Biegły z zakresu pożarnictwa ustalił przyczynę pożaru w Myjomicach, w którym zginął 11-latek, a jego matka zmarła dzień później w szpitalu.
Do zdarzenia doszło w piątkowe popołudnie w miejscowości Myjomice w powiecie kępińskim.
Jeszcze przed przybyciem strażaków rodzice ewakuowali z budynku dwoje dzieci. Kobieta podjęła próbę uratowania kolejnego, niepełnosprawnego dziecka, znajdującego się na poddaszu. W tym czasie pożar gwałtownie się rozwinął.
Niestety, 11-letniego chłopca nie udało się ewakuować, zginął w pożarze. 38-letnia matka trafiła do szpitala w Kępnie, gdzie pomimo udzielonej pomocy zmarła.
Początkowo jako wstępną przyczynę wybuchu pożaru podawano awarię instalacji fotowoltaicznej, ale ostatecznie jest ona inna.
Biegły z zakresu pożarnictwa ustalił, iż przyczyną pożaru było przegrzanie baterii w zabawce, którą bawiło się jedno z dzieci. Według strażaków był to bezogniowy pożar, kiedy weszli na poddasze przedmioty żarzyły się bez płomienia i wydzielały trujące gazy.
– Pożar rozwijał się niezauważony. Wystarczy parę wdechów gazów pożarowych, które mają silne działanie trujące, żeby stracić przytomność – powiedział st. kpt. Paweł Michalski.
W budynku nie było zamontowanej czujki dymu.












