Reanimacja w Nysie okazała się skuteczna dzięki czujności świadka, który zauważył nieprzytomnego mężczyznę leżącego na schodach przed jednym z budynków. Zauważył, iż mężczyzna nie oddycha, więc poinformował służby ratunkowe, po czym zaczął uciskać klatkę piersiową poszkodowanego.
Po przyjeździe na miejsce policjanci przejęli reanimację. Potem dołączyli do nich ratownicy medyczni, którzy kontynuowali czynności ratunkowe.
Więcej pod materiałem wideo
– W wyniku wspólnych działań 63-latek odzyskał funkcje życiowe. Karetka zabrała go do szpitala. w tej chwili mężczyzna wraca do zdrowia pod okiem specjalistów – mówi Janina Kędzierska, oficer prasowy policji w Nysie.
Reanimacja w Nysie. „Gdyby nie świadek, mogłoby dojść do tragedii”
Policjantka podkreśla, iż reanimacja w Nysie pokazuje, jak ważna jest odpowiednia reakcja świadków zdarzenia i znajomość udzielania pierwszej pomocy.
– Gdyby nie szybka, profesjonalna i co najważniejsze skuteczna akcja ratunkowa przeprowadzona przez świadka, a potem przejęta przez nyskich policjantów, mogłoby dojść do tragedii – argumentuje Janina Kędzierska.
Apeluje, by nie być obojętnym na potrzeby drugiego człowieka.
– Jeden telefon pod numer alarmowy 112, poświęcenie chwili, aby poczekać na służby ratunkowe wystarczy, aby dać szansę na uratowanie życia. Nie przechodźmy obojętnie, gdy widzimy niepokojącą sytuację. Od naszej reakcji zależy zdrowie i życie drugiego człowieka – stwierdza policjantka.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania















