Do groźnego zdarzenia doszło w poniedziałek po godzinie 16.00 na Jeziorze Winiary w Gnieźnie. Pod jednym z mężczyzn znajdujących się na akwenie załamała się tafla lodu. Na szczęście dramatyczną sytuację zauważyła spacerująca w pobliżu kobieta, która natychmiast wezwała pomoc.
Początkowo na zamarznięte jezioro weszły dwie osoby. W pewnym momencie pod jednym z mężczyzn lód pękł i wpadł on do lodowatej wody. Drugi zdążył w porę uciec na brzeg. Świadkowie zdarzenia natychmiast powiadomili służby ratunkowe.
Ratownicy ruszyli z dwóch stron jeziora
Na miejsce zadysponowano kilka zastępów straży pożarnej z terenu powiatu gnieźnieńskiego, w tym jednostki wyposażone w łodzie oraz sanie lodowe. Akcja ratunkowa była prowadzona równolegle z dwóch brzegów jeziora.
Pierwsza grupa ratowników ruszyła na pomoc od strony głównej plaży. Poszkodowany znajdował się bliżej przeciwległego brzegu. Dojazd w tamten rejon był utrudniony przez wąską ścieżkę spacerową biegnącą wzdłuż jeziora.
Ratownicy nie zwlekali – jeden z nich dotarł do mężczyzny i wskoczył do wody, aby go asekurować do momentu przybycia kolejnych strażaków oraz policjantów. W międzyczasie na drugi brzeg dotarł samochód z saniami lodowymi i rozpoczęto działania ratunkowe z bliższej strony akwenu.
Ostatecznie 48-letniego mężczyznę udało się wyciągnąć na brzeg.
Karetkę ustawiono na Trasie Zjazdu Gnieźnieńskiego
Na miejscu czekał już zespół ratownictwa medycznego. Karetka została ustawiona na Trasie Zjazdu Gnieźnieńskiego, co początkowo zaskoczyło część świadków zdarzenia. Jak wyjaśniają ratownicy, takie rozwiązanie pozwoliło najszybciej przetransportować poszkodowanego do szpitala. Znacznie szybciej było wnieść mężczyznę na noszach pod skarpę na Trasę Zjazdu Gnieźnieńskiego niż próbować dojechać karetką wzdłuż jeziora wąską ścieżką spacerową.
Po udzieleniu pierwszej pomocy 48-latek został przewieziony do szpitala.
Policja apeluje: nie wchodźcie na lód
Służby ponownie apelują o rozsądek. W ostatnich dniach temperatury są dodatnie, a tafla lodu na zbiornikach wodnych gwałtownie traci swoją wytrzymałość. W takich warunkach wchodzenie na zamarznięte jeziora jest skrajnie niebezpieczne. W tym przypadku mężczyzna miał dużo szczęścia – zdarzenie miało miejsce przy dobrej pogodzie, kiedy nad jeziorem spacerowały inne osoby, które mogły natychmiast wezwać pomoc.











