W tym miesiącu będzie trochę inaczej niż zwykle. Zamiast kolejnej historii jednej rodziny zastępczej poznacie niezwyczajną kobietę, która przez lata była świadkiem dziesiątek a może setek historii zmieniających czyjeś życie.

Lidia Starzyk to wieloletnia pracownica Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Świdnicy, koordynator pieczy zastępczej, pedagog i osoba od lat związana z pomocą dzieciom. Choć od kilku lat jest już na emeryturze, przez cały czas pracuje z rodzinami i wciąż z ogromnym zaangażowaniem wspiera tych, którzy decydują się stworzyć dom dla dzieci potrzebujących bliskości, bezpieczeństwa i całkiem zwyczajnej codzienności. W wypowiedziach Lidii nie ma urzędowych formułek. Jest za to ogromna wiara w ludzi i przekonanie, iż dobro naprawdę potrafi zmieniać świat dziecka. Bo, jak sama mówi, rodzicielstwo zastępcze to nie tylko pomoc, ale przede wszystkim budowanie relacji, wspólnych wspomnień i poczucia, iż dla kogoś jest się ważnym.
To rozmowa pełna ciepła, nadziei i historii, które pokazują, iż rodzina zastępcza może stać się miejscem, gdzie dzieci po raz pierwszy obchodzą urodziny, uczą się śmiać bez lęku, cieszą się wspólną kolacją przy dużym stole albo odkrywają euforia z najbardziej zwyczajnych rzeczy. Lidia opowiada o rodzinach, które dokonywały rzeczy niezwykłych, choć same uważały się za całkiem zwyczajne. O dzieciach, które „rozkwitały” dzięki akceptacji i trosce. O codzienności pełnej śmiechu, chaosu, wspólnych spacerów, gotowania i budowania więzi, które zostają na całe życie…
Pani Lidio, po tylu latach pracy z rodzinami zastępczymi – co najbardziej podziwia Pani w ludziach, którzy decydują się otworzyć swój dom dla dzieci?
– Powiem krótko, iż największy mój podziw budzi to, iż ludzie, którzy zdecydowali się utworzyć rodziny zastępcze na serio potraktowali, a choćby wcielili w czyn przesłanie, iż „Gram pomocy waży więcej niż tona współczucia”.
Czy pamięta Pani moment albo rodzinę, która szczególnie pokazała Pani, iż rodzicielstwo zastępcze potrafi naprawdę zmieniać świat dziecka?
– Dzieci niezależnie od wieku bardzo potrzebują dobrych dorosłych. Bardzo wiele takich sytuacji mam w pamięci. Takim przykład sprzed wielu lat- samotna kobieta w zaawansowanym wieku. Była po prostu dobrym człowiekiem, „od zawsze” pomagała ludziom, więc kiedy pojawiła się konieczność zapewnienia opieki dwojgu nastolatkom z dalszej rodziny, które miały trafić do domu dziecka, postanowiła utworzyć dla nich rodzinę zastępczą. Jak sama żartowała znajomi bardzo odradzali jej to, niektórzy prawie „pukali się w głowę”, mówiąc, iż robi duży błąd i bardzo go pożałuje. Lekarz, który znał rodzinę tych dzieci i ich przeszłość twierdził, iż na pewno nie podoła i „żeby sobie dała spokój, bo jej stare serce może tego nie wytrzymać” Na szczęście wszyscy mylili się- pani E. poradziła sobie doskonale- dzieci wykształciły się, podjęły swoje role życiowe. Nie było łatwo, ale pani E. mimo trudności pomogła dzieciom wejść w dorosłe życie, ale największą jej zaletą było to, iż potrafiła korzystać z pomocy i bardzo chętnie z niej korzystała, kiedy pojawiły się problemy. Miała świadomość tego, iż od wychowanków dzieli ja różnica dwóch pokoleń i jej myślenie i znane jej metody wychowawcze mogą być już nieaktualne i nieadekwatne.
Co według Pani sprawia, iż dzieci tak gwałtownie odnajdują się w dobrych rodzinach zastępczych?
– Myślę, iż to, iż dzieci poczuły się akceptowane, a ich potrzeby są dostrzegane i zaspokajane. Starsze dzieci często otwarcie mówią o tym, iż nareszcie komuś na nich zależy i kogoś obchodzi to robią.
Rodziny zastępcze często mówią, iż dzieci wnoszą do ich życia mnóstwo euforii i energii. Czy Pani również widziała takie „małe cuda codzienności”?
