Do poważnego wypadku doszło w środę rano na ulicy Sienkiewicza w Pionkach. 39-letnia kierująca renault najechała na jadącego w tym samym kierunku 71-letniego rowerzystę. Mężczyzna został przewieziony do szpitala. Zdarzenie miało miejsce w pobliżu Niepublicznego Żłobka „Kraina Bąbelków”. Jak ustaliła redakcja Pionki24, to już kolejne zdarzenie drogowe w tej okolicy, a problem bezpieczeństwa był wcześniej kilkukrotnie zgłaszany władzom miasta.
Do wypadku doszło po godzinie 7 rano na ulicy Sienkiewicza w Pionkach.
– Po godz. 7 otrzymaliśmy zgłoszenie o wypadku na ulicy Sienkiewicza. Jak wynika ze wstępnych ustaleń, 39-latka kierująca pojazdem Renault najechała na jadącego w tym samym kierunku rowerzystę. 71-latek został przewieziony do szpitala. Policjanci ustalają okoliczności zdarzenia – poinformował rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Radomiu.
fot. czytelnikNa miejscu pracowali policjanci, którzy ustalają dokładny przebieg oraz okoliczności wypadku. Na obecnym etapie nie są jeszcze znane jego przyczyny.
To już trzecie zdarzenie w pobliżu żłobka
Miejsce środowego wypadku znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Niepublicznego Żłobka „Kraina Bąbelków” przy ul. Sienkiewicza 29. Jak udało nam się dowiedzieć, jest to już trzecie zdarzenie z udziałem samochodów, do którego w ciągu ostatnich miesięcy doszło w najbliższej okolicy placówki.
fot. czytelnikSytuacja budzi szczególny niepokój ze względu na charakter tego miejsca. Każdego dnia do żłobka przyprowadzane są małe dzieci, pojawiają się tam ich rodzice i opiekunowie, a także pracownicy placówki. Wszystko to w bezpośrednim sąsiedztwie ulicy, po której odbywa się normalny ruch samochodowy.
Cztery pisma do burmistrza i Rady Miasta
Jak ustaliła redakcja Pionki24, właściciele Niepublicznego Żłobka „Kraina Bąbelków” już wcześniej czterokrotnie zwracali się pisemnie do Burmistrza Miasta Pionki oraz Rady Miasta z prośbą o podjęcie działań mających poprawić bezpieczeństwo w rejonie placówki.
Jednym z proponowanych rozwiązań był montaż progów zwalniających, które miałyby wymusić ograniczenie prędkości pojazdów w sąsiedztwie żłobka. Jak wynika z informacji, które uzyskaliśmy, w sprawie zwracano się również do przewodniczącego Rady Miasta Pionki.
– Przewodniczący osobiście przyjechał na miejsce, obejrzał teren w bezpośrednim sąsiedztwie żłobka i zapoznał się z problemem. Zadeklarował swoją pomoc w podjęciu działań zmierzających do poprawy bezpieczeństwa w tym miejscu – usłyszeliśmy w żłobku.
fot. czytelnikDo tej pory rozwiązanie, o które zabiega placówka, nie zostało jednak wprowadzone.
– Niestety, dotychczasowe prośby nie przyniosły oczekiwanego rozwiązania. Kolejne odmowy i brak zgody na zastosowanie rozwiązania, o które wnioskuje placówka, budzą coraz większe zdziwienie i obawy. Tu nie chodzi o jednorazowy wypadek, ale o powtarzający się problem bezpieczeństwa w miejscu, gdzie szczególnej ochrony wymagają małe dzieci – przekazano naszej redakcji.
Problem, który powraca po kolejnych zdarzeniach
Nie można w tej chwili przesądzać, czy montaż progów zwalniających zapobiegłby temu konkretnemu zdarzeniu. Przyczyny wypadku przez cały czas ustalają policjanci. Faktem pozostaje jednak, iż w najbliższym sąsiedztwie żłobka w ostatnich miesiącach dochodziło już do kolejnych zdarzeń drogowych, a kwestia bezpieczeństwa była wcześniej sygnalizowana władzom miasta.
– Nie chcemy czekać na wypadek z udziałem dziecka, rodzica czy pracownika żłobka – słyszymy w pobliżu placówki.
fot. czytelnikSzczególne znaczenie ma fakt, iż mowa o miejscu przeznaczonym dla najmłodszych dzieci. Rodzice każdego dnia przyprowadzają je do budynku i odbierają z placówki, poruszając się w bezpośrednim sąsiedztwie drogi. W żłobku liczą, iż po kolejnym zdarzeniu temat zastosowania rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo zostanie ponownie przeanalizowany.
– Mamy nadzieję, iż ten kolejny, poważny wypadek będzie sygnałem, iż nie można dłużej zwlekać z działaniami poprawiającymi bezpieczeństwo w tym miejscu. Liczymy, iż Burmistrz podejmie wreszcie decyzję o wykonaniu progów zwalniających przy żłobku – nie po to, by ograniczać kierowców, ale po to, by chronić dzieci, ich rodziców, pracowników oraz wszystkich mieszkańców korzystających z tej drogi. Nie można bowiem czekać na kolejny wypadek, aby przekonać się, iż można było zrobić więcej – słyszymy














