Przez pięć godzin dryfowała po Atlantyku 11-osobowa grupa obywateli Bahamów, która przeżyła katastrofę małego samolotu. Maszyna spadła do wody, ale w ostatniej chwili wysłała sygnał alarmowy który odebrały amerykańskie służby ratunkowe. Rozbitkowie nie mieli żadnego kontaktu ze światem i nie mieli pojęcia, iż są poszukiwani.