Kraków dopłaca miliony do izby wytrzeźwień. Radni apelują o zmiany w prawie

krknews.pl 2 godzin temu

Co roku tysiące nietrzeźwych trafiają do krakowskiej izby wytrzeźwień, a rachunek za ich pobyt płacą mieszkańcy. Tylko co trzeci „klient” oddaje pieniądze, resztę dopłaca miasto – kilka milionów złotych rocznie. Pojawił się pomył, aby to zmienić.

Według danych Miejskiego Centrum Profilaktyki Uzależnień koszt jednego pobytu w krakowskiej izbie wytrzeźwień wynosi 667,32 zł. Maksymalna opłata, jaką można pobrać od osoby doprowadzonej, to jednak tylko 453,57 zł – tak ustalił Minister Zdrowia w lutowym obwieszczeniu. Różnica ponad 200 zł na każdej osobie oznacza trwały deficyt, który w całości pokrywa budżet Krakowa.

Na tym nie koniec. Tylko 30 procent doprowadzonych uiszcza należność, pozostali nie płacą wcale. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku wpływy z opłat wyniosły nieco ponad 804 tysiące złotych, a wydatki – 3,9 miliona. Brakujące ponad 3 miliony złotych musiało dopłacić miasto. Podobnie było w poprzednich latach – ściągalność należności utrzymuje się na tym samym poziomie, a krakowski budżet co roku dopłaca kilka milionów złotych, by placówka mogła działać.

Z izby wytrzeźwień w Krakowie korzysta około 7,5–8 tysięcy osób rocznie. To jedna z największych tego typu instytucji w Polsce. Często trafiają tam te same osoby – bezdomne, uzależnione, wielokrotnie interweniowane przez służby. Skuteczność windykacji jest symboliczna: zajęcia kont i rent przynoszą niewielki efekt. Według danych miasta, tylko 30 procent należności udaje się odzyskać.

Mimo wszystko izba nie jest luksusem, ale koniecznością. Działa całą dobę, zatrudnia lekarzy, pielęgniarki i ratowników, zapewniając opiekę osobom w stanie upojenia alkoholowego. To placówka, która odciąża policję, pogotowie i szpitale. Problem w tym, iż za jej utrzymanie płaci wyłącznie Kraków.

Samorząd płaci, państwo ustala

W budżecie miasta na 2025 rok zaplanowano 5,39 miliona złotych na funkcjonowanie izby wytrzeźwień. To wydatki na personel, media, transport i środki medyczne. Dochody z opłat nie pokrywają choćby jednej piątej tej sumy. Kraków od lat alarmuje, iż system finansowania izb wytrzeźwień jest wadliwy: państwo ustala limity opłat, ale nie dokłada się do utrzymania placówek.

Radni Koalicji Obywatelskiej przygotowali projekt rezolucji, w której Rada Miasta Krakowa zwraca się do Prezesa Rady Ministrów i Ministra Zdrowia o zmianę przepisów. Apel dotyczy dwóch kwestii: podniesienia maksymalnych stawek opłat do poziomu realnych kosztów oraz wprowadzenia współfinansowania izb wytrzeźwień z budżetu państwa.

W uzasadnieniu dokumentu czytamy, iż „obowiązujący system finansowania izb wytrzeźwień jest nieadekwatny do rzeczywistych kosztów, inflacji i wzrostu cen energii czy wynagrodzeń”. Miasta nie mają wpływu na wysokość opłat, a muszą utrzymywać placówki publiczne. Według autorów rezolucji obecna sytuacja prowadzi do ograniczenia środków na inne zadania lokalne i zagraża jakości usług świadczonych osobom w kryzysie.

Kraków nie jest w tym odosobniony. W wielu miastach izby wytrzeźwień zostały już zlikwidowane – dziś w całej Polsce działa ich niespełna trzydzieści. Tam, gdzie ich nie ma, nietrzeźwi trafiają do szpitali lub policyjnych aresztów, co generuje jeszcze większe koszty. Władze Krakowa zapowiadają, iż placówki nie zamkną, ale oczekują systemowych rozwiązań.

„Trzeba to zrobić razem”

Izba wytrzeźwień w Krakowie działa od 65 lat. Każdego roku przewija się przez nią kilka tysięcy osób, a koszty stale rosną. Władze miasta ostrzegają, iż bez wsparcia państwa utrzymanie placówki stanie się coraz trudniejsze. Ograniczenie finansowania może oznaczać redukcję personelu lub liczb miejsc, co odbije się na bezpieczeństwie publicznym.

W projekcie rezolucji zapisano, iż „izby wytrzeźwień pełnią kluczową rolę w systemie zdrowia publicznego, zapewniając bezpieczeństwo osobom będącym w stanie nietrzeźwości oraz ochronę porządku publicznego”. Radni podkreślają, iż bez zmian ustawowych samorządy przez cały czas będą dopłacać miliony do systemu, który formalnie należy do kompetencji państwa.

– Samorząd nie może ponosić całego ciężaru utrzymania placówki wykonującej zadania publiczne – argumentują autorzy rezolucji. Ich zdaniem potrzebny jest stabilny model finansowania, w którym państwo współuczestniczy w kosztach, a wysokość opłat odpowiada rzeczywistym wydatkom.

Idź do oryginalnego materiału