– Powiem więcej. Dane mi było obserwować choćby „duże cuda codzienności”. Sytuacja z przed wielu, wielu lat. Dotyczy pięciorga dzieci, żyjących całe lata w dramatycznych warunkach. Wieloletnia pomoc ze strony służb nie przynosiła oczekiwanych rezultatów. Dwoje młodszych dzieci wyjechało do rodziny adopcyjnej, a starsze już nastoletnie trafiły do domu dziecka i wydawało się, iż zostaną tam na bardzo długo, pewnie do dorosłości. W tym czasie zgłosiło się młode małżeństwo z dwojgiem małych dzieci, które ukończyło szklenie dla kandydatów na rodzinę zastępczą i uznało, iż przyjmie całą trójkę z założeniem, iż będą utrzymywać stały kontakt z rodziną adopcyjną młodszych dzieci Przez całe lata dzieci spędzały wspólnie część wakacji w górach i systematycznie się spotykały. Teraz są dorosłe i pozostają ze sobą w dobrym kontakcie.
Dzięki ogromnemu zaangażowaniu i determinacji opiekunów te dzieci, które miały smutne, nieszczęśliwe dzieciństwo dostały szansę, by wyrosnąć na szczęśliwych dorosłych. W tym przypadku niepopularna decyzja o rozdzieleniu rodzeństwa dała dzieciom szansę na dorastanie w rodzinie, w innym przypadku cała piątka musiałaby wychowywać się w placówce. A dzięki tym niezwykłym ludziom dorastały w domu pełnym euforii i atrakcji i zawsze miały świadomość, ze opiekunom bardzo zależy na tym jak potoczy się ich życie. Ogromny sukces wychowawczy tych młodych opiekunów dla mnie graniczy z cudem.
Czy zdarzało się Pani obserwować sytuacje, kiedy dziecko dzięki rodzinie zastępczej po prostu… rozkwitało?
– Po raz kolejny odwołam się do dzieci o których wspomniałam w poprzedniej odpowiedzi. Dzieci były zaniedbane, po wielu traumach rozwojowych, smutne z wieloma dysfunkcjami. Kiedy trafiły do rodziny po raz pierwszy „obchodziły” rodzinne święta i choćby mówiły o tym, iż chyba takie święta są raz w życiu. Zachwycone były tym, iż mogą obchodzić urodziny, których wcześniej nie miały. Wszystko było dla nich nowe i niezwykłe. Cieszyły się choćby z tego, iż mogły myć zęby szczoteczką elektryczną i innych bardzo prozaicznych rzeczy, jak wspólne spacery, nie mówiąc o wakacyjnych wyjazdach nad morze. Widać było ogromne zmiany w każdym obszarze ich życia. O tych dzieciach można powiedzieć, iż rodzina zastępcza sprawiła, iż ich życie beznadziejnie szare nabrało kolorów i „naprawdę z miesiąca na miesiąc rozkwitały”.
Proszę powiedzieć, jakie Pani zdaniem cechy mają najlepsi rodzice zastępczy? Czy trzeba być kimś wyjątkowym, żeby stworzyć dziecku bezpieczny dom?
– Na pewno trzeba być szczęśliwym, dobrym człowiekiem zadowolonym ze swojego życia, który ma trochę miejsca w sercu i życiu, żeby pomieścić tam dziecko z jego życiowym bagażem, nie oczekując niczego w zamian. Dzięki temu, iż ustawa zakłada, iż choćby aby utworzyć zawodową rodzinę zastępczą nie trzeba mieć wykształcenia pedagogicznego mogłam poznać wielu niezwykle utalentowanych ludzi, którzy wcześniej wykonywali różne zawody a świetnie sobie poradzili z wychowywaniem dzieci, a metod wychowawczych a szczególnie efektów ich pracy mogliby pozazdrościć im wykwalifikowani profesjonaliści- z wykształceniem pedagogicznym, czy psychologicznym. Dzieci dla prawidłowego rozwoju potrzebują stałości, zasad zasad bardzo jest im to potrzebne.
Po tylu latach, pewna jestem, iż jest wiele rzeczy za które ceni Pani swoją pacę, ale czy było coś szczególnego co napawa Panią dumą w kontaktach z rodzinami zastępczymi?
– Największą euforia i satysfakcję sprawiały mi zawsze spotkania z ludźmi i dziećmi, oraz to iż niejednokrotnie zwyczajni na pozór ludzie czynili niezwykłe rzeczy, które przywracały wiarę w człowieka, pokazywały, iż „ ludzi dobrej woli jest więcej” i sprawiali, iż choćby to, co wydawało się niemożliwe mogło się wydarzyć.
Pani Lidio gdyby miała Pani jednym zdaniem zachęcić ludzi do rozważenia rodzicielstwa zastępczego – co by Pani powiedziała?
