– Jeździsz teraz Targą?! Marzenie! Musimy się spotkać, muszę ją zobaczyć… – ekscytował się kolega, fanatyk Porsche. Kiedy odparłem, iż świetnie będzie podyskutować, bo to jedyna odmiana 911, o której nie marzę, uznał, iż chyba żartuję. Podobnie zareagował człowiek z parku prasowego Porsche, gdy oddawałem auto po kilkudniowym teście. – Najpierw Coupé, potem Cabriolet, a w ostateczności niech będzie Targa… – wyliczyłem mu prywatny ranking 911. – Jak to?! Lepiej nie mówić głośno, bo można się narazić kochającym Porsche… – przestrzegł mnie wyraźnie zdziwiony tym, co właśnie usłyszał.
O co chodzi z Targą?
Trudno się kłócić, iż sylwetka Targi, a więc nadwozia, które łączy cechy coupé i kabrioletu, wygląda bardzo efektownie. Czy lepiej od innych? Rzecz gustu. Charakterystyczny pałąk bezpieczeństwa ma odwoływać się do tradycji i bogatej historii marki. A dokładnie do przepięknej 911 Targi z 1965 roku, kiedy Niemcy uznali, iż w razie dachowania należy dodatkowo zadbać o podróżujących.












