Jedziesz na narty na Słowację? Koniecznie o tym pamiętaj

top.pl 10 godzin temu
Zdjęcie: /123RF.com /Pixel


Wyjazd na narty na Słowację wygląda na prostą wyprawę do sąsiedniego kraju Unii Europejskiej, ale w kwestii bezpieczeństwa obowiązują tam inne zasady niż w Polsce. Największe różnice dotyczą ratownictwa górskiego i rozliczania kosztów leczenia po wypadkach na stoku. Wyjaśniamy, jakie dokumenty i ubezpieczenie naprawdę chronią przed rachunkami liczonymi w tysiącach euro.

Narty na Słowacji: o tym trzeba pamiętać

Słowacja należy do Unii Europejskiej i graniczy bezpośrednio z Polską, dlatego wielu wyjeżdżających zakłada, iż kwestie zdrowia i bezpieczeństwa działają tam tak samo, jak w kraju. W praktyce system jest inny, zwłaszcza gdy w grę wchodzi narciarstwo i wypadki w górach. EKUZ, czyli Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego, pozwala korzystać z publicznej opieki medycznej na zasadach obowiązujących obywateli Słowacji, ale nie działa jak pełna polisa turystyczna. Nie pokrywa ratownictwa górskiego, transportu medycznego do Polski ani kosztów leczenia w prywatnych placówkach, a w części świadczeń wymaga dopłat zgodnych z lokalnymi zasadami.

Sama karta jest łatwa do uzyskania i bezpłatna, ale od 1 stycznia 2026 roku wniosek elektroniczny na wyjazd turystyczny trzeba składać wyłącznie przez Internetowe Konto Pacjenta lub aplikację mojeIKP. To oznacza konieczność wcześniejszego sprawdzenia dostępu do IKP i złożenia wniosku z wyprzedzeniem, zamiast liczenia na szybkie załatwienie sprawy tuż przed wyjazdem. Trzeba też pamiętać, iż EKUZ działa tylko w systemie publicznym, więc w razie wizyty w prywatnej klinice koszty spadają bezpośrednio na pacjenta. W praktyce karta jest raczej dodatkiem niż głównym zabezpieczeniem na stoku.

Przeczytaj też: To najlepsze miejsce na sanki w regionie. Koniecznie wybierz się z dziećmi

Dlatego najważniejsze znaczenie ma prywatna polisa turystyczna z rozszerzeniem o sporty zimowe. Na Słowacji ratownictwo górskie jest odpłatne, a Horská záchranná služba wystawia rachunki za akcje poszukiwawcze, transport poszkodowanych oraz pracę ratowników, rozliczaną w euro. W cennikach widać osobne stawki za roboczogodziny, dojazdy i użycie specjalistycznego sprzętu, co sprawia, iż koszt rośnie wraz z czasem trwania akcji i liczbą zaangażowanych osób.

Co grozi w przypadku braku ubezpieczenia?

Najdroższe konsekwencje pojawiają się często dopiero po wypadku, kiedy zaczyna się leczenie i organizacja dalszej opieki. Na Słowacji wiele świadczeń zdrowotnych w systemie publicznym wymaga współpłacenia, a część usług, które dla turystów są najważniejsze, w ogóle nie jest objęta kartą EKUZ. Dotyczy to zwłaszcza leczenia w placówkach prywatnych, z których turyści korzystają najczęściej ze względu na dostępność i czas oczekiwania. Już sama hospitalizacja, badania obrazowe i zabiegi mogą wygenerować rachunek liczony w setkach lub tysiącach euro.

Przeczytaj też: Raj dla narciarzy rzut beretem od Zakopanego. Taniej i bez kolejek na stoku

Drugi obszar kosztów to logistyka po urazie. W przypadku poważniejszej kontuzji konieczny bywa powrót do kraju pod opieką personelu medycznego albo specjalnym transportem, co nie ma nic wspólnego z normalnym biletem autobusowym czy przejazdem samochodem. Taka usługa jest wyceniana osobno i nie jest finansowana przez EKUZ, dlatego bez prywatnej polisy całość obciąża bezpośrednio poszkodowanego. Do tego dochodzą koszty leków, sprzętu ortopedycznego czy rehabilitacji.

Trzeci problem dotyczy sytuacji, w których wypadek nie ogranicza się do jednej osoby. jeżeli dojdzie do zderzenia na stoku, a sprawca nie ma OC w życiu prywatnym z rozszerzeniem o sporty zimowe, musi sam pokryć szkody wyrządzone innym. Chodzi nie tylko o naprawę nart czy snowboardu, ale też o koszty leczenia poszkodowanego i ewentualne odszkodowanie za dłuższą niezdolność do pracy. Przy jeździe poza wyznaczonymi trasami albo w trudniejszych warunkach ryzyko finansowe rośnie jeszcze bardziej, bo brak odpowiednich zapisów w polisie często jest podstawą do odmowy jakiejkolwiek wypłaty.

Zobacz też:

Tu warto wybrać się w lutym. Loty za grosze i najpopularniejszy karnawał w Europie

Wcale nie w górach. To tu Polacy planują spędzić tegoroczne ferie

​To najbardziej zaśnieżone miasteczko świata. Kilkanaście metrów śniegu to standard

Idź do oryginalnego materiału