10 listopada 2025
Drogi pamiętniku,
Znowu obudzili mnie myśli o tym, co minęło w zeszłym tygodniu. Czy naprawdę mogłabym wciąż gonić za kimś, kto nie chce mieć ze mną nic wspólnego? Mam w zanadrzu tyle osób, iż nie wiem, od kogo wziąć kolejny pączek. A więc kupić sobie własny, i zostawić go tam, gdzie go nie znajdzie. Kto mnie naprawdę potrzebuje?
Mówi się, iż kto trzeźwy, ten ma jasny umysł. Gdybyśmy jednak przetłumaczyły to przysłowie na nasze realia, brzmiałoby: kto pijany, ten ma jasne działanie. Po kieliszku wódki ludzie nie tylko mówią to, co myślą, ale także zachowują się zupełnie inaczej. Alkohol usuwa wewnętrzne bariery nie tracimy siebie, a w pewnym sensie stajemy się sobą.
Mój ojciec był tego żywym przykładem. Nie ukrywał nic przed rodziną, nie krzyczał, nie obrażał. Pił spokojnie, a choćby w stanie nietrzeźwym potrafił zachować porządek. Kiedy znów wybierał się na weekend do domu na wsi, wyruszał z kuflem w ręku, a po tygodniu jakby nic się nie stało, wracał do naszego mieszkania i wszystko szło dalej po starej, spokojnej rutynie.
Sąsiadka, z kolei, ciągle narzekała, iż jej mąż krąży po domu jakby miał licencję na wszystko. Często przychodziła do mnie ze swoimi dwójką dzieci, lamentując, jak jej mąż jest cichy i opanowany, w przeciwieństwie do mojego ojca. Wiedziałam, iż przed ojcem moja matka miała innego chłopaka, którego zostawiła właśnie z powodu jego nieodpowiedzialnego zachowania po alkoholu.
Mama zawsze powtarzała: jeżeli facet się upija, to nie znaczy, iż jest zły. W dzisiejszych czasach wszyscy albo piją, albo się uzależniają, albo grają w gry. Stres wielu ludzi łagodzi się w ten sposób, ale gdy pod wpływem alkoholu zaczynają zachowywać się niewłaściwie, nie ma miejsca na drugie szanse. Dlatego nie daję nikomu takiej możliwości. Z czasem wokół mnie pojawiła się reputacja kobiety, której nie toleruje się upicie. Gdyby ktoś chciał wypić ze mną szklankę wina, po prostu nie jest to wliczane w moje kręgi.
Tak więc mój trzeci chłopak, z którym zerwałam po dwóch poprzednich z powodu ich pijackich wybryków, twierdził, iż nie pije w ogóle. Z jednej strony było to miłe miałem szansę obserwować, jak zachowują się ludzie o różnym stopniu upojenia. Z drugiej nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale na razie mogę spokojnie oceniać partnera w naturalnym otoczeniu, nie spiesząc się z decyzją o na zawsze.
Michał, z którym w końcu zdecydowałam się spróbować, okazał się być bardziej przyjazny niż się spodziewałam, choć nie obyło się bez drobnych nieporozumień. Wszystko zaczęło się po uroczystej kolacji z okazji zdanej sesji. Ja kończyłam ostatni semestr, a Kamil, który skończył rok wcześniej, wprowadził się do naszej grupy znajomych. Gdzie studenci, tam kieliszki, przekąski i nagłe pomysły, jak zagrajmy w kalambury.
Jeden z kolegów zmusił mnie do śpiewu w karaoke, tłumacząc to: próbujemy, bo zawsze odmawiasz. W myślach krzyczałam: Troszczyłam się o was, ale to nie znaczy, iż muszę grać w wasze gry. Mimo wszystko podniosłam mikrofon i zaśpiewałam jedną zwrotkę, zanim ktoś odebrał mi go z rąk. Co z tego?, pomyślałaś, to wy prosiliście, więc jemy.
