Była w wykolejonym pociągu. Dramatyczna relacja pasażerki

polsatnews.pl 1 godzina temu

- Poczułam uderzenie, poczułam, jak cały wagon się trzęsie i jak zaczynamy wypadać z torów - relacjonowała w Polsat News pani Karolina, jedna z pasażerek pociągu relacji Lublin-Szczecin w okolicy Sokolników Suchych. Kobieta opowiedziała o pierwszych chwilach po wypadku, pomocy udzielanej rannym oraz błyskawicznej reakcji służb. P

PAP/Leszek Szymański
Wypadek pociągu relacji Lublin-Szczecin na trasie

Pasażerka wspominała, iż już po pierwszym uderzeniu zorientowała się, iż doszło do poważnego zdarzenia.

- Poczułam uderzenie, poczułam, jak się wagon cały trzęsie i jak zaczynamy wypadać z torów. Wiedziałam, iż będziemy się w to pole kulać, tylko nie wiedziałam, czy się przewrócimy - mówiła.

Wypadek pociągu Lublin-Szczecin. "Wybiegłam na ulicę zatrzymywać auta"

Jak relacjonowała, chwilę później nastąpił huk i gwałtowne hamowanie. - Człowiek czuje, iż nie jedzie, tylko się ślizga, jak przy hamowaniu kołami. (...) Już wtedy człowiek wie, iż coś się dzieje, iż coś jest nie tak - opowiadała.

W wagonie pojawił się kurz, a za oknami pasażerka widziała przelatujące elementy. - Pełno kurzu, jakiś budynek, nie wiem, drzewo, coś tu leci. Szok - relacjonowała.

Kobieta podróżowała w trzecim wagonie składu. Jak mówiła, znajdował się on tuż za wagonami, które ucierpiały najmocniej. - Pierwszy był mocno (uszkodzony - red.), drugi też przechylony, przewrócony - powiedziała.

ZOBACZ: Groźny wypadek w Gdańsku. Pociąg zderzył się z ciężarówką


Tuż po zatrzymaniu pociągu pasażerowie zaczęli pomagać sobie nawzajem. Pani Karolina zadzwoniła po służby, podobnie jak inni podróżni. - Ja zawiadamiałam, wiem, iż inne osoby zawiadamiały, także naprawdę zaraz zaczęli działać. Była pielęgniarka, była opieka medyczna. Mężczyźni od razu się wzięli naprawdę do tego, co trzeba - relacjonowała.


Jak dodała, część pasażerów ruszyła bezpośrednio na pomoc rannym. - Ten wyrywał, ten odciągał, ten wynosił. Ja akurat wybiegłam na ulicę zatrzymywać auta, żeby dali nam lekarstwa, bandaże, wodę do picia - mówiła.

Kierowcy zatrzymywali samochody. "Sami nieśli apteczki i wodę"

Według pasażerki wiele osób miało poranione różne części ciała i potrzebowało podstawowych środków opatrunkowych. Pomagali nie tylko podróżni, ale również przypadkowi kierowcy przejeżdżający w pobliżu miejsca zdarzenia.

- Ci kierowcy, naprawdę ci ludzie stanęli też na wysokości zadania. Każdy zaraz zjeżdżał, zatrzymywał się, wybiegali, sami nieśli apteczki, wody - powiedziała.

WIDEO: Wykolejenie pociągu oczami pasażerki. "Już wiedzieliśmy, iż coś jest nie tak"


Bardzo gwałtownie na miejscu pojawiły się również służby ratunkowe. - Służby były po paru minutach. Rewelacja. Straż Pożarna przyjechała bardzo szybko, za chwilę była karetka, za chwilę była policja, za chwilę też widziałam helikopter - relacjonowała.


- Naprawdę, ja dziękuję wszystkim służbom za taką pomoc - podkreśliła.


Kobieta widziała również śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, które zabierały rannych. - Widziałam, iż lądują i zabierają. Nie podchodziłam tam, gdzie była właśnie akcja reanimacyjna czy gdzie zabierali rannych, bo nie chciałam przeszkadzać służbom. Ja to z daleka obserwowałam - mówiła.

Akcja ratunkowa po wypadku pociągu. "Pomoc mamy z każdej strony"

W rozmowie przekazano pasażerce informację o potwierdzonej ofierze śmiertelnej. Kobieta powiedziała, iż jej partner uczestniczył w próbie ratowania tej osoby. - Słyszałam, bo wiem, iż mój Radek właśnie jej pomagał, reanimował ją i pomagał w tym wszystkim, więc trochę to gdzieś tam nas też będzie dotykać - powiedziała.


Po wypadku podróżni zostali przewiezieni do świetlicy, gdzie zapewniono im jedzenie, napoje oraz pomoc. - Dali nam jeść, wodę. Pytają się co chwilę, czy czegoś potrzeba. Troszczą się. Ja dziękuję służbom - mówiła pasażerka.


Jak podkreśliła, podróżni mogli również skorzystać ze wsparcia psychologicznego. - Pomoc mamy z każdej strony. Co chwilę nas pytają, czy potrzebujemy czegoś, czy wszystko okej. Jak tylko mam krzywą minę, to zaraz do mnie ktoś przychodzi i się pyta, czy mi potrzeba pomocy. Naprawdę perfekcja - oceniła.

PKP organizuje transport. Pasażerowie ruszają w dalszą drogę

Dla pasażerów zorganizowano również transport zastępczy. Pani Karolina przekazała, iż na miejsce podstawiane były autokary, które miały zawieźć podróżnych w kierunku ich pierwotnych miejsc docelowych.

- PKP też się spisało. Zaraz tutaj przyjechał ktoś od nich, nas przewieźli z miejsca wydarzenia tutaj, na świetlicę. Tutaj nami się zajęli, zaraz autokary podstawili - relacjonowała.

ZOBACZ: Premier o wykolejeniu pociągu na Mazowszu. "Radykalne zaostrzenie przepisów"


- Każdy pojedzie w swoją stronę, bo każdego pytali, gdzie się udawał. Może nie pod dom, ale każdego zawiozą do miejsca docelowego, gdzie chciał trafić - dodała.


Pytana, czy wraca do domu, odpowiedziała krótko: - Do domu, tak, ale nie pociągiem.


Według informacji przekazanych po rozmowie w świetlicy przebywało około 60 osób. Pasażerom zapewniono pomoc psychologiczną, jedzenie i napoje, a na miejsce podstawiane były kolejne autobusy, którymi mieli kontynuować podróż.

WIDEO: Mentzen nazwał Tomczyka "debilem". "Niezbyt lotna postać"
Idź do oryginalnego materiału