Gdy policjanci dotarli na miejsce, zastali rozbity samochód marki Volkswagen LT oraz 39-letniego mieszkańca gminy Wronki z poważnymi obrażeniami zagrażającymi życiu. Mężczyzna został natychmiast przetransportowany do szpitala. Według pozornej relacji osoby zgłaszającej, to on miał kierować pojazdem. Jednak gwałtownie wyszło na jaw, iż historia jest o wiele bardziej skomplikowana.
Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, iż z miejsca zdarzenia uciekł faktyczny kierowca, 33-latek, który miał być przemyślnie ukrywany przez swoją żonę. Kobieta wróciła na drogę dopiero po pewnym czasie, zgłaszając wypadek w sposób, który, jak później ustalono, miał wprowadzić służby w błąd. Jej działanie mogło opóźnić pomoc dla ciężko rannego mężczyzny i utrudniło natychmiastowe zabezpieczenie dowodów.
Policjanci, analizując ślady, zeznania świadków i inne dowody, zrekonstruowali przebieg wydarzeń. Ustalono, iż to 33-letni mieszkaniec gminy Wronki prowadził samochód, a w chwili zatrzymania był nietrzeźwy. Usłyszał zarzuty spowodowania wypadku drogowego w stanie upojenia alkoholowego oraz nieudzielenia pomocy osobie poważnie rannej. Sąd, na wniosek prokuratora, zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt tymczasowy.
Jego żonie przedstawiono zarzuty nieudzielenia pomocy oraz utrudniania postępowania karnego poprzez ukrywanie kierowcy i wprowadzanie funkcjonariuszy w błąd. W jej przypadku prokurator zdecydował o zastosowaniu dozoru policyjnego, zakazu opuszczania kraju oraz zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonym.
Policja przypomina, iż każdy uczestnik i świadek wypadku ma obowiązek udzielenia pomocy osobie poszkodowanej. Zaniechanie tego obowiązku, podobnie jak ucieczka z miejsca zdarzenia czy próby manipulowania okolicznościami wypadku, to przestępstwa zagrożone poważnymi konsekwencjami prawnymi.













