Zabawy na śniegu kojarzą się z dzieciństwem, beztroską i dobrą zabawą. Policjanci jednak przypominają, iż nie każdy pomysł na zimowe szaleństwo jest bezpieczny. Kuligi urządzane za samochodami mogą sprawiać wrażenie niewinnej rozrywki, ale w rzeczywistości wiążą się z ogromnym ryzykiem. Wystarczy oblodzony zakręt, ukryty pod śniegiem kamień czy zbyt szybka jazda, by doszło do wypadku. Dlatego funkcjonariusze apelują o rozwagę i korzystanie z zimowych atrakcji z głową.
REKLAMA
Zobacz wideo Szokująca cena parkingu w Zakopanem. "Grube przegięcie"
Czy kulig jest bezpieczny na drodze publicznej? Groźna tradycja, która wraca każdej zimy
Pierwszy śnieg zwykle oznacza także wysyp nagrań w mediach społecznościowych, na których widać kuligi urządzane za samochodami. Choć na filmikach wygląda to, jak niewinna rozrywka, policjanci stanowczo przypominają, iż takie zabawy są niezgodne z prawem. Przepisy ruchu drogowego jasno zakazują ciągnięcia osoby na sankach czy nartach po drodze publicznej. Za złamanie tego zakazu grozi mandat sięgający 500 złotych i 5 punktów karnych, a w przypadku skierowania sprawy do sądu - kara może być jeszcze wyższa.
Zgodnie z przepisami ruchu drogowego (art. 60 ust. 2 pkt 2 Ustawy Prawo o ruchu drogowym) na drogach publicznych obowiązuje kategoryczny zakaz ciągnięcia za pojazdem osoby na nartach, sankach, wrotkach lub innym podobnym urządzeniu. Zatem kulig za samochodem jest niedozwolony, a jego organizacja jest wykroczeniem, za które kierowca może zostać ukarany mandatem (od 20 do 500 złotych) i 5 punktami karnymi
- możemy przeczytać na stronie Komendy Miejskiej Polski w Nowym Sączu.
Zobacz też: Chodzą po domach i sprawdzają drewno. Za nieprawidłowości grozi kara do 5000 zł
Kulig za samochodem to ogromne ryzyko. Wystarczy moment nieuwagi, zbyt duża prędkość albo ukryta pod śniegiem przeszkoda, by doszło do dramatu. Policjanci podkreślają, iż jeżeli podczas takiej "zabawy" ktoś odniesie ciężkie obrażenia lub zginie, sprawca może trafić do więzienia choćby na 8 lat. To nie są puste ostrzeżenia. W 2021 roku w Adamowie pod Elblągiem doszło do tragicznego wypadku: kierowca ciągnął za autem trzy worki jutowe, na których siedziało sześć osób. Na zakręcie dwie dziewczynki spadły. Jedna złamała rękę, druga - córka kierowcy - zginęła.
Czy kulig konny jest legalny? Tak, ale pod pewnymi warunkami
Policja przypomina, iż przepisy zakazują tylko kuligów na drogach publicznych. Poza nimi - na przykład na terenach prywatnych - organizacja takiej atrakcji jest legalna, ale wcale nie oznacza, iż bezpieczna. Samochód nie jest przystosowany do ciągnięcia sanek, a kierowca nie ma pełnej kontroli nad tym, co dzieje się za autem. Znacznie bezpieczniejszą alternatywą jest tradycyjny kulig w zaprzęgu konnym, regulowany przepisami i prowadzony przez osoby, które potrafią zadbać o bezpieczeństwo zwierząt i uczestników.
Przepisy ruchu drogowego ograniczają się jedynie do dróg publicznych. Poza nimi kulig jest dozwolony, co nie oznacza, iż bezpieczny. Przepisów ruchu drogowego nie stosuje się np. na drogach polnych i leśnych, jednak część z nich ma status dróg publicznych, a na części obowiązuje zakaz poruszania się pojazdami mechanicznymi. Tak naprawdę ciągnięcie sanek za samochodem jest skrajnie niebezpieczne. Policjanci mogą także interweniować, jeżeli uznają, iż kulig stwarza zagrożenie dla życia lub bezpieczeństwa jego uczestników, lub osób postronnych
- informują policjanci.
Źródło: Komenda Miejska Policji w Nowym Sączu
Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.









![Katowice: Otwierają Mikołowską, zamykają Św. Jana. Kolejny wiadukt idzie do remontu! [MAPA ZMIAN]](https://tvs.pl/wp-content/uploads/2026/01/Schemat-1-Mikolowska_Sw.Jana_page-0001-002-e1768385640289.jpg)