– Spróbuję w czterech zdaniach. W naszych rodzinach zawodowych i rodzinnych domach dziecka jest tak wiele dzieci w różnym wieku, które czekają. Mają tam bardzo dobrą opiekę i zaspokojone potrzeby, ale jednej potrzeby nie da się zaspokoić w rodzinach, które wychowują kilkoro dzieci- każde z nich najbardziej potrzebuje indywidualnej opieki – kogoś tylko dla siebie, kochających rodziców zastępczych. I na takich kandydatów zawsze czekamy. Dla niektórych z tych dzieci można choćby utworzyć specjalistyczną rodzinę zastępczą, a więc dać dziecku miłość, otoczyć je troską a jednocześnie otrzymać zatrudnienie na umowę-zlecenie. Moim marzeniem jest, aby każde z tych dzieci znalazło dom dla siebie i dostało szansę na to, by spotkać ludzi dla „których zostaną całym światem”. Wierzę, iż tak się stanie.
Czy rodzicielstwo zastępcze bardziej zmienia dzieci, czy może również dorosłych, którzy podejmują się tej roli?
– Najlepiej oczywiście wiedzą o tym te rodziny. Ja myślę, iż zawsze działa to w dwie strony, bardzo często mówią o tym sami opiekunowie zastępczy, którzy sami są trochę tym zaskoczeni. Drobny przykład. Kiedyś zapytałam opiekuna zastępczego po kilku miesiącach po przyjęciu trzyletniej dziewczynki z domu małego dziecka jak bardzo zmieniło się ich życie powiedział z uśmiechem, „jest taki bałagan jakiego nigdy nie było, rzeczy, które zawsze miały swoje miejsce teraz ciągle są gdzie indziej i choćby mojej żonie to nie przeszkadza, ale to właśnie jest wspaniałe.” Ta rodzina po kilku latach przyjęła kolejne dziecko. Dla obojga dzieci stali się rodziną adopcyjną. Zdarza mi się ich spotykać, zawsze podkreślają, iż były to najlepsze decyzje w ich życiu. Bardzo dużo rozmawiałam z rodzinami zastępczymi, często pytałam rodziny, które poznałam w trakcie szkoleń o to, czy spodziewali się, iż będzie łatwiej czy trudniej niż jest w rzeczywistości. Zdecydowana większość twierdziła, iż raczej spodziewali się większych trudności, co więcej mówili o tym, jak pozytywnie decyzje o rodzicielstwie zastępczym wpłynęły na ich życie i pozytywnie zmieniły hierarchię wartości i obraz świata, iż choćby ich biologiczne dzieci, zmieniły swoje nastawienie do życia, bo doświadczały w praktyce jak to jest „dzielić się dobrem”.
Jakie najpiękniejsze emocje towarzyszą rodzinom, kiedy dziecko zaczyna czuć się u nich naprawdę „u siebie”?
– Dwa krótkie przykłady miejskich dzieci, które „znalazły swoje miejsce na ziemi” i w krótkim czasie poczuły się w rodzinach zastępczych zamieszkałych na wsi „jak u siebie”, iż wszystkich to zaskoczyło: pięcioletnia dziewczynka po trudnych przejściach, dla której nie było rodziny w powiecie świdnickim, ani w ościennych powiatach. Zgłosiło się małżeństwo z województwa podkarpackiego. Mieli duże gospodarstwo rolne. Dziewczynka nadzwyczaj gwałtownie poczuła się w ich domu „jak u siebie”, była zauroczona zwierzątkami, po prostu uwielbiała je. Jej zachwyceni i zadziwieni tym rodzice zastępczy już po miesiącu mówili, iż stała się „najlepszą gaździną na ich wsi”, okoliczni mieszkańcy dobrze ją znali i podziwiali z jakim zapałem jeździ małą taczką i „dogląda zwierzęta”.
Dziesięciolatek, który trafił do rodziny na wsi w której opiekun miał piękne, rasowe, „niezwyczajne kury”. Tak się nimi zafascynował, iż mimo tego, iż był śpiochem i trudno mu było wstawać do szkoły kazał się w weekendy budzić o czwartej nad ranem, żeby jeździć na wystawy, czy targi ze swoim opiekunem, nie mówiąc o tym, iż budował samodzielnie dla kur nowe klatki, upiększał wybiegi i w niedługim czasie przejął nad nimi opiekę.
Co chciałaby Pani powiedzieć osobom, które myślą o zostaniu rodziną zastępczą, ale wciąż się wahają?
– Na pewno powołałabym się na przykład wielu rodzin, którym rodzicielstwo zastępcze przyniosło wiele satysfakcji i pozwoliło dokonać naprawdę wielkich rzeczy. Każdego, kto rozważa możliwość przyjęcia dziecka do rodziny serdecznie zapraszamy do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. Można otrzymać u nas szczegółowe informacje, można spotkać się z osobami, które są rodzinami zastępczymi i uzyskać u nich najbardziej wiarygodne informacje. Wierzę w to, iż dobro, które rodziny ofiarowały dzieciom wróci do nich zwielokrotnione.
