Nie pamiętam już, kiedy pierwszy raz pojechałem na Fire Truck Show. Było to wiele lat temu, gdy Remiza.pl dopiero zaczynała budować swoją pozycję jako ogólnopolski portal strażacki. Pamiętam pierwsze większe reklamy na portalu, które pozwoliły zaplanować budżet na wyjazd. Wtedy wyglądało to zupełnie inaczej. Cała noc w pociągu, później jeszcze kilka godzin podróży i w końcu Główczyce. Dziś brzmi to jak historia z innej epoki, ale ani przez chwilę nie żałowałem tamtej decyzji. To właśnie tutaj zaczęła się moja wieloletnia przygoda z wydarzeniem, na które każdego roku czekam z niecierpliwością.
To były czasy, kiedy media społecznościowe praktycznie nie istniały. Zdjęcia oglądało się dopiero po powrocie do domu, a relacje z wydarzeń ukazywały się kilka dni później. Co najważniejsze, znajomości zawarte podczas zlotu nie kończyły się po weekendzie. Wielu ludzi poznanych właśnie w Główczycach spotykam do dziś, a niektóre z tych relacji realizowane są już kilkanaście lat. Fire Truck Show od zawsze był dla mnie czymś więcej niż zlotem pojazdów pożarniczych. To miejsce, gdzie spotyka się strażacka społeczność. Ludzie przyjeżdżają tutaj nie tylko po to, żeby oglądać samochody, ale przede wszystkim po to, żeby spotkać znajomych, porozmawiać i przez kilka dni pobyć wśród osób, które mają tę samą pasję.
Przez te wszystkie lata zmieniała się zarówno Remiza.pl, jak i sam zlot. Oba projekty rozwijały się równolegle, każdy na swój sposób. W tym roku, rozmawiając z pomysłodawcą Fire Truck Show, powiedziałem mu tylko jedno zdanie: stworzyłeś jedno z największych wydarzeń strażackich w Europie. Nie były to słowa na wyrost. Wystarczy spojrzeć na skalę imprezy, liczbę uczestników czy zainteresowanie wystawców, aby dojść dokładnie do tego samego wniosku. pozostało jedna ciekawostka, o której wiem od wielu lat. Z pomysłodawcą Fire Truck Show obchodzimy urodziny tego samego dnia. To drobiazg, ale za każdym razem, gdy wracam do Główczyc, przypomina mi się ten zbieg okoliczności.
Tegoroczna edycja tylko potwierdziła, jak ogromny rozwój przeszedł Fire Truck Show. Do Główczyc przyjechało blisko 300 pojazdów pożarniczych z Polski i zagranicy, a organizatorzy mogli mówić o rekordowej frekwencji. Przez trzy dni teren wydarzenia odwiedziły tysiące strażaków, pasjonatów pożarnictwa oraz całych rodzin. Obok zabytkowych samochodów można było zobaczyć najnowocześniejsze pojazdy ratowniczo-gaśnicze, stoiska producentów sprzętu, prezentacje nowoczesnych rozwiązań oraz liczne atrakcje przygotowane zarówno dla strażaków, jak i odwiedzających.
Już od piątku było widać, iż przed nami wyjątkowy weekend. Z każdą godziną przybywały kolejne „załogi”, a teren zlotu stopniowo wypełniał się samochodami i uczestnikami. W sobotę praktycznie nie było chwili, żeby alejki pomiędzy pojazdami świeciły pustkami. Wszędzie trwały rozmowy, prezentacje sprzętu, spotkania przy stoiskach i wspólne zdjęcia. Wiele osób przyjechało z rodzinami, inni ze swoimi jednostkami, jeszcze inni po prostu dlatego, iż od lat nie wyobrażają sobie początku lipca bez wizyty w Główczycach.
Im bliżej kolejnej edycji, tym bardziej człowiek nie może się jej doczekać. Fire Truck Show to już nie tylko wydarzenie wpisane do kalendarza imprez strażackich. To marka, która przez lata została zbudowana konsekwentną pracą organizatorów. Widać to praktycznie na każdym kroku. Rozmieszczenie pojazdów, strefy dla wystawców, gastronomia, pole namiotowe, miejsca odpoczynku czy atrakcje dla dzieci tworzą spójną całość. Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Jedni przyjeżdżają zobaczyć najnowszy sprzęt, inni spotkać znajomych, których widują raz w roku, a jeszcze inni po prostu spędzić kilka dni w wyjątkowej atmosferze.
Przez lata sam zlot przeszedł prawdziwe „przemeblowanie”. Rosnąca liczba uczestników, pojazdów i wystawców wymusiła zupełnie inne podejście do organizacji i logistyki. Dziś trudno wyobrazić sobie, aby wydarzenie tej skali mogło funkcjonować według rozwiązań sprzed kilkunastu lat. Organizatorzy nie tylko nadążają za rozwojem imprezy, ale wręcz wyznaczają kierunek. Jestem przekonany, iż za kilka lat o Fire Truck Show będzie jeszcze głośniej, również poza granicami Polski. W środowisku strażackim to wydarzenie już dziś ma swoją renomę.
Podczas tegorocznej edycji kilka razy usłyszałem określenie, iż Fire Truck Show to „strażacki Woodstock”. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, iż jest w tym sporo prawdy. To wydarzenie żyje przez całą dobę. Jedni spacerują pomiędzy samochodami, inni rozmawiają z producentami sprzętu, jeszcze inni spotykają znajomych, których nie widzieli od poprzedniej edycji. Wieczorem teren zlotu wciąż tętni życiem. To właśnie ta atmosfera sprawia, iż wielu uczestników wraca tutaj każdego roku.
Jest jeszcze jedna rzecz, która szczególnie zapadła mi w pamięć. Paradoksalnie były to momentami słabszy zasięg internetu i problemy z połączeniem. W większości miejsc uznalibyśmy to za wadę, tutaj działało to zupełnie odwrotnie. Ludzie odkładali telefony, siadali razem przy stołach, rozmawiali, śmiali się i spędzali czas tak, jak robili to kilkanaście lat temu. Bez ciągłego patrzenia w ekran telefona. W świecie, w którym jesteśmy niemal cały czas online, właśnie takie chwile mają dziś wyjątkową wartość.
Przez cały rok odwiedzam wiele wydarzeń związanych z pożarnictwem. Taka jest moja praca i jednocześnie moja pasja. Każde z tych wydarzeń ma swój charakter, ale są takie, których po prostu nie można odpuścić. Fire Truck Show od dawna znajduje się na tej liście. I powiem więcej – nie warto przyjeżdżać tutaj tylko na jeden dzień. jeżeli już planujecie wyjazd do Główczyc, przyjedźcie wcześniej i zostańcie do końca. Dopiero wtedy można naprawdę poczuć atmosferę tego miejsca. Bo choć blisko 300 pojazdów robi ogromne wrażenie, to największą siłą Fire Truck Show od zawsze byli i przez cały czas są ludzie.












![Uwaga kierowcy! Od piątku zamykają istotną ulicę w Ostrołęce [MAPA OBJAZDÓW]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/remont.jpg)