore komplikacje. – Okazało się, iż mamy konflikt serologiczny – opowiadał kompozytor. Sytuacja była bardzo poważna, bo doszło do zatrucia ciążowego, z powodu którego wokalistka nie była w stanie przyjmować żadnych pokarmów. Wtedy lekarze zasugerowali, iż jedynym rozwiązaniem będzie aborcja. – Podjęliśmy decyzję, iż rankiem przerwie tę ciążę – wspominał Kukulski.
Przez całą noc, klęcząc przy łóżku Ani, modlił się i błagał Boga o cud, by uratował jego dziecko i jego żonę. I rzeczywiście rano Ania po raz pierwszy od 3 miesięcy poprosiła o coś do jedzenia
– relacjonował w filmie dokumentalnym "Życia małą garść" ksiądz Andrzej Witko, autor biografii "Anna Jantar". Kolejne miesiące ciąży przebiegały bez komplikacji, choć wokalistka starała się oszczędzać i skrupulatnie przestrzegała wszystkich zaleceń specjalistów. Jej upragniona córka Natalia przyszła na świat 3 marca 1976 roku w Warszawie.
Urodziła nam się córeczka. Jestem najszczęśliwsza na świecie
– napisała po porodzie w swoim pamiętniku. – Kiedy dowiedziałem się, iż [Natalia - przyp. red.] jest już z nami, po prostu oszalałem ze szczęścia – mówił natomiast Kukulski. Przerwę od muzyki Anna kontynuowała jeszcze przez jakiś czas, ale nie była w stanie długo wytrzymać bez muzyki i śpiewania. Nie zmienia to jednak faktu, iż córka była jej oczkiem w głowie i choćby gdy wyjeżdżała na dłużej, zabierała jej ubranka. Przed snem rozkładała je na hotelowej poduszce, wyobrażając sobie, iż przy niej zasypia.









Z kim Anna Jantar miała romans? O jej relacji z muzykiem Perfectu pod koniec lat 70. mówili wszyscy
Małżeństwo Jantar z Kukulskim, mimo iż uchodziło za idealne, nie do końca takie było. Wokalistka wiedziała, iż z uwagi na swoją pracę nie jest typową matką i żoną. Sporo konfliktów między nimi wynikało też z różnicy wieku, poglądów i wizji jej kariery. Kompozytor wolał to, co znane i sprawdzone, a ona pragnęła eksperymentować, co nie spotykało się z jego szczególnym optymizmem. Uważał, iż jeżeli słuchacze lubią jej dotychczasowe brzmienie i styl, to nie ma powodów, by to zmieniać. Plotki podsycały doniesienia, jakoby Kukulski zdradzał ją z Ireną Jarocką i Urszulą Sipińską, ale w kuluarach mówiono, iż Anna nie jest mu dłużna. Prasa sugerowała, iż połączyło ją namiętne uczucie z Wojciechem Morawskim, perkusistą grupy Perfect, dla którego miała niby rozważać rozwód. – Już w latach 70. w czasach głębokiej komuny interesował się buddyzmem oraz filozofią wschodu. Ma szerokie horyzonty intelektualne i tym właśnie zafascynował Annę – twierdziła bliska przyjaciółka Jantar. – To nie było powierzchowne zniechęcenie dotychczasowym życiem, ona miała plany, chciała kupić dom, mówiła, iż się przeprowadzi, iż będzie grać w klubach, iż sława jej niepotrzebna. Naprawdę chciała odmienić swoje życie – przekonywał z kolei Zbigniew Hołdys. Jak było naprawdę i co wtedy działo się w jej małżeństwie? Tej tajemnicy pewnie nigdy nie będzie dane nam poznać.


Ile lat miała Natalia Kukulska, gdy zginęła Anna Jantar? 4-latka czekała na nią na lotnisku z ojcem i babcią
Wiadomo natomiast, iż pod koniec lat 70., gdy Jantar wyjechała do USA, by w tamtejszych klubach polonijnych zagrać z zespołami Perfect i Tragap, jej małżeństwo wisiało na włosku. – Rozstaliśmy się w gniewie – przyznawał osobiście Kukulski. 12 marca 1980 roku na scenie lokalu "Zodiac" w New Jersey wystąpiła po raz ostatni i pojechała prosto do Nowego Jorku, skąd 2 dni później miała lot do Warszawy. Tęskniła za córką i nie mogła doczekać się, kiedy weźmie ją w ramiona. Los jednak miał dla niej inny plan. Chwilę przed lądowaniem samolot Ił-62 "Mikołaj Kopernik" z floty PLL LOT uległ awarii i rozbił się przy podejściu do lądowania nieopodal lotniska Okęcie. Zginęło wówczas 87 osób, czyli wszyscy, którzy znajdowali się na pokładzie. Niespełna 30-letnia artystka była jedną z ofiar. Jej córka miała wtedy 4 lata.
Wtedy na lotnisku, tuż po katastrofie, w tym zamieszaniu, wśród płaczących ludzi nie rozumiałam, co się stało. Pamiętam, jak babcia wyrwała mi z rąk bukiet frezji i rzuciła je na ziemię. Pamiętam karetki pogotowia, które reanimowały rodziny, rozlewał się alkohol podawany na uspokojenie
– wspominała po latach Natalia Kukulska na łamach "Gali". Przy wokalistce znaleziono różaniec oraz list od ukochanego męża. Jego treść ich córka zdecydowała się upublicznić, by uciąć spekulacje na temat ich rzekomego konfliktu.
Kocham Cię całym sercem i możesz liczyć na mnie w każdej sytuacji, a czy Ty odczytasz moją spowiedź jako słabość, czy też jako miłość, której trzeba pomóc, to zależy tylko od Ciebie. Szczęście nasze, Anusiu, zależy tylko od nas samych. By jednak to było możliwe, musimy tego chcieć obydwoje. Całuję Cię mocno, Twój Jarek. PS. List taki do Ciebie jest jedynym i ostatnim. Gdybym musiał go pisać po raz wtóry, będziesz musiała chyba dokończyć go sama
– napisał Kukulski do ukochanej. Po jej śmierci długo dochodził do siebie. W wywiadach podkreślał, iż życie bez niej nie ma sensu i nie wie, co ma ze sobą począć. Na nogi stanął wyłącznie dla córki i dzięki niej. I choć 23 lata później ożenił się ponownie, to żadnej kobiety nie był w stanie obdarzyć takim uczuciem, jakim darzył Annę. – choćby jak szukał innych kobiet, to zawsze miał przed oczyma Anię. Mówił "szukałem Ani", ale nie udało mu się jej znaleźć. Ania była tylko jedna i ona pozostała na zawsze w jego sercu – opowiadał ksiądz Witko. Warto przy tym zaznaczyć, iż wielu fanów do dziś nie pogodziło się z tą tragedią, co zrodziło wiele plotek i teorii spiskowych. Jedna głosi, iż artystkę uprowadził arabski szejk, inna, iż nie było jej na pokładzie, a jej dokumentami legitymowała się nieznajoma kobieta. – Widziałem, jak wchodzi do samolotu. To kretyńskie plotki – twierdził Adam Glinka, lider grupy Tragap, w rozmowie z serwisem dziennikzwiazkowy.com.
Idź do oryginalnego materiału