Dramatyczne chwile na warszawskim Ursynowie. Poważny wypadek na Kopie Cwila. Z pomocą ruszyli przechodnie

warszawawpigulce.pl 12 godzin temu

Zimowa aura w stolicy przyciągnęła tłumy na popularne górki, jednak zabawa na śniegu zakończyła się dziś tragicznie dla jednej z młodych kobiet. Zaledwie 90 minut temu na słynnej Kopie Cwila doszło do groźnego wypadku. Dziewczyna zjeżdżająca na popularnym „jabłuszku” z dużą siłą uderzyła w przeszkodę. Interweniował zespół ratownictwa medycznego, a akcja ratunkowa w głębokim śniegu wymagała zaangażowania świadków zdarzenia. To ostrzeżenie dla wszystkich, którzy w ten weekend planują zimowe szaleństwo.

fot. Warszawa w Pigułce

Kopa Cwila to jedno z najbardziej kultowych miejsc na mapie warszawskiego Ursynowa. Gdy tylko spada śnieg, sztuczne wzniesienie w Parku im. Romana Kozłowskiego zamienia się w centrum zimowej rekreacji. Niestety, duża prędkość, oblodzone tory zjazdu i brak wyobraźni lub zwykły pech często prowadzą tu do nieszczęść. Dzisiejsze popołudnie przyniosło kolejny dowód na to, jak niebezpieczne mogą być z pozoru niewinne zabawy na śniegu.

Uderzenie w drzewo i paraliżujący ból. Kulisy zdarzenia

Do zdarzenia doszło około półtorej godziny temu. Według relacji świadków, młoda dziewczyna – prawdopodobnie obywatelka Ukrainy – korzystała z uroków zimy, zjeżdżając ze wzniesienia na plastikowym ślizgu, potocznie zwanym „jabłuszkiem”. Ten rodzaj sprzętu, choć tani i powszechny, jest przez ratowników górskich i medyków uważany za jeden z najniebezpieczniejszych. Nie daje on bowiem żadnej możliwości sterowania ani hamowania, a osoba zjeżdżająca jest całkowicie zdana na ukształtowanie terenu.

Zjazd zakończył się gwałtownym uderzeniem w drzewo i rosnące przy nim krzaki. Siła uderzenia była na tyle duża, iż poszkodowana nie była w stanie podnieść się o własnych siłach. Świadkowie, którzy natychmiast ruszyli z pomocą, relacjonują, iż dziewczyna była przytomna, ale w szoku. Skarżyła się na bardzo niepokojące objawy: trudności w oddychaniu, silne zawroty głowy oraz przeszywający ból w okolicach pleców i kręgosłupa.

Tego typu symptomy w ratownictwie medycznym są traktowane jako stan bezpośredniego zagrożenia. Problemy z oddychaniem mogą sugerować uraz klatki piersiowej, pęknięcie żeber lub odmę płucną, natomiast ból kręgosłupa po uderzeniu z dużą prędkością zawsze niesie ryzyko uszkodzenia rdzenia kręgowego. W takiej sytuacji najważniejsze jest, aby nie ruszać poszkodowanego bez profesjonalnego zabezpieczenia, co też uczynili świadkowie, wzywając natychmiast pomoc.

Trudna akcja ratunkowa w śniegu. Solidarność spacerowiczów

Przyjazd karetki pogotowia na miejsce zdarzenia był błyskawiczny, jednak ratownicy napotkali na trudności terenowe. Kopa Cwila to teren parkowy, a dojazd bezpośrednio pod miejsce wypadku ciężkim ambulansem był niemożliwy ze względu na warunki śniegowe i ukształtowanie terenu.

Medycy musieli dotrzeć do poszkodowanej pieszo, niosąc niezbędny sprzęt. Po wstępnym opatrzeniu, podaniu leków przeciwbólowych i zabezpieczeniu dziewczyny na desce ortopedycznej (sztywne nosze zapobiegające przemieszczaniu się kręgosłupa), rozpoczęła się najtrudniejsza część akcji – transport do karetki.

Ratownicy musieli przenieść poszkodowaną kilkaset metrów przez zaśnieżony park. W tej sytuacji nieoceniona okazała się pomoc przechodniów i innych osób bawiących się na górce. Zwykli obywatele, widząc trud ratowników, spontanicznie zaoferowali wsparcie, pomagając w transporcie noszy do ambulansu. To budujący przykład obywatelskiej postawy i solidarności w sytuacji zagrożenia. Kobieta została przewieziona do szpitala, gdzie przejdzie szczegółową diagnostykę, w tym tomografię komputerową, aby wykluczyć obrażenia wewnętrzne.

