Tym zakończonym znakiem zapytania zdaniem zaczynam moje refleksje na temat przebiegu nocy sylwestrowej w państwach zachodniej Europy, które hołdują zasadzie „Ordnung muss sein” i same siebie określają jako demokratyczne oraz socjalne.
Niemiecka ponadregionalna gazeta codzienna „Die Welt” podsumowała wydarzenia tej nocy jednoznacznie:
„Niespokojna noc sylwestrowa – ogień, chaos i tragiczne zgony w Niemczech”.
Okazuje się, iż moja decyzja o spędzeniu tego wieczoru w domowym zaciszu miała wyłącznie dobre konsekwencje. Noc sylwestrowa 2025/2026 w RFN przebiegła bowiem w wielu regionach znacznie bardziej dramatycznie niż w latach poprzednich.
Noc chaosu i przemocy
Policja, straż pożarna oraz służby ratunkowe przeżyły jedną z najbardziej wymagających nocy w roku. W całym kraju doszło do tragicznych wypadków oraz ofiar śmiertelnych. Służby były wzywane dziesiątki razy, a w samym Berlinie noc sylwestrową zabezpieczały setki funkcjonariuszy.
Według oficjalnych danych w stolicy Niemiec odnotowano ponad 2500 interwencji, obejmujących liczne przypadki pobić, podpaleń, ataków na służby ratunkowe oraz naruszeń przepisów dotyczących materiałów pirotechnicznych. Młodzi ludzie odpalali rakiety nie tylko z butelek, ale także bezpośrednio z ręki.
Zatrzymano około 430 osób, z czego 420 świętujących Sylwestra trafiło do aresztu.
Podobnie wyglądała sytuacja w innych miastach – służby interweniowały m.in. przy pożarach kontenerów na śmieci, krzewów, a choćby balkonów.
We Frankfurcie nad Menem odnotowano ponad 550 interwencji. W Berlinie, Lipsku, Frankfurcie, Hamburgu i Monachium doszło do celowych ataków fajerwerkami na policję i straż pożarną.
Funkcjonariusze byli obrzucani rakietami, petardami i butelkami podczas wykonywania swoich obowiązków. W niektórych przypadkach niszczono pojazdy służb ratunkowych i wznoszono barykady, co znacznie utrudniało akcje ratownicze.
Część ratowników opisywała sytuację jako „chaos przypominający działania wojenne”, głównie z powodu używania nielegalnych materiałów pirotechnicznych.
Ofiary śmiertelne i dramatyczne statystyki
Oprócz aktów przemocy doszło także do tragicznych wypadków.
W Bielefeld (Nadrenia Północna-Westfalia) zginęło dwóch 18-latków w wyniku eksplozji samodzielnie wykonanej pirotechniki.
W Wiesbaden (Hesja) 23-letni mężczyzna zmarł po ataku nożem w centrum miasta – policja zatrzymała dwóch podejrzanych.
Jak podaje magazyn „Stern” w wydaniu z 1 stycznia, co najmniej 11 osób straciło życie w noc sylwestrową – wśród ofiar znaleźli się m.in. policjant, osoba bezdomna, 88-letnia rencistka oraz pięcioletnie dziecko. Liczba rannych była bardzo wysoka, choć nie podano dokładnych danych.
W samym Berlinie hospitalizowano ponad 30 osób z poważnymi obrażeniami, w tym ośmioro dzieci w wieku od 7 do 17 lat. Lekarze informowali o ciężkich urazach rąk i oczu, amputacjach palców, rozległych poparzeniach twarzy oraz licznych przypadkach zatruć alkoholowych. Odnotowano również wzrost liczby ran ciętych i obrażeń odniesionych w tłumie lub na oblodzonych ulicach.
Rannych zostało także wielu funkcjonariuszy:
Berlin – 35 policjantów (w tym dwóch bardzo ciężko),
Hamburg – 40,
Nadrenia Północna-Westfalia – 22.
Wiceszef berlińskiego związku zawodowego policji Frank Teichert oświadczył – proszę zwrócić uwagę – że
„sprawcy wyglądali na osoby pochodzenia arabskiego i tureckiego”.
Także w innych niemieckich miastach służby ratunkowe, zwłaszcza policja, były atakowane przez sylwestrowych awanturników.
Nie tylko Niemcy
Wydarzenia tej nocy ponownie rozbudziły dyskusję o zaostrzeniu przepisów dotyczących fajerwerków. Już przed Sylwestrem w miastach takich jak Berlin wprowadzono strefy zakazu używania petard i fajerwerków w celu zwiększenia bezpieczeństwa oraz odciążenia służb ratunkowych – jednak, jak się okazało, rozwiązania te nie zadziałały.
Dla wielu osób noc sylwestrowa stała się okazją do wyrzucenia z siebie zbiorowej frustracji, gniewu i społecznego rozczarowania.
Gazeta „Die Welt” podsumowała tę noc w Niemczech trzema słowami:
śmierć – amputacje – ataki na służby.
Nie inaczej było w innych państwach tzw. „cywilizowanego Zachodu”.
W Amsterdamie spłonął zabytkowy, XIX-wieczny kościół Vondelkerk. W innych miastach Holandii (Rotterdam, Breda, Groningen) doszło do ataków na policję i służby ratunkowe; dwie osoby zginęły.
We Włoszech odnotowano jedną ofiarę śmiertelną w Rzymie oraz 283 osoby ranne.
W szwajcarskiej miejscowości narciarskiej Crans-Montana w wyniku pożaru w barze dla turystów 40 osób zginęło, a 114 zostało rannych.
W Belgii również doszło do licznych pożarów i ataków na służby porządkowe.
Jak łatwo zauważyć, „światła fajerwerków oświetlały tej nocy nie tylko radość, ale także strach, ból i społeczny gniew, który wylał się na ulice”
Maria Legieć