Czy można powiedzieć, iż rodzicielstwo zastępcze to nie tylko pomoc dzieciom, ale też niezwykła przygoda pełna emocji i pięknych relacji?
– O tym najlepiej wiedzą o sami zainteresowani. Na pewno nawiązują się bliskie relacje, ale o to musi zadbać opiekun, bo to on jest dorosły, emocji pozytywnych, ale też trudnych z pewnością nie brakuje. Życie w rodzinie zastępczej, różnorakich podobnie jak w każdej rodzinie ma swoje cienie i blaski i nie zawsze jest pasmem sukcesów. Czasem bywa też trudno. Ale co najważniejsze- dzięki temu, iż podjęli się opieki zastępczej i podarowali dzieciom coś najcenniejszego, swój czas, zainteresowanie i akceptację to sprawili, iż dzieci ocaliły chociaż kawałek swojego dzieciństwa – w mojej ocenie dokonali naprawdę wielkich rzeczy.
Jak wygląda codzienność rodzin zastępczych „od kuchni”? Czy jest w niej więcej zwyczajności, śmiechu i ciepła, niż ludziom się wydaje?
– Z wielką przyjemnością przez 25 lat odwiedzałam rodziny zastępcze, w których toczy się zwyczajne życie rodzinne. Często toczy się właśnie w kuchni, gdzie wychowankowie czynnie i chętnie eksperymentują wraz z opiekunami. Przy tej okazji jest dużo śmiechu i radości. Cieszą sukcesy podopiecznych, często opiekunów rozpiera duma i euforia z tego, iż dzieci robią postępy, których nikt się nie spodziewał. Bywa też trudno, jak w każdej rodzinie. Często rodziny, które mówią o tym, jak radosne stały się święta przy dużym stole, wspólne kolędowanie, jak różne skądinąd prozaiczne rzeczy nabrały nowego sensu, jak mnoży się dobro kiedy obdarowujemy nim innych, a przede wszystkim jak cieszy euforia i uśmiech dzieci dzieci, bo przecież „kiedy śmieje się dziecko śmieje się cały świat”.
Dziękuję za rozmowę
Jakie formy wsparcia finansowego są dostępne dla rodzin zastępczych?
Funkcjonują dwa rodzaje pomocy finansowej: obligatoryjna oraz fakultatywna.
Rodziny zastępcze niezawodowe, zawodowe oraz osoby prowadzące rodzinny dom dziecka otrzymują obligatoryjnie:
- środki na pokrycie kosztów utrzymania dziecka w kwocie nie niższej niż 1517 zł miesięcznie (w przypadku rodzin spokrewnionych – nie mniej niż 1002 zł),
- świadczenie wychowawcze 800+,
- świadczenie „Dobry Start”,
- dodatki dla dzieci z niepełnosprawnościami oraz dodatki wychowawcze.
Świadczenia fakultatywne obejmują m.in.:
- jednorazowe wsparcie na przyjęcie dziecka (wysokość zależna od powiatu),
- dofinansowanie wypoczynku poza miejscem zamieszkania,
- pomoc w sytuacjach losowych wpływających na opiekę nad dzieckiem,
- środki na utrzymanie mieszkania i opłaty (w określonych przypadkach obowiązkowe),
- dofinansowanie remontu (obligatoryjne w przypadku rodzinnych domów dziecka).
Jakie wsparcie otrzymują rodzice zastępczy?
- Świadczenia finansowe na utrzymanie dziecka.
- Możliwość zatrudnienia osoby do pomocy w opiece i wychowaniu.
- Wsparcie koordynatora pieczy zastępczej.
- Bezpłatną pomoc pedagogiczną, psychologiczną i prawną.
- Dostęp do szkoleń oraz grup wsparcia.
Rodzina zastępcza niezawodowa z co najmniej trzyletnim doświadczeniem może podpisać umowę i zostać rodziną zastępczą zawodową, co wiąże się z wynagrodzeniem. Możliwe jest także utworzenie rodziny zawodowej bez wcześniejszego doświadczenia.
Szczegółowe zasady określa ustawa z dnia 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.
Więcej informacji można znaleźć na stronie profesjonaliscizsercem.pl
Kontakt dla mieszkańców powiatu świdnickiego zainteresowanych stworzeniem rodziny zastępczej:
Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Świdnicy
ul. Wałbrzyska 15, Świdnica
Kierownik Zespołu Pieczy Zastępczej:
Katarzyna Skrzypek
tel.: 74 851-50-27 (pokój 29)
e-mail: [email protected]
Materiał partnerski: PCPR w Świdnicy i Swidnica24.pl















