Jest akt oskarżenia po dramacie w SOSW 1 w Gnieźnie! 11-latek wypadł z okna

moje-gniezno.pl 3 godzin temu

Czwartek, 4 września 2025 roku, godzina 6:00. Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1 w Gnieźnie przy ul. Żwirki i Wigury. Z trzeciego piętra budynku wypada 11-letni chłopiec. Jest w ciężkim stanie. Śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego zabiera go do Poznania. Przez wiele miesięcy nikt nie wiedział, jakie konsekwencje poniesie osoba, która wówczas sprawowała nad nim opiekę.

Teraz wiemy. Po ośmiu miesiącach śledztwo zmierza ku końcowi, a prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko jednemu z pracowników ośrodka.

Zarzut: nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu

Postępowanie prowadzone było przez wiele miesięcy. Przełom przyszedł w lutym 2026 roku, gdy podejrzanej – pracownicy Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 1, pełniącej w dniu zdarzenia obowiązki nauczyciela i wychowawcy – przedstawiono oficjalny zarzut.

Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, iż zarzut dotyczy tego, iż osoba ta, na której ciążył prawny obowiązek opieki nad małoletnim, poprzez brak wystarczającego nadzoru, nieumyślnie spowodowała ciężki uszczerbek na zdrowiu 11-letniego chłopca – będący skutkiem wyskoczenia (lub wypadnięcia) przez okno. Jednocześnie, według aktu oskarżenia, czyn ten nieumyślnie naraził dziecko na utratę życia.

Oznacza to, iż prokuratura nie dopatrzyła się w działaniu podejrzanej zamiaru bezpośredniego, ale uznała, iż swoim zaniedbaniem – brakiem odpowiedniego nadzoru – przyczyniła się do tragedii.

Najpierw milczenie, potem wyjaśnienia

W lutym 2026 roku, po usłyszeniu zarzutu, podejrzana odmówiła składania wyjaśnień. Było to jej prawem, a śledztwo toczyło się dalej. Dopiero 6 maja 2026 roku, po trzech miesiącach, zdecydowała się złożyć swoje wyjaśnienia.

Wtedy, przed organami śledczymi, nie przyznała się do popełnienia czynu zabronionego. Nie wiemy, jaką przyjęła linię obrony. Można jednak przypuszczać, iż kluczowym punktem sporu będzie kwestia tego, czy sprawowany przez nią nadzór był „wystarczający” w rozumieniu prawa karnego, oraz w jaki sposób 11-latek zdołał samodzielnie otworzyć zabezpieczone okno.

Wstrząsające kulisy zdarzenia

Przypomnijmy tragiczne okoliczności. 4 września 2025 roku, około godziny 6:00, 11-letni wychowanek ośrodka przy ul. Żwirki i Wigury wypadł z okna na trzecim piętrze. Według nieoficjalnych informacji, dziecko miało samodzielnie otworzyć okno, mimo iż było ono wyposażone w zabezpieczenia.

Chłopiec spadł z dużej wysokości. Stan był krytyczny. Na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe, które przetransportowało go do szpitala przy ul. 3 Maja w Gnieźnie. Ze względu na rozległość obrażeń, podjęto decyzję o wezwaniu śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który wylądował na dachu placówki i zabrał dziecko do specjalistycznej kliniki w Poznaniu.

Dzień zdarzenia wstrząsnął całym Gnieznem. Na terenie ośrodka pracowali funkcjonariusze policji, przeprowadzając oględziny, zabezpieczając ślady i przesłuchując świadków. Od samego początku kluczowym pytaniem było: kto sprawował opiekę nad chłopcem w krytycznym momencie i czy zrobił wszystko, by zapobiec tragedii?

Pełnomocnik rodziny: Adw. Radosław Szczepaniak

Jak udało nam się ustalić, pełnomocnikiem pokrzywdzonego małoletniego chłopca oraz jego rodziny jest adwokat Radosław Szczepaniak. To doświadczony prawnik, który w przeszłości reprezentował klientów w sprawach o błędy medyczne i zaniedbania instytucjonalne.

W rozmowie z naszym źródłem zbliżonym do rodzin, mecenas Szczepaniak nie ujawnia szczegółów strategii procesowej, ale wiadomo, iż reprezentanci chłopca będą domagać się pełnego wyjaśnienia okoliczności wypadku oraz sprawiedliwego ukarania osoby odpowiedzialnej.

Rodzina dziecka przeżyła koszmar. Stan zdrowia 11-latka po upadku z trzeciego piętra – choćby po wielomiesięcznej rehabilitacji i leczeniu – wciąż może być daleki od pełni sprawności. Ciężki uszczerbek na zdrowiu, o którym mówi akt oskarżenia, oznacza zwykle trwałe lub długotrwałe skutki: uszkodzenia narządów, złamania kręgosłupa, urazy głowy czy trwałą niepełnosprawność.

Kwestie bezpieczeństwa w ośrodkach specjalnych

Sprawa otwiera też szerszy problem. Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1 w Gnieźnie to placówka przeznaczona dla dzieci z różnymi niepełnosprawnościami i zaburzeniami, które często wymagają wzmożonego nadzoru. W takich miejscach zabezpieczenia – kraty, blokady okienne, monitoring – nie mogą być tylko dodatkiem; muszą być systemem szczelnym. Tymczasem prokuratura w akcie oskarżenia wprost wskazuje, iż nadzór był niewystarczający. To sygnał, iż być może standardy w części placówek wciąż pozostawiają wiele do życzenia.

To tragiczne wydarzenie unaocznia, jak ważne jest stałe podnoszenie standardów zabezpieczeń, szczególnie tam, gdzie opieką obejmuje się dzieci wymagające szczególnego nadzoru – pisaliśmy dzień po wypadku. Teraz te słowa nabierają ciężaru aktu oskarżenia.

Co dalej?

Akt oskarżenia został już skierowany do sądu. Najbliższe tygodnie przyniosą wyznaczenie terminu pierwszej rozprawy. Podejrzana – której personaliów nie ujawniamy ze względu na dobro postępowania i jej status – będzie odpowiadać przed sądem. Grozi jej kara więzienia za nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i narażenie na utratę życia.

Dla 11-letniego chłopca i jego rodziny żadna kara nie przywróci jednak zdrowia i poczucia bezpieczeństwa. Oni już zawsze będą żyć z tym, co wydarzyło się 4 września 2025 roku o 6:00 rano w Gnieźnie.

Proces będzie miał też znaczenie precedensowe dla całego systemu opieki nad dziećmi w placówkach zamkniętych. Pokaże, jakie standardy nadzoru są wymagane od wychowawców i gdzie przebiega granica między nieszczęśliwym wypadkiem a zaniedbaniem. I o tym przede wszystkim nie wolno zapominać.

Idź do oryginalnego materiału