Pozorne bezpieczeństwo. Pułapka, której nikt nie zauważył

Wypadek ten rzuca nowe światło na kwestię zabezpieczeń na popularnych górkach saneczkowych. Ursynowska Kopa Cwila, jako miejsce oblegane przez rodziny z dziećmi, posiada pewne zabezpieczenia. Drzewa znajdujące się na trasach zjazdowych są często obłożone specjalnymi materacami lub osłonami ze słomy, które mają amortyzować ewentualne uderzenia. Ślady licznych kolizji widoczne na tych osłonach świadczą o tym, jak często dochodzi tu do utraty kontroli nad torem jazdy.

Niestety, system ten okazał się dziurawy. Dziewczyna uderzyła w miejsce, które teoretycznie nie wydawało się groźne. Problematyczny okazał się niewielki krzak/drzewko, który z racji swoich małych rozmiarów nie został uznany za przeszkodę wymagającą osłony. Okazał się on jednak wystarczająco twardy i duży, by wyrządzić ogromną krzywdę rozpędzonej osobie. To klasyczny przykład „martwego pola” w systemie bezpieczeństwa – skupiamy się na wielkich drzewach i latarniach, ignorując mniejsze przeszkody, które przy prędkości 20-30 km/h działają jak betonowy słup.

Dlaczego „jabłuszko” to najgorszy wybór na strome górki?

Eksperci od bezpieczeństwa od lat apelują, by rezygnować z plastikowych ślizgów typu „jabłuszko” czy „talerz” na rzecz klasycznych sanek, a najlepiej w ogóle unikać ich na stromych, zadrzewionych stokach.

  • Brak kontroli: Jadąc na sankach, mamy możliwość hamowania nogami lub sterowania balansem ciała i linką. Na „jabłuszku” te możliwości są zredukowane niemal do zera. Plastik obraca się wokół własnej osi, przez co zjeżdżający często traci orientację przestrzenną i jedzie tyłem do kierunku jazdy, nie widząc przeszkód.

  • Pozycja ciała: Na ślizgu siedzimy praktycznie na ziemi, z nogami wyciągniętymi do przodu lub podkurczonymi. W momencie uderzenia w drzewo, cała energia kinetyczna przekazywana jest bezpośrednio na miednicę i kręgosłup, ponieważ brak jest strefy zgniotu (jaką w sankach stanowią płozy i konstrukcja drewniana).

  • Prędkość: Plastik ma bardzo małe tarcie, co pozwala na osiąganie zawrotnych prędkości w krótkim czasie. Na oblodzonym stoku Kopy Cwila człowiek na takim sprzęcie zamienia się w pocisk.

Urazy kręgosłupa i klatki piersiowej – co grozi ofiarom takich wypadków?

Objawy, na które skarżyła się poszkodowana dziewczyna, są typowe dla urazów wysokoenergetycznych. Warto zrozumieć, co dzieje się z organizmem w momencie takiego zderzenia, by uświadomić sobie powagę sytuacji.

Trudności w oddychaniu (Duszność) Uderzenie klatką piersiową lub plecami w twardą przeszkodę często prowadzi do stłuczenia płuc, a w gorszym scenariuszu – do złamania żeber. Złamane żebro jest niezwykle niebezpieczne, ponieważ jego ostra krawędź może przebić opłucną, prowadząc do odmy (zapadnięcia się płuca). To stan bezpośrednio zagrażający życiu, wymagający natychmiastowej interwencji chirurgicznej.

Ból kręgosłupa i pleców Kręgosłup jest elastyczny, ale przy gwałtownym wygięciu lub kompresji (uderzenie w pośladki lub plecy) dochodzi do uszkodzeń kręgów. Najczęstszym urazem narciarskim i saneczkowym są tzw. złamania kompresyjne trzonów kręgów. Mogą one prowadzić do ucisku na rdzeń kręgowy, co w skrajnych przypadkach kończy się niedowładem lub paraliżem kończyn. Zawroty głowy mogą z kolei świadczyć o wstrząśnieniu mózgu lub urazie odcinka szyjnego kręgosłupa (tzw. uraz typu smagnięcie biczem), do którego dochodzi, gdy głowa bezwładnie odskakuje w momencie uderzenia.

Kto odpowiada za bezpieczeństwo na „dzikich” górkach?

Wypadek na Kopie Cwila, podobnie jak wiele innych w warszawskich parkach (np. na Górce Szczęśliwickiej czy w Parku Moczydło), otwiera dyskusję o odpowiedzialności. Większość górek w parkach miejskich nie jest oficjalnymi torami saneczkowymi z atestem. Są to elementy krajobrazu, z których mieszkańcy korzystają na własną odpowiedzialność.