W trakcie rozmowy, kiedy Kamil próbował przejąć moje notatki, Kasia, nieśmiała koleżanka, wpadła w panikę i uciekła do swojego pokoju po materiały. W pewnym momencie, kiedy wszyscy tańczyli przy stolikach, doszło do nieoczekiwanego zdarzenia: Kamil, wciąż trzeźwy jak szkło, został poproszony przez Marzenę, przyjaciółkę zakochaną w Kolasie, by pocałować jej przyjaciółkę. Kamil uśmiechnął się, podszedł i przytulił ją, całując wargi, aż ona w końcu odwzajemniła gest. To było tak dziwne, iż czułam, jak w mojej piersi pęka sprężyna.
Nagle, jakby z nieba, wylała się butelka słodkiej, już bezbąbelkowej lemoniady na tę całującą się parę. Wybuchnęłam przekleństwem i wypadłam z pokoju, łapiąc zimny, gorzki oddech na zewnątrz. Czułam, iż zaraz płaczę jak małe, zranione dziecko.
Wtedy Kamil krzyczał, iż mam poczekać, ale już przyjechało taksówka. Wsiadłam na tylną kanapę, podałam adres rodziców i ulgą przyjąłem swoją torbę, gdzie były dokumenty i telefon. Mama od razu wiedziała, iż coś jest nie tak, nie pytała, tylko nalała mi gorącej herbaty i usiadła obok, mówiąc: Wszystko się ułoży. Zmieli się, a potem będzie mąka. Jej słowa powtarzała nieustannie, jakby mąka życia w moim życiu mogła wystarczyć do wypieku na całe życie.
Mamo, wracam do domu. Jutro odbiorę rzeczy z jego mieszkania i się przeprowadzę. Czy mogę? zapytałam.
Po co pytasz o pozwolenie? To twój dom, nikt cię nie wypędził, jak pamiętasz, sama wyszłaś.
Mógame powiedziała, iż pokój jest wolny, meble czekają, a ja mogę wrócić w każdej chwili. Gdyby jednak wyrzuciła mnie z domu, musiałabym wrócić do Michała i spróbować zapomnieć, choćby na chwilę. Teraz, z rodzicami jako cichym wsparciem, czuję się na koniu i nie zamierzam godzić się na takie zachowanie.
Gdzie byłaś całą noc? zapytał Michał, otwierając drzwi kluczem.
To już nie twoja sprawa, piesku, odparłam i ruszyłam do sypialni, by systematycznie pakować rzeczy do dużej, kratkowanej torby. Wystarczy dwie torby, zamówię taksówkę i zapomnę o tych relacjach, jak o koszmarze.
Co, odważnie mnie porzuciłaś? Nie ma nic do powiedzenia? wykrzyknął.
Co mam omawiać? Cały czas całujesz moją koleżankę i to w taki sposób. Dlaczego mam cię wybaczyć? odparłam.
Masz w głowie robaki. To nie zdrada, to tylko pocałunek, a ja dostałem zadanie.
A gdybyś miał zadanie siedzieć na kolanach kogoś albo zatańczyć w skąpych ubraniach, to byłoby w porządku? ripostowałam.
Nie porównuj. Nie dostawałam ci takich zadań.
Nareszcie zrozumiałaś, iż nie muszę się tłumaczyć. Zbyt wiele razy słyszałam: Nie biegaj za mną, mam ich na piątkę. W odpowiedzi: Kup sobie własny pączek i odstaw mnie. Po co mi jesteś?. Okazało się, iż wcale nie jestem niepotrzebna. Po pół roku znalazłam nową miłość, tym razem z kimś naprawdę rozsądnym dopiero czwarte podejście przyniosło szczęście.
Kamil wciąż spotyka mnie na ulicy, próbując przekonać, iż to wszystko było tylko w mojej wyobraźni, iż zniszczyłam nasze relacje i będę za to cierpieć. Twierdzi, iż chce mi wybaczyć i przyjąć mnie z powrotem. Kto adekwatnie cierpi? Czy naprawdę trzeba było całować inne dziewczyny, by uzasadnić własne błędy? Myślę, iż zrobiłam to, co powinno, i odszedłam od niego.
Teraz już wiem, iż nie ma sensu wracać do przeszłości, której nie chcemy.
Z wyrazami zmęczenia,
Bogna.








