19-letnia Oliwia nie została ranna w wypadku. Ale przewieziona do szpitala zmarła kilka dni potem. Lekarze podali przyczynę

mojradom.pl 1 godzina temu

Oliwia miała 19 lat (fot. archiwum rodzinne)

Jak już pisaliśmy, do wypadku, w którym uczestniczyła Oliwia doszło w sobotę, 16 maja o godz. 15.37 na ulicy Przemysłowej w Kozienicach. Oliwia siedziała obok kierowcy BMW. Na tylnej kanapie jechała jeszcze jej przyjaciółka. W pewnym momencie kierowca stracił panowanie nad samochodem, wypadł z drogi i wóz tyłem uderzył w betonowy słup ogrodzeniowy. Oliwię zabrała karetka pogotowia z Kozienic i przewiozła na SOR w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu. Rodzice Oliwii dojechali niedługo po ambulansie. I tam usłyszeli najgorszą z możliwych informacji. - Lekarz powiedział nam, iż Oliwia jest w stanie krytycznym, iż oczy są sztywne, źrenice nie reagują, ma obrzęk mózgu z niedotlenienia. Mówił, iż musiał ją intubować raz jeszcze, bo w karetce to było zrobione źle. Że miała bardzo dużo treści pokarmowej, piany i krwi w płucach. Musiał to odsysać. Usłyszeliśmy, iż rurka do intubacji miała za małą średnicę, to była rurka dla dziecka! Nie dla dorosłej kobiety. I była źle założona, do samego końca - opowiadał w portalu echodnia.eu ojciec Oliwii.

Wiele pytań

Zrodziły się więc pytania: czy źle przeprowadzona w karetce intubacja doprowadziła do stanu, w którym 19-latce już nie można było pomóc? Ponadto, kiedy Oliwę przekazywano z karetki do oddziału ratunkowego nie była wspomagana przez respirator. Wentylowano ją workiem ambu. Z dokumentacji pogotowia wynika jednak, iż w czasie transportu była podłączona do respiratora.

Prokuratura Rejonowa w Kozienicach oprowadzi śledztwo w sprawie śmierci Oliwii. Jest ono dwukierunkowe: analizowane są przyczyny wypadku z 16 maja w Kozienicach, w którym BMW uderzyło w betonowy słup oraz prawidłowość działań medycznych. Śledztwo w drugim wątku wszczęto po zawiadomieniu rodziców 19-latki, którzy wskazują na nieprawidłowości w działaniach ekipy pogotowia ratunkowego oraz wątek poświadczenia nieprawdy w dokumentacji.

Nie została ranna

Protokół z sekcji zwłok Oliwii, którzy dostali jej rodzice, potwierdza słowa lekarzy i opisy badań tomografem komputerowym wykonane w szpitalu na Józefowie: pacjentka nie miała żadnych obrażeń mechanicznych, które mogły zagrażać jej życiu. Mówiąc w skrócie: w wyniku wypadku 19-latkanie nie została ranna. Nie stwierdzono obrażeń w obrębie czaszki, kości oraz mózgu, nie doszło do krwotoków, nadtwardówkowych i podtwardówkowych, czy ognisk stłuczenia mózgu. Oliwia nie mała obrażeń narządów wewnętrznych jamy brzusznej czy piersiowej. Układ kostny też był bez obrażeń. Stwierdzono jedynie siniaki na nodze. Przyczyną śmierci był rozlany obrzęk mózgu.

Zdaniem patomorfologa, na podstawie obrazu sekcyjnego oraz badań mikroskopowych nie można w sposób jednoznaczny określić przyczyny tego obrzęku. Stwierdza on jednak, iż nie znaleziono śladów obecności krwotoku podtwardówkowego, nadtwardówkowego czy ognisk stłuczeniowych mózgu, a jedynie bardzo ograniczony, dyskretny krwotok podpajęczynówkowy, który nie tłumaczy takiego obrzęku. Zwraca uwagę, iż w dokumentacji medycznej jest zapis, iż doszło do zachłyśnięcia treścią pokarmową (w bronchoskopii odessano z drzewa oskrzelowego treść pokarmową i krew), co mogło być powodem niedotlenienia i obrzęku mózgu.

Bożena Dobrzyńska

Idź do oryginalnego materiału