Do rażącego naruszenia przepisów przez egzaminatora – jak podaje „Rzeczpospolita” – doszło w Poznaniu. Dochodziło do tego podczas państwowych egzaminów na prawo jazdy kategorii B. Na wskazanej ulicy drogowcy ustawili znak B-1Za każdym razem egzaminator sięgał po ten sam schemat: po opuszczeniu placu manewrowego kierował kursantów na jednojezdniową ulicę dwukierunkową. Tam nakazywał im wykonanie manewru zawracania z użyciem biegu wstecznego. To polecenie okazywało się pułapką. Bo na wskazanej ulicy trwało usuwanie awarii i drogowcy ustawili tam znak B-1, czyli zakaz ruchu w obu kierunkach. jeżeli kursant przejechał linię, oznaczało to dla niego jedno: oblanie egzaminu. Marszałek unieważnił testy praktyczneTe sytuacje powtarzały się na tyle często, iż kursanci zaczęli składać skargi. Wtedy sprawą zainteresował się marszałek województwa. I zlecił kontrolę, która wykazała, iż egzaminator celowo wykorzystał nieprawidłowo oznakowane zabezpieczenie robót drogowych. Efektem było masowe oblewanie kandydatów na kierowców. CZYTAJ TEŻ: Koniec „jazdy na tyczki”. Z egzaminu znika plac manewrowyW efekcie marszałek z urzędu podjął decyzję o unieważnieniu zakwestionowanych testów praktycznych. Wtedy egzaminator skierował sprawę do sądu. Powołał się przy tym na art. 52 ust. 2 ustawy o kierujących pojazdami, który umożliwiał automatyczne przerwanie jazdy, jeżeli zachowanie kursanta bezpośrednio zagrażało życiu lub zdrowiu uczestników ruchu. Sądy obu instancji oddaliły skargę egzaminatoraWojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu oddalił jednak – informuje Rz – skargę egzaminatora. Sędziowie uznali, iż niezastosowanie się do znaku B-1 w tych konkretnych warunkach nie niosło za sobą niebezpieczeństwa, o jakim mowa w przywołanym przepisie. Sąd podkreślił, iż od 3 marca regulacja ta obejmuje także zagrożenie zdrowia egzaminatora oraz bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo
ruchu.Naczelny Sąd Administracyjny, do którego odwołał się egzaminator, utrzymał w mocy wcześniejsze orzeczenie. Potwierdził, iż zdający zignorowali znak, ale uznał automatyczne oblanie za bezpodstawne. Bo do zastosowania rygorystycznego przepisu niezbędne jest realne zagrożenie zdrowia lub ż
ycia.NSA podkreślił jednocześnie, iż znaki drogowe są po to, żeby je przestrzegać, ale obowiązkiem jest ich takie ustawianie, żeby nie budziły wątpliwości uczestników ruchu.