Mandat za telefon podczas jazdy. Kobieta twierdzi, iż to była cukinia

polsatnews.pl 1 dzień temu

Włoszka ukarana wysokim mandatem za korzystanie z telefonu komórkowego podczas prowadzenia samochodu, zaskarżyła karę do sądu. Uzasadniała, iż trzymała w ręku nie komórkę, ale... plasterek smażonej cukinii, który jadła. Kobieta przegrała sprawę w sądzie apelacyjnym, ale zapowiedziała, iż to nie koniec.

Unsplash / Rahul Himkar
Włoszką zaskarżyła mandat, twierdząc, iż nie trzymała telefonu podczas jazdy, zdj. ilustracyjne

Dziennik "Il Messaggero Veneto" podał, iż we wrześniu 2020 roku mieszkanka okolic miasta Udine, w regionie Friuli-Wenecja Julijska na północy Włoch, została ukarana przez patrol karabinierów mandatem w wysokości 320 euro za to, iż prowadząc samochód trzymała telefon.

Kobieta zaskarżyła mandat i skierowała sprawę do sądu twierdząc, iż nie miała w ręku telefonu, ale plaster smażonej cukinii, który wkładała właśnie do ust. Przedstawiła także listę połączeń jako dowód na to, iż z nikim wtedy nie rozmawiała. Jej obrońca podkreślił ponadto, iż jego klientka ma w aucie zestaw głośnomówiący.

Włochy. Dostała mandat za trzymanie telefonu podczas jazdy. Twierdzi, iż miała w ręku cukinię

Ukarana kobieta złożyła również zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez karabinierów zarzucając im, iż nie odnotowali w protokole prawdy, to znaczy tego, iż miała w ręku cukinię.

W pierwszej instancji sąd stwierdził jednak, iż w momencie kontroli kobieta nie złożyła żadnego oświadczenia podważającego stwierdzone wykroczenie, a taki zarzut i swoją wersję zdarzenia przedstawiła dopiero później, przy zaskarżeniu mandatu.

ZOBACZ: Wieczór kawalerski zakończył się przed startem. 34-latek wyrzucony z samolotu

Również sąd apelacyjny w Trieście utrzymał to orzeczenie i odrzucił skargę kobiety. W uzasadnieniu podkreślono, iż ewentualna obecność cukinii w aucie oraz korzystanie z zestawu głośnomówiącego nie dowodzą, iż funkcjonariusze popełnili błąd w ocenie sytuacji, ponieważ telefon może być używany również do wysyłania wiadomości czy korzystania z internetu.

Kobieta musi zapłacić nie tylko mandat, ale także prawie 500 euro kosztów postępowania w sądzie apelacyjnym. Zapowiedziała wniesienie skargi do Sądu Najwyższego.

Idź do oryginalnego materiału