Zarządcy terenów zieleni (w tym przypadku zwykle Zarząd Zieleni m.st. Warszawy lub dzielnica) starają się minimalizować ryzyko, montując wspomniane osłony na drzewach czy latarniach. Jednak, jak pokazał dzisiejszy wypadek, nie da się zabezpieczyć każdego krzaka, każdego wystającego korzenia czy każdej nierówności terenu.

Brak wyobraźni to najczęstsza przyczyna tragedii. Zjazdy realizowane są często w tłoku, na torach przecinających się, a osoby wchodzące pod górę wchodzą wprost pod koła zjeżdżających. W przypadku dzisiejszego zdarzenia, kluczowym czynnikiem był prawdopodobnie brak możliwości wyhamowania przed przeszkodą, która nie została uznana za groźną przez służby miejskie, a w rzeczywistości okazała się pułapką.

Co to oznacza dla Ciebie?

Dzisiejszy wypadek na Ursynowie to smutna, ale ważna lekcja dla nas wszystkich. Zanim wybierzesz się na zimowy spacer z sankami, przeczytaj poniższe wskazówki. Mogą one uchronić Ciebie i Twoich bliskich przed podobnym losem.

Jak zadbać o bezpieczeństwo swoje i dziecka?

  • Zrób rekonesans trasy: Zanim zjedziesz (lub pozwolisz zjechać dziecku), wejdź na górę i zejdź wzdłuż planowanego toru jazdy. Sprawdź, czy pod śniegiem nie kryją się wystające korzenie, kamienie, czy na dole nie ma ławki, śmietnika albo – jak w dzisiejszym przypadku – małego, twardego krzaka.

  • Wyrzuć „jabłuszko”: jeżeli zależy Ci na zdrowiu, zainwestuj w tradycyjne sanki z oparciem i płozami, które stawiają opór przy skręcaniu, lub w tzw. ślizgacze z hamulcami ręcznymi. Plastikowe talerze to proszenie się o kłopoty na stromych stokach.

  • Kask to podstawa: Na nartach kask jest już standardem, na sankach wciąż rzadkością. To błąd. Uderzenie głową w zmrożony śnieg jest tak samo groźne jak uderzenie w beton. Kask narciarski lub rowerowy może uratować życie.

  • Zasada ograniczonego zaufania: choćby jeżeli Ty jedziesz bezpiecznie, inni mogą w Ciebie wjechać. Obserwuj otoczenie. Nie zatrzymuj się na środku stoku po zjeździe – natychmiast zejdź na bok.

  • Ubezpieczenie NNW: Wypadki na górkach nie są rzadkością. Sprawdź, czy Twoje ubezpieczenie (lub ubezpieczenie szkolne dziecka) obejmuje następstwa nieszczęśliwych wypadków podczas uprawiania sportów amatorskich. Rehabilitacja po urazie kręgosłupa to koszty idące w tysiące złotych.

Jak reagować, gdy widzisz wypadek?

Dzisiejsza postawa przechodniów na Kopie Cwila zasługuje na najwyższe uznanie. jeżeli jesteś świadkiem takiego zdarzenia:

  1. Zabezpiecz miejsce: Stań powyżej miejsca wypadku i ostrzegaj innych zjeżdżających, by nie wpadli na poszkodowanego. To kluczowe, by uniknąć „karambolu”.

  2. Nie ruszaj poszkodowanego: jeżeli ofiara skarży się na ból pleców, szyi lub nie czuje nóg – pod żadnym pozorem jej nie podnoś, nie sadzaj i nie ciągnij. Możesz pogłębić uraz rdzenia.

  3. Wezwij pomoc (112): Precyzyjnie określ lokalizację. „Górka w parku” to za mało. Podaj charakterystyczne punkty, wyślij kogoś do głównej ulicy, by pokierował karetkę.

  4. Zadbaj o komfort termiczny: Osoba leżąca na śniegu błyskawicznie się wychładza. Przykryj ją kurtką, kocem termicznym (folią NRC), ale nie ruszaj jej ciała.

  5. Bądź gotów pomóc: Ratownicy medyczni to herosi, ale w głębokim śniegu fizyka jest nieubłagana. jeżeli proszą o pomoc w niesieniu noszy – nie odmawiaj. Twoje ręce mogą przyspieszyć transport do szpitala o najważniejsze minuty.

Miejmy nadzieję, iż poszkodowana dziewczyna gwałtownie wróci do zdrowia, a dzisiejsze zdarzenie stanie się przestrogą, która zapobiegnie kolejnym tragediom na ośnieżonych stokach Warszawy.

Idź do oryginalnego